Pierwsza runda Pucharu Polski dla Victorii

W sobotnie popołudnie Victoria 1918 Jaworzno rozegrała swój pierwszy mecz w ramach Pucharu Polski 2019/20 Małopolski ZPN. Dla A-klasowej Wisły Jankowice nie był to szczęśliwy mecz i do domu wrócili na tarczy.

REKLAMA

Skład pierwszej drużyny na najbliższy sezon piłkarski powoli się klaruje. Drużynę opuściło kilku znaczących piłkarzy, w tym strzelający bramki Majka. Drużynę za to zasilili młodzi piłkarze oraz kilku dotychczasowy testowanych piłkarzy. W dzisiejszym meczu z kompletem podpisanych papierów zagrał jeden z nich.

Gospodarze dominowali na boisku od samego początku. Szybkie piłki na dobieg raz po raz sprinterzy starali się wykorzystać we właściwy sposób. Ta sztuka jako pierwszemu udała się Jakubowi Żmudzie. Już w 9 min w pełnym biegu posłał piłkę pod poprzeczkę, a gospodarze objęli prowadzenie. Bramka ta tylko nakręciła piłkarzy, którzy nie zamierzali ustąpić pola Wiślakom. Już kilka minut później kolejną piłkę na dobieg dopadł młody Maksymilian Leś, który pomimo, iż był pilnowany przez obrońców Wisły, zdołał przelobować bramkarza. Goście nie potrafili skonstruować sensownej akcji. Często grali, pomijając drugą linię, ale już z opanowaniem piłki w strefie bramkowej Victorii mieli wielki problem. Albo dobrze grający na przedpolu bramkarz – Dawid Madeja, albo któryś z obrońców przechwytywali podania. Tymczasem kolejną okazję na zdobycie bramki miał Mariusz Mastalerz. Po sprytnym wykonaniu wolnego, piłka trafiła w środek pola karnego i Mastalerz posłał piłkę w światło bramki. Tam jednak na stanowisku był golkiper gości. Kiedy w narożniku boiska pojawił się Mariusz Suwaj, a w obrębie pola karnego wysoki obrońca gospodarzy, kolejna bramka wisiała w powietrzu. Suwaj centruje z rożnego, a piłka ląduje tam gdzie powinna: najpierw na głowie Jacka Weseckiego, potem w bramce. To nie jedyna bramka ze stałego fragmentu gry. Jeszcze raz Suwaj stanął przy piłce, tym razem po faulu w okolicach 25 metra. Suwaj bezpośrednio uderzył, piłka ominęła mur, a bramkarz odprowadził ją tylko wzrokiem. Do przerwy zatem gospodarze prowadzili 4:0.

Gra w drugiej połowie nie wyglądała już tak samo. Trener Kijewski, pewny przewagi, mógł wprowadzać nowych zawodników, nowe ustawienia. Po tym, jak Łukasz Gajda z rozbitym nosem zszedł na jakiś czas z boiska, a gospodarze grali w osłabieniu, przyjezdni zaczęli napierać. Po stałym fragmencie gry udało się im zdobyć bramkę kontaktową. Piłka z cornera ląduje w okolicach pola karnego. Pada strzał, ale piłka dalej krąży w polu bramkowym. Sebastian Wódz wykorzystał sytuację i głową skierował piłkę do bramki bronionej przez Madeję. Taki obrót sprawy nie spodobał się piłkarzom Victorii. Wiele składnych akcji, wiele szybkich piłek, ale za każdym razem brakowało odrobiny szczęścia, by podwyższyć wynik spotkania. Nie udało się to Gajdzie, Suwajowi oraz Mastalerzowi. Dopiero w 85 min szybką piłkę opanował Gajda, posyłając do siatki tuż nad głową bramkarza gości.

Victoria 1918 Jaworzno – Wisła Jankowice 5:1 (4:0)
Żmuda 9′ (1:0), Leś 12′ (2:0), Wesecki 29′ (3:0), Suwaj 42′ (4:0), Wódz 53′ (4:1)
Gajda 85′ (5:1)

Victoria: Madeja (GK), Łyp, Gembala (C), Wesecki, Leś, Gajda, Musiał, Suwaj, Żmuda, Mastalerz, Chrapek, zm.: Wojewoda, Wróbel, Palian, Pawłowicz
Jankowice: Radwan (GK), Pająk, Pierzchała, Jamróz (C), Miziołek, Dryza, Wódz, Hudzik, Winiarski, Krawczyk, Szala, zm.: Łyszcz, Ruczyński.

żółta kartka: Hudzik

sędziowali: D. Malczyk (s.gł), M. Gembala, Ł. Łabuzek

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki