Edward Purchałka w pamięci Marka Kozakiewicza

Purchałka Edward, stoi w środku, 15 stycznia 1942

Wystawa dla upamiętnienie 80 rocznicy wybuchu drugiej wojny, oglądana w Muzeum Miasta Jaworzna, wciąż budzi zainteresowanie jaworznian. Dramat XX wieku, II wojna światowa, to przecież historia wielu rodzin. Nieodległa.

REKLAMA

Wśród autentycznych eksponatów z tamtych czasów, znajdujemy biogramy i fotografie uczestników wojny, żołnierzy, także lotników z jaworznickiej ziemi. Autor wystawy Tomasz Karżewicz, rozmawiając ze zwiedzającymi, 1 września, podczas wernisażu, prosił o informacje, którymi wciąż jeszcze można by uzupełnić ekspozycję. Nie pozostał jego apel bez odzewu. Pokłosie tej wystawy, to przekazywane mi relacje jaworznian, zapamiętane wspomnienia, wydobywane z szuflad fotografie rodzinne. Są na nich, ci, co w tej wojnie światowej brali udział.

Pan Marek Kozakiewicz napisał o Edwardzie Purchałce, w dzieciństwie usłyszał o nim od swoich najbliższych. Edward Purchałka po zakończeniu kampanii wrześniowej wraz z polskimi lotnikami dotarł do Anglii. Do kraju już nigdy nie wrócił. W posiadaniu pana Marka, są zdjęcia z pogrzebów polskich żołnierzy, którzy zginęli w Wielkiej Brytanii. Ten dokument przekaże do Muzeum Lotnictwa w Krakowie, co zapewne umożliwi opisanie przedstawionych na fotografiach faktów. Zaś zadanie dla jaworznickiego muzeum, to poszukanie dokumentów, przyjrzenie się drodze wojennej żołnierza, jaworznianina, Edwarda Purchałki. To on, przygotowywał lotnikom samoloty do niebezpiecznych, odważnych lotów. Mechanicy lotnictwa z czasów II wojny światowej, nazwani są cichymi bohaterami.

Barbara Sikora

Edward Purchałka

Edward Purchałka, starszy sierżant, mechanik 300 Dywizjonu Bombowego Ziemi Mazowieckiej, urodził się w Jaworznie, 30 sierpnia 1908 roku, z rodziców Tomasza i Marianny z domu Ziarko. Zmarł w Anglii dnia, 18 grudnia 1949. Pochowany został na cmentarzu lotników w Nottingham Southern Cementery.

Był serdecznym kolegą i sąsiadem Karola Pniaka. Pniak mieszkał na Robaku, a Edward Purchałka na Rogatce, pod ówczesnym adresem ul. Jagiellońska 76, obecnym Grunwaldzka 1. Dom istnieje do dzisiaj. Razem służyli przed wojną w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie. Byli umówieni, że kiedy tylko Karol Pniak przelatywał na samolocie nad Jaworznem, to miał wykręcić okrąg i beczkę nad domem swojej matki na Robaku i nad domem mamy Edka na Rogatce. Wiem to od braci i sióstr Edka, że tak było często. To był znak, że wszyscy żyją i jest dobrze, bo w wojsku wszakże były wypadki.

Edward Purchałka miał trzech braci: Karola, Kazimierza, Jana oraz trzy siostry: Stefanię, Apolonię, Mariannę. Jeszcze przed wybuchem wojny Karol Pniak przeszedł do 142 eskadry myśliwskiej w Toruniu, nie wiadomo mi, czy Edward Purchałka pozostał w Krakowskim Pułku Lotniczym do wybuchu wojny.

Po zakończeniu kampanii w Polsce, Edward Purchałka przez Rumunię i Francję przedostał się do Anglii. Drogi przyjaciół rozeszły się, Karol Pniak, służył w lotnictwie myśliwskim w różnych eskadrach, jako pilot, a Edward Purchałka był mechanikiem lotniczym w 300 DB Ziemi Mazowieckiej. Najpierw dywizjon latał nad Niemcami na Wellingtonach, potem na Lancasterach.

Edward Purchałka zakończył służbę w Polskich Siłach Zbrojnych na zachodzie ze stopniem starszego sierżanta. Dywizjon został rozformowany w dniu 2 stycznia 1947 roku. Jedno ze zdjęć, które po nim zostało znalazłem w internecie. Jest bez podpisu. Posiadam oryginał tej fotografii, z tyłu widnieje odręczna adnotacja Edka: dn. 5.6.41. Załoga latająca i ziemna samolotu Krysia. Nie ma na niej Edwarda Purchałki, zatem, to nie jego samolot. Dostał je zapewne od kolegów i przyjaciół.

Karol Pniak powrócił do Polski, a Edward Purchałka nie zdążył. Zmarł w niecałe 3 lata po demobilizacji. Miał 41 lat.

Zdjęcie, które załączam do tekstu, ma na odwrocie własnoręczny zapis Edka: dn.15.1.42 po skończonej pracy trochę obijanki. Edek. Tyle pozostało. Widziałem jeszcze buty lotnicze, bardzo wysokie z dobrej skóry, strasznie wielkie, z grubym, naturalnym futrem baranim, białe w środku, ale mola zjadły. Może i było trochę innych jego rzeczy osobistych, po pogrzebie jego koledzy przysłali to do Polski, do rodziny, ale już gdzieś poginęły.
Edward Purchałka na zdjęciu stoi w środku, tuż przy karabinach maszynowych 0,50 ca, tylnej wieżyczki bombowca Wellington. Jako jedyny, jest ubrany w skórę bez rękawów i spodnie drelichowe, wypchane na kolanach, co świadczy o pracy na klęczkach. Spod wojskowej kamizelki skórzanej, wystają rękawy kurtki mundurowej, a na lewym rękawie widoczne są naszywki sierżanta.

Moja babka, Ludwika Purchałka, była córką Jakuba, brata Tomasza więc Edward Purchałka był jej bliskim kuzynem. Wszyscy mieszkali w budynku przy Jagiellońskiej 76, dom składał się z dwóch części. Obecnie żyją: Katarzyna, wnuczka Stefanii, siostry Edwarda i ja z siostrą Ewą.

Marek Kozakiewicz

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki