Tak zwane problemy w naszym życiu są przede wszystkim darem Pana Boga, danym po to, abyśmy w pokorze wspólnie z Nim szukali właściwych dróg wyjścia z sytuacji trudnych, które często sami stwarzamy w wolności naszych decyzji. I tak też trzeba patrzeć na problemy w Kościele Chrystusowym, z natury swej utkanym z tego, co Boskie i z tego, co ludzkie. Jako taki jest niewolny od problemów, które z Bożą pomocą, można i trzeba przekuwać na szanse.

REKLAMA

Jednym z najtrudniejszych dramatów w Kościele jest zdrada księdza, często kończąca się jego odejściem od posługi kapłańskiej. Jest ona zarówno jego osobistym dramatem, jak i dramatem kobiety, która mu towarzyszy, a przede wszystkim dramatem wiernych, przeżywających zgorszenie. Niestety, Polska jest drugim po USA krajem pod względem porzucania przez duchownych stanu kapłańskiego w skali roku.

Popatrzmy dziś na tę tragedię zdrady w kontekście ewangelicznym, który dla nas najbardziej fundamentalnym. Stajemy u samego początku instytucji Kościoła. Na pierwszą misję ewangelizacyjną Jezus wysłał Dwunastu: „dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami oraz władzę leczenia chorób”. Kiedy powrócili, zdali relację ze wszystkiego, co zdziałali. Po pewnym zaś czasie: „Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał”. Nakazał modlitwę: „proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”, a w relacji z Nim, dał im takie poczucie bezpieczeństwa, że mogli iść jak „owce między wilki”. Wchodząc tam, gdzie ich przyjmą, nie szukając nic lepszego i nie tracąc czasu na ocenę tych, którzy ich nie przyjmą (strząśniętym prochem z ich stóp zajmie się sam Bóg, który jedyny zna całą prawdę i tylko On ma prawo do sądu), mieli głosić przybliżenie się królestwa Bożego. Po ich powrocie Jezus znalazł czas, aby ich wysłuchać. Będąc prawdziwym Bogiem, znał prawdę o rezultatach misji, jednak uszanował ich ludzką potrzebę opowiedzenia swoich doświadczeń. Jest to bowiem, po ludzku, bardzo ważne dla zamknięcia powierzonego zadania, obiektywizacji sądu i przygotowania kontynuacji dalszej działalności. Jezus również sprecyzował nagrodę: „cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”. Przewidział ją w zupełnie innej rzeczywistości, która dla człowieka wiary nie jest abstrakcją.

Jakie więc wynikają wnioski, dla tych których Jezus dziś wysyła i dla tych, do których mają się udać? Jak przekłada się to, na postawiony przez nas problem, kapłańskiej zdrady?

  1. Przede wszystkim modlitwa w intencji powołań. Niestety w praktyce często o niej zapominamy i to na wszystkich poziomach życia Kościoła. Tymczasem Jezus nie daje innego narzędzia dla wzbudzenia powołań! Istnienie takiej modlitwy sygnalizuje potrzebę i jest otwarciem na przyjęcie kapłana. Jest ona również istotnym wsparciem dla samych powołanych.
  2. Jezus powołuje, wysyła i daje moc. Kluczem sukcesu misyjnego jest relacja zaufania Jemu, a nie temu, co się ma, co się wie, albo kim się jest. Jest to nierozerwalnie związane z wiarą kapłana i zdolnością do całkowitego dawania siebie. Wielkość kapłana tkwi w jego uniżeniu się i to do samego spodu, bo tu i tylko tu, spotyka samego Chrystusa. Nie jest to wielkość urzędu, wykształcenia, takich czy innych piórek, to wielkość miłości.
  3. Wrogiem kapłana jest Szatan. Tylko Jezus gwarantuje władzę nad nim. Chwila nieuwagi może kosztować wieczność. Sfrustrowanemu kapłanowi diabeł zwykle posyła pełną zrozumienia pocieszycielkę i najgłupsze z możliwych usprawiedliwienia.
  4. Konieczne jest mądre wyjście kapłana do ludzi i odważne wejście w ich codzienność. Trzeba mieć ufność w Jezusie, dobry język komunikacji, coś do powiedzenia i małe wymagania dla siebie. Zaufanie położone w Jezusie pozwala na roztropne uzależnienie się w sprawach tego świata od innych ludzi i jednocześnie zachowanie swojej wolności. Pozostanie na tym, co się otrzymuje, a nie posługiwanie się taryfą usług.
  5. Przez kapłana Jezus wprowadza Bożą sprawiedliwość. Jednak sam kapłan musi być wolny od osądzania innych. Próby zajmowania się osądzaniem innych, zawsze źle się kończą. Dotyczy to nie tylko kapłanów. Umiejętność przebaczania i przyjmowania porażek jest tu kluczowa.
  6. Jezus wysłuchał tych, którzy wrócili po wykonaniu zadania i zagwarantował nagrodę. Jakie to ważne, aby biskup, którym posługuje się Jezus, miał czas dla kapłana i chciał go wysłuchać. Niestety …
  7. Nie może kapłan zostać sam. Zdrowa relacja z drugim współbratem jest jednym z podstawowych czynników obiektywizacji sądu i znakomitym świadectwem prawdziwości głoszonej nauki. Po relacjach między kapłanami poznajemy wiarygodność głoszonej nauki.

Papież senior, Benedykt XVI w opublikowanym swoim słowie w związku z aferą seksualną w Kościele, słusznie radzi kapłanom powrót do katechumenatu – czyli małych wspólnot. Pogłębienie świadomości obecności Boga z nami w Eucharystii oraz gotowość na męczeństwo.

 

 

 

Ks. Lucjan Bielas

 

 

 

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki