Czubek na Czubku

Wszyscy spece od turystyki podniecają się tym, że niedaleko Jaworzna znajduje się Trójkąt Trzech Cesarzy. Daleko na południe, w miejscu, gdzie Przemsza wpada do Wisły, czyli w Czarnuchowicach znajduje się Zakątek Dwu Cesarzy. Przed 1918 rokiem pośrodku, tam, gdzie teraz jesteśmy był Śląsk Pruski, na zewnątrz panowali Habsburgowie.

REKLAMA

Idziemy odwiedzić to zapomniane przez speców od promocji lokalnych osobliwości miejsce. Cel naszej włóczęgi zlewa się z wiaduktem. Wbrew pozorom jest bardzo niedostępny. Trzeba być zwariowanym miłośnikiem takich bezdroży, aby przyjść tutaj. Dlatego sam o sobie mówię czubek na czubku.

Oto lewy brzeg Wisły. Królowa jest nieco spieniona. Drogi brak, trzeba pokonać między innymi lany sięgających po pas pokrzyw. Dalszej drogi wzdłuż lewego brzegu Wisły brak. W trakcie przedzierania się trafiamy na owalne bajoro. Może to być lej po bombie, może to być skutkiem wybuchu pocisku artyleryjskiego.

Zatem w drodze do celu wkraczamy w lany pokrzyw. Zawracać teraz byłoby bardzo niezręcznie. Brniemy dalej. Teraz naszym celem jest Przemsza. Jej wał od strony województwa małopolskiego był koszony.

Przemsza to w znacznej części Wisła, która uprzednio przepuszczono przez toalety Śląska. W sobotę 14 września była wyjątkowo niewyczuwalna.

Ponownie zbliżyliśmy się do Wisły. Cel naszej wyprawy znajduje się tuż za tablicą. Miejsce to jest zasadniczo opuszczone, ale po tej instalacji widać, że był tutaj Waldemar Rudyk z Chełmku i coś naplótł.

Przeszliśmy za tablicę i dowiadujemy się, kto tu jest najważniejszy. Na lewo Wisła, na prawo Przemsza. To gdzieś stąd Marek Kamiński rozpoczął swój spływ do Gdańska.

Oto samo sedno naszego wypadu. Wszak było nas dwóch. Teraz na lewo Przemsza, na prawo Wisła. Królowa jest ciągle spieniona.

Przemsza tego dnia była nie do odróżnienia od Wisły i co najdziwniejsze niewyczuwalna.

Rzeki rozpoznajemy po tym, że w Wiśle rozwijają się pędy wywłócznika. W Przemszy w tej samej okolicy rządzi rdestnica. Tam, gdzie obie rzeki stały się jednością rządzi mietlica.

Wracamy do Czarnuchowic przemierzając wąski czubek.

A dalej bez zmian. Idziemy trzymając się prawego brzegu Przemszy. Pokrzywy rządzą. A wystarczyłoby aby ktoś napisał co tu jest i chociaż raz w tygodniu wybrał się na przejażdżkę kosiarką. Generalnie od 2014 roku, kiedy byliśmy w tym miejscu ostatnio tu nie zaszła zmiana.
Piotr Grzegorzek

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki