Brak kierowców w PKM załatwi firma

Brak kierowców w PKM załatwi firma
Brak kierowców w PKM załatwi firma

W PKM Jaworzno jest grupa pracowników, dla której obecny poziom wynagrodzenia, jaki spółka oferuje, nie jest w pełni satysfakcjonujący. Przyznaje to sam przewoźnik. Sytuacja kadrowa w spółce jest na tyle zła, że ta była zmuszona skorzystać z usług firmy zewnętrznej, która zapewnia kierowców. Tych obecnie jest 10.

REKLAMA

Braki kadrowe firmie dały się szczególnie we znaki w maju. Tylko wtedy z różnych powodów firma nie zrealizowała ponad 220 kursów. Liczne gromy ze strony mieszkańców spowodowały reakcję Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, który wezwał Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej do naprawy sytuacji i nałożył nań kary. Receptą na wybrnięcie z patowej sytuacji najwyraźniej było zatrudnienie zewnętrznej firmy. Ta zagwarantowała kadrę. Ale problem jest bardziej złożony.

Jeszcze w marcu tego roku PKM prowadził kampanię, która zachęcała kobiety do rozpoczęcia pracy jako kierowca autobusu. Wtedy przewoźnik zapewniał, że dąży do tego, żeby w spółce pracowało 50 proc. pań i tyle samo panów. Tyle, że nie od dziś wiadomo, że kluczem do sukcesu w takiej sytuacji jest wysokość wynagrodzenia. A nieoficjalnie mówi się o tym, że kierowcy w PKM nie chcą pracować dlatego, że ten oferuje zbyt niskie stawki. Problemem są też umowy. Bo obecnie w spółce zatrudnionych jest 141 kierowców, z czego aż (!) 39 na czas określony.

PKM twierdzi, że co roku rozmawia z kadrą i związkami zawodowymi i zawarte w tym roku porozumienie wyczerpuje roszczenia w tym zakresie. Uważa też, że rozwiązał problem z brakiem kursów, bo w lipcu tylko jeden autobus nie wyjechał na trasę. Co innego mówią jednak pracownicy. Ci, którzy jeszcze pracować chcą. Wolą jednak pozostać anonimowi. Mówią wprost, że zarabiają za mało. Jednocześnie obawiają się, że odsetek zatrudnianych „z zewnątrz” kierowców wzrośnie w ramach „cięcia kosztów”. A to spowoduje, że stracą pracę. Dlatego siedzą cicho.

W PKM’ie nie jest turkusowo. Choć spółka chwali się bardzo niskimi cenami biletów okresowych, to może okazać się, że sama jedzie na gapę. A za gapowstwo przyjdzie jej jeszcze słono zapłacić. Bardziej, niż dotychczas.

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki