Pewnego razu, w pewnej kuchni, należącej do pewnego małżeństwa doszło do sprzeczki. Jak zwykle nie wiadomo było, od czego się zaczęło, lecz dialog, jak zwykle dynamicznie się rozwijał. W pewnym momencie, kiedy eskalacja napięć zaczęła sięgać szczytu, małżonek zamilkł, spojrzał na żonę i zapytał: – czy ty chcesz się ze mną kłócić? Żona spojrzała na męża i odpowiedziała: – nie chce się z tobą kłócić? Na to mąż: – to, kto w takim razie chce, abyśmy się kłócili? W tym momencie poczuli oboje, że jest w tej kuchni jeszcze jedna rzeczywistość, której zależy na ich kłótni – szatan.

REKLAMA

Paradoksalnie, ta zasłyszana niegdyś historia, bardzo wpisuje mi się w próbę zrozumienia dzisiejszej Ewangelii. Słowa Jezusa skierowane do uczniów są mocne: “Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie. Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Ten, który mówi o pokoju, który nawołuje do jedności, tym tekstem jakby sam sobie przeczył.

Aby zrozumieć ten paradoks, trzeba najpierw postawić sobie pytanie: – co Jezus rozumie, używając pojęcia „ogień”? Kontekst całej Ewangelii wskazuje na miłość, która objawi się w szczególny sposób w śmierci Chrystusa – Jego „chrzest” i w zesłaniu Ducha Świętego – języki ognia. Taka miłość to całkowite danie się Boga człowiekowi i oczekiwanie tego samego ze strony człowieka.
Tym, który jest najbardziej zainteresowany milczeniem człowieka, jest to szatan, jako że sam na miłość Stwórcy nie odpowiedział. Ta jego destrukcyjna działalność wchodzi w najbardziej wrażliwe ludzkie relacje – relacje rodzinne. Chrystus przestrzega przed tym, jest z człowiekiem, lecz zostawia mu wolną wolę, bo taka jest miłość.
Wróćmy do kuchni. Dlaczego małżonkowie przestali się kłócić? Przede wszystkim kochali siebie nawzajem i kochali Boga. Miłość do siebie nawzajem pozwoliła im postawić najważniejsze pytania i dać szczerą odpowiedź. Miłość od Boga i do Boga pozwoliła im zobaczyć prawdziwego wroga, pokonać go i w kuchni wprowadzić pokój.

Ogień miłości, który przynosi w sobie Chrystus, nie jest równoznaczny z wygaszeniem wszystkich konfliktów. Pozwala jednak rozeznać szatana, pokonać go i tak wprowadzać prawdziwy pokój i pojednanie. Ten proces dokonuje się wpierw w sercu człowieka, a później dopiero ogarnia wszystkie jego relacje. Niby o tym wiemy, ale w kuchni, łatwe to nie jest.

K. Lucjan Bielas

Ewangelia, Łk 12, 49-53

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże pragnę, ażeby już zapłonął. Chrzest mam przyjąć, i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie.

Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie podzielonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej».

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki