Zapewne, nie popełniam wielkiego błędu, myśląc, że większość gości zaglądających przez tekst Łukaszowej Ewangelii do domu Łazarza w konflikcie, jaki wyniknął między dwiema jego siostrami, stają automatycznie po stronie zabieganej, ogarniającej gości i zapobiegliwej Marty. Jej postawa dawała zarówno domownikom, jak i gościom w tym, co stanowi doczesny wymiar, poczucie komfortu i bezpieczeństwa. Niewątpliwie Marta, poprzez godne przyjęcie, chciała uszanować przede wszystkim Jezusa.

REKLAMA

Wydaje się, że zupełnie inny temperament miała jej siostra Maria. Widok tej kobiety, siedzącej u nóg Jezusa i zasłuchanej w Jego słowo, wskazuje zarówno na jej introwertyczną osobowość, jak i na głęboki szacunek dla nauczyciela, a także dla tego, co mówił.

Dla będącej na najwyższych obrotach Marty, co łatwo sobie można wyobrazić przy tej sporej gromadzie przybyłych z Jezusem uczniów, postawa siedzącej siostry musiała doprowadzić ją do gwałtownej reakcji. Rozpędzona, zatrzymała się na chwilę przy Jezusie i rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła” Ta inteligentna próba posłużenia się Jezusem w upomnieniu siostry, nie przyniosła zamierzonego rezultatu, ale spowodowała inny, i to o wiele ważniejszy skutek.

Jezus zareagował mistrzowsko. „Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”. Przeniósł spór na zupełnie inną płaszczyznę. Aby ją odkryć, wystarczy pomyśleć, co siostrom zostanie w momencie wyjścia z ich domu Jezusa ? – Marii słowo Boga, Marcie zaś trud, zmęczenie i garnki do pomycia. Oczywiście to też jest wartość, której Jezus nie neguje, lecz trudno się nie zgodzić z Nim w stwierdzeniu, że Maria wybrała to, co stanowiło większą wartość.

Czy Marta odrobiła lekcję?

Zdecydowanie tak. Spotykamy jeszcze dwie siostry Łazarza i to w tzw. sytuacji granicznej, kiedy ten zachorował i umarł. Marta wtedy tak bardzo zaufała słowu Jezusa o zmartwychwstaniu, że nie szukała i nie sprowadzała Chrystusa, co byłoby zgodne z jej temperamentem. Ten, kiedy przyszedł już po pogrzebie, kazał otworzyć grób i zgodnie z jej wiarą wskrzesił Łazarza (por. J 11,1 – 44).

Jaki wniosek dla nas?

Święty Franciszek Salezy, patrząc na postawę Mari i Marty, dwóch różnych, lecz miłujących Jezusa sióstr stwierdził, że ich syntezą jest postać Najświętszej Maryi Panny udającej się po Zwiastowaniu do krewnej Elżbiety. Z adoracji obecnego w niej Słowa Wcielonego wypływał dobry czyn (por. Łk 1, 39 – 45). Bardzo ważnym elementem naszej duchowości jest zachowanie równowagi między modlitwą a czynem. Taka równowaga gwarantuje nam zupełnie inny komfort życia i niewyobrażalną skuteczność działania.

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki