Zgoda remisuje przed własną publicznością

Końcówka sezonu piłkarskiego nie należy do szczęśliwych dla piłkarzy Zgody Byczyna. Zgoda niemalże cały sezon borykała się z problemami kadrowymi, a kolejne niedyspozycje, spowodowane choćby kontuzjami zawodników uniemożliwiły rozegranie poprzedniego, wyjazdowego meczu. Zgoda walkowerem oddała wtedy 3 punkty. Ostatni mecz na własnym boisku z MKS Poręba miał przynieść pewnego rodzaju rehabilitację.

REKLAMA

Goła jedenastka Zgody miała unieść ciężar sobotniego meczu. Zawodnicy z Poręby postanowili utrudnić znacznie wykonanie tego zadania gospodarzom. To oni jako pierwsi wpakowali piłkę do siatki, obejmując tym samym prowadzenie. Kolejne akcje obu drużyn mogły podobać się kibicom. Zgoda napierała, nie chcąc pozostawić po ostatnim starciu niesmaku. Przed szansą na zdobycie bramki stanął Kalinowski. Bezpośredni strzał z wolnego okazał się skuteczny i niezmiernie widowiskowy. Piłka wpadła do bramki tuż pod poprzeczką. Chwilę później Kempka dołożył swój wkład i Zgoda mogła cieszyć się po objęciu prowadzenia. Nienasyceni piłkarze wciąż parli do przodu. Kolejny stały fragment gry okazał się znowu szczęśliwy. Po wykonaniu rożnego piłkę sparował golkiper gości i na ułamek sekundy pozostała ona bez opieki. Rogalski nie mógł przepuścić takiej okazji i Zgoda na przerwę schodziła, prowadząc 3:1.

Wydawać się mogło, że takiej przewagi zmarnować nie można. Styl gry z pierwszej połowy całkowicie temu zaprzeczał. Również jeden z pierwszych strzałów zawodnika Zgody napawał optymizmem na drugą połowę meczu. Rudnicki uderzył z dystansu, a lobująca piłka tylko dzięki bramkarzowi przyjezdnych nie wpadła do bramki, a musnęła poprzeczkę. Dwie następne akcje należały jednak do MKS-u i do jednego zawodnika. Kowalik dwa razy pokonał broniącego Kawalę, doprowadzając do wyrównania wyniku. Taki obrót sprawy nie podobał się trenerowi Skopowskiemu i nakazał wszystkie siły rzucić do przodu. Centrowane piłki często lądowały na głowach Bosia, czy Kalinowskiego, ale wykończenia nie były już skuteczne. Dopiero podanie na granicy spalonego do Kalinowskiego dało zamierzony skutek. Zawodnik znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i wykazał się ogromną cierpliwością i doświadczeniem. Wyczekał do końca, gdy bramkarz się położy, po czym ominął go i posłał piłkę miedzy słupki. W podobnej sytuacji był Rudnicki, ale tym razem Jastrząbek sprytnie wyłapał piłkę spod nóg zawodnika Zgody. Tymczasem Kowalik znowu znalazł się w świetnej sytuacji i kozłem pokonał golkipera gospodarzy. Remisowy wynik nie zmienił się już do końca meczu. Pozostał więc pewien niedosyt i fakt, że w ostatnim meczu przed własną publicznością tego sezonu Zgoda remisje z Porębą 4:4.

Przed Zgodą jeszcze tylko jedna kolejka. 15 czerwca zawodnicy w wyjazdowym meczu mają zmierzyć się z Gminą Psary. Czy 10 pozycja drużyny w tabeli A Klasy grupy Sosnowiec ulegnie zmianie? O tym przekonamy się już niebawem.

Zgoda Byczyna – MKS Poręba 4:4 (3:1)
Kalinowski 24′, 66′, Kempka 29′, Rogalski 37′
Otczyk 21′, Kowalik 48′,53′, 75′

Zgoda: Kawala (G), Boś (C), Piecka, Wacławek, Rudnicki, Rogalski, Zieliński, Kempka, Sabuda, Czerwiec, Kalinowski

Poręba: Jastrząbek (G), Zamora (C), Drabek, Sokołowski, Otczyk, Małka 33′, Szastak, Zawiliński, Turlej, Chłosta, Kowalik, Oczko

żółte kartki: Małka

sędziowali: B. Badowski (s.gł.), K. Machnik, K. Bąbik

jargal

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki