Świadkami widowiskowego spotkania byli kibice, którzy w sobotę zawitali na Stadion Miejski.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
REKLAMA

Szczakowianka w świetnym stylu rozgromiła 6:0 ekipę Górnika MK Katowice.

Prawdziwy popis gry dali w pierwszym w tym sezonie meczu przed własną publicznością piłkarze Szczakowianki. Podopieczni trenera Pawła Cygnara przy Krakowskiej podejmowali solidny zespół z Katowic, który zaledwie tydzień wcześniej rozbił ekipę Naprzodu aż 5:2. Co prawda jaworznianie uchodzili za faworytów tego starcia, wszyscy spodziewali się jednak wyrównanego pojedynku. Tymczasem to, co działo się na murawie, przerosło wszelkie oczekiwania.

Bezlitośni Drwale 

Szczakowianka od pierwszych minut przystąpiła do demontażu Górnika, a kolejne akcje ofensywne rozdzierały szeregi obronne gości. Już w pierwszym kwadransie jaworznianie solidnie postraszyli rywali. Jako pierwszy bliski zdobycia bramki był Łukasz Cichoń, ale po jego uderzeniu piłka zatrzymała się na poprzeczce. Z kolei po indywidualnej akcji Pawła Cygnara, jego strzał w ostatniej chwili zdołał zablokować golkiper z Katowic. Wreszcie w 12. minucie gospodarze otworzyli wynik.

Bartłomiej Chwalibogowski w swoim stylu urwał się na lewym skrzydle obrońcom i dośrodkował wprost na głowę Marcina Smarzyńskiego, który zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie.

Jaworznianie w pełni kontrolowali przebieg spotkania i nie pozwalali rywalom na zbyt wiele.
Górnicy co prawda próbowali atakować, ale ich akcje nie przynosiły większych efektów.
Szczakowianka przeczekała rywali i wrzuciła wyższy bieg, dzięki czemu w ciągu siedmiu minut rozstrzygnęła losy spotkania. Po półgodzinie gry Łukasz Cichoń z prawej strony wrzucił piłkę do Dawida Wadasa, który głową podwyższył wynik. Zaledwie pięć minut później było już 3:0. Grający trener jaworznian wyłożył piłkę Bartłomiejowi Chwalibogowskiemu, ten prostym zwodem zmylił obrońcę i pokonał bramkarza. Kilkanaście sekund później Drwale zupełnie znokautowali gości. Po szybkiej akcji Igor Szopa wycofał piłkę z końcowej linii do Pawła Cygnara, który uderzeniem z pierwszej piłki zaliczył swoje pierwsze tego dnia trafienie. Zdemolowana ekipa z Katowic była bezradna i nie potrafiła na to nijak odpowiedzieć.

Także po przerwie Szczakowianka spokojnie prowadziła grę, a w kolejnych akcjach piłka jak po sznurku przemieszczała się między kolejnymi zawodnikami Drwali. Górnicy na dobrą sprawę tylko raz poważniej zagrozili bramce strzeżonej przez Konrada Kołodzieja, ale po składnej akcji posłali piłkę wysoko nad bramką. Jaworznianie odpowiedzieli na to składną wymianą piłek między
Smarzyńskim, Trzcińskim a Szopą, zakończoną minimalnie niecelnym uderzeniem tego ostatniego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To zresztą nie był jeszcze koniec strzelaniny w wykonaniu gospodarzy. W 71. minucie
Chwalibogowski zagrał idealną piłkę do Pawła Cygnara, który zaliczył swoje drugie trafienie. W 80. minucie Drwale raz jeszcze ośmieszyli defensywę gości, przeprowadzając koronkową akcję w polu karnym. Marcin Smarzyński zagrał na piątkę do Arkadiusza Trzcińskiego, ten położył bramkarza, ale zamiast uderzać, zagrał sprytnie do niepilnowanego Grzegorza Fonfary, który strzałem z bliska podwyższył na 6:0. Załamani Górnicy nie byli już w stanie podjąć walki i starali się tylko dotrwać do końcowego gwizdka. Szczakowianka miała jeszcze co najmniej jedną okazję do zmiany wyniku w końcówce, ale Igor Szopa posłał piłkę nad poprzeczką. Po końcowym gwizdku Biało-Czerwoni razem z kibicami, którzy wyjątkowo licznie przybyli na mecz, świętowali nadzwyczaj udaną domową inaugurację. Dla Szczakowianki było to drugie w tym sezonie i już siódme w ogóle zwycięstwo z rzędu. Biało-Czerwoni jako jedyny zespół w tym sezonie nie stracili jeszcze gola i po dwóch kolejkach zajmują pozycję wicelidera.

Podtrzymać dobrą passę
Sobotni mecz okazał się prawdziwym popisem siły jaworznian i potwierdził, że marzenia o awansie wcale nie są na wyrost. Szczakowianka na tle solidnego rywala błyszczała i zagrała jeden z najlepszych meczów w ostatnich latach. Oczywiście to nie moment, by popadać w huraoptymizm, sezon dopiero się zaczął, a najtrudniejsze mecze są jeszcze przed ekipą Biało-Czerwonych. Na razie jednak praca włożona w budowę zespołu w oparciu o doświadczonych graczy, ze wsparciem młodzieży, wydaje się procentować. Po drugiej kolejce Szczakowianka znalazła się na drugim miejscu w tabeli, ustępując tylko gorszym bilansem bramkowym rewelacyjnemu beniaminkowi – Wawelowi Wirek. O tym, że liga okręgowa w tym sezonie będzie wyjątkowo trudna, przekonała się typowana do ścisłej czołówki Tęcza Błędów, która sensacyjnie przegrała 1:4 w Imielinie. Trochę problemów miały też w swoich meczach ekipy Podlesianki i Górnika Wojkowice, ale ostatecznie potrafiły pokonać swoich rywali i wygrały odpowiednio 2:1 z Niwami i 5:2 z Uranią. Walka o
każdy punkt dopiero się rozpoczyna i emocje powinny rosnąć z tygodnia na tydzień.
W następnej kolejce podopiecznych trenera Pawła Cygnara czeka trudny wyjazd do Siemianowic. Tamtejsza Siemianowiczanka latem raczej się osłabiła i nie jest już tak silna, jak w poprzednich rozgrywkach, ale nie można jej absolutnie lekceważyć. Popularna Ciaciana rozgrywki zaczęła od dwóch porażek i koniecznie potrzebuje punktów, by na dłużej nie zagościć w strefie spadkowej. W poprzednim sezonie Szczakowianka z tym rywalem stoczyła dwa bardzo zacięte pojedynki. Jesienią po świetnym meczu wygrała w Siemianowicach 3:2, ale już wiosną dała się zaskoczyć rywalom,
przegrywając przy Krakowskiej 0:1. Jaworznianie liczą na kolejny komplet punktów, ale gotowi są na trudne starcie. Początek meczu na stadionie w Siemianowicach Śląskich w piątek o godzinie 18:00.

Szczakowianka Jaworzno – UKS MK Górnik Katowice 6:0 (1:0)
(Smarzyński 12, Wadas 30, Chwalibogowski 35, Cygnar 37, 71, Fonfara 80)

Szczakowianka: Kołodziej – Kurzawa (81. Klepka), Wadas (68. Nowak), Dębski, Śliwa – Cichoń
(57. Trzciński), Fonfara, Szopa, Chwalibogowski – Cygnar (74. Biskup) – Smarzyński. Trener:
Paweł Cygnar.
Górnik: Kuczera – Krawczyk (26. Pietrzyk), Kiełbowicz, D. Honysz, Hirchytsia (80. Grociak),
Pijarski (57. Wieczorek), T. Botsch, Lipok (57. Ludwig), Bąk, Mkrtchyan (70. Kostępski),
Dąbrowiecki. Trener: Rafał Lis.
Sędziował: Paweł Wycisk (Jejkowice)
Żółte kartki: Lis (trener Górnika) – Fonfara
Widzów: 240

DK

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki