Wicemistrzostwo okręgówki dla Szczakowianki

Piłkarze Szczakowianki w sobotę wypełnili plan minimum na obecny sezon i zapewnili sobie wicemistrzostwo klasy okręgowej. Biało-Czerwoni w ostatnim wyjazdowym spotkaniu pokonali 4:1 Silesię Miechowice.

REKLAMA

Koniec sezonu dla podopiecznych trenera Pawła Cygnara układa się wręcz wyśmienicie. Cztery z rzędu wygrane spotkania i prawdziwy grad bramek zdecydowanie osłodziły wszystkim sympatykom jaworznickich Drwali brak awansu i pozwalają z umiarkowanym optymizmem patrzeć w przyszłość. Jakby nie patrzeć, Szczakowianka notuje swój najlepszy sezon od ładnych kilku lat i udowodniła już, że może walczyć o powrót do wyższych lig. Za tydzień jaworznianie zakończą rozgrywki, a dzięki zwycięstwu w Bytomiu pewni są już drugiego miejsca w tabeli, co śmiało można uznać za mały sukces.

Powtórka z jesieni

Sobotnie wygrana wbrew pozorom nie przyszła jednak jaworznianom łatwo, a sam wynik końcowy może być mylący. Ambitna ekipa z Miechowic od samego początku postawiła gościom wysoko poprzeczkę. Gospodarze starali się atakować i zabrakło im tylko odrobiny szczęścia, by pokrzyżować szyki faworytom. Pierwsze dwadzieścia minut to wyraźna przewaga Silesii i kolejne próby zdobycia bramki. Konrad Kołodziej w 4. minucie musiał ratować swój zespół po groźnym uderzeniu Radosława Sticha. Parę chwil później po uderzeniu głową piłka zatrzymała się dopiero na poprzeczce. To tylko jeszcze bardziej zachęciło piłkarzy Silesii do walki. Po dograniu od Sticha bliski trafienia był Marek Suker, ale po raz kolejny tylko ostemplował poprzeczkę. W tym czasie Szczakowianka tylko raz poważniej zagroziła bramce miejscowych. Po rzucie wolnym z około 20 metrów, Paweł Cygnar posłał piłkę tuż obok słupka. Jaworznianie pozwolili się wyszumieć rywalom i z zimną konsekwencją dopięli swego. W 23. minucie Bartłomiej Chwlibogowski dośrodkował w pole karne wzdłuż końcowej linii, bramkarz nie sięgnął piłki, a za jego plecami już czaił się Paweł Cygnar, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Prowadzenie dało trochę spokoju Drwalom, chociaż podopieczni trenera Sukera nie zamierzali składać broni. Od tej chwili jednak, to jaworznianie przejęli wyraźnie inicjatywę. Kolejne uderzenia Kruczka czy Chwalibogowskiego nie znajdowały drogi do bramki. W samej końcówce Dawid Frąckowiak mógł wykończyć świetną akcję zainicjowaną przez Michała Wojciechowskiego, ale obrońca zablokował piłkę.

Po przerwie gospodarze mogli rozpocząć z wysokiego C, ale składną akcję zakończyli bardzo niecelnym strzałem. Szczakowianka szybko się otrząsnęła i zaczęła narzucać rywalom swój rytm. Swoją szansę miał bardzo aktywny Robert Nowak, ale znów w ostatniej chwili zablokował go jeden z obrońców. Z kolei po sytuacyjnym uderzeniu Chwalibogowskiego bramkarz wypluł piłkę przed siebie, ale nikt nie zdołał wykonać skutecznej dobitki. Wreszcie w polu karnym powalony został Paweł Cygnar, a sędzia przyznał Szczakowiance jedenastkę, którą na bramkę zamienił Dawid Frącowiak. Wydawać się mogło, że drugie trafienie definitywnie rozstrzygnie losy meczu, ale w kolejnych minutach na boisku zrobiło się nerwowo. Silesia odważnie zaatakowała i zepchnęła Biało-Czerwonych do defensywy. Gospodarze regularnie rozrywali szeregi obronne rywali, ale brakowało im skuteczności. Co najmniej dwukrotnie bez powodzenia próbował zaskoczyć Kołodzieja grający trener Silesii – Marek Suker. Wreszcie w sporym zamieszaniu po jednym ze strzałów piłka odbiła się od słupka a Radosław Stich wpakował ją z bliska do siatki. Szczakowianka chciała oddalić grę od własnego pola karnego i nawet mogła zaliczyć kolejne trafienie. Po otrzymaniu podania od Chwalibogowskiego, Frąckowiak odwrócił się z piłką w polu karnym, ale został zablokowany. Tymczasem po dużym błędzie defensywy, oko w oko z Kołodziejem stanął Marek Szubert, ale uderzył zbyt słabo, by sprawiło to jakiekolwiek trudności jaworznickiemu bramkarzowi. W doliczonym czasie gry gospodarze rzucili wszystkie siły do ataku i to okazało się zgubne. Maciej Kruczek po przejęciu piłki urwał się obrońcom, podał do atakującego prawym skrzydłem Roberta Nowaka, a ten pewnym strzałem podwyższył na 3:1. To jeszcze nie był koniec strzelania tego dnia. W ostatniej akcji meczu ten sam duet wystąpił w roli głównej. Kruczek sprytnie dograł do Nowaka, a ten efektownym uderzeniem w górny dalszy róg bramki ustalił wynik spotkania na 4:1.

Z Łagiszą na pożegnanie

Trzy punkty wywalczone w sobotę zapewniły już Biało-Czerwonym drugie miejsce na koniec sezonu. Jaworznianie zniwelowali stratę do lidera ze Zbrosławic do trzech punktów, po tym jak Drama została rozgromiona przez Orła aż 5:1. Niestety, nawet gdyby po ostatniej kolejce podopieczni trenera Cygnara zrównali się punktami z rywalami, to nie mogą ich wyprzedzić, o miejscu w tabeli decyduje bowiem bilans bezpośrednich spotkań.

W najbliższy weekend jaworznianie będą chcieli z przytupem zakończyć ligowy sezon. Na Krakowską przyjedzie ostatni w tabeli zespół SKS-u Łagisza. Drużyna z Będzina praktycznie żegna się już z ligą okręgową i w kolejnym sezonie zagra w A klasie. Możliwe też, że połączy się razem z Sarmacją i Grodźcem – w Będzinie pojawiają się bowiem ostatnio głosy o wspólnym budowaniu silnego zespołu. Jak by zresztą nie było, to ekipa z Łagiszy zrobi wszystko by godnie zakończyć rozgrywki. SKS to niezwykle barwna i ambitna drużyna, pod względem sportowym cały czas jednak prezentująca dość niski poziom. W całym sezonie SKS wygrał tylko trzy spotkania, a to zdecydowanie za mało, by myśleć o czymś więcej niż walka o utrzymanie. Warto odnotować, że jedną z ciekawszych postaci grających w zespole z Będzina jest Marek Rejmund, który w tym roku skończy 53 lata. Mimo słusznego już wieku sympatyczny zawodnik ewidentnie nie myśli jeszcze o sportowej emeryturze, a ostatnio potwierdził swoją formę, zaliczając… klasycznego hattricka w starciu z Silesią.

Jesienią Szczakowianka ograła tego rywala dość pewnie 3:1 po trafieniach Janeczki, Frąckowiaka i Kamińskiego. Na zakończenie sezonu Biało-Czerwoni będą chcieli pokazać jak najlepszą grę, uwieńczoną najlepiej kilkoma trafieniami. Czy podopiecznym trenera Cygnara uda się zaliczyć piątą z rzędu wygraną kibice przekonają się już w sobotę. Początek meczu na Stadionie Miejskim o godzinie 17:00.

Silesia Miechowice – Szczakowianka Jaworzno 1:4 (0:1)
(Stich 73 – Cygnar 23, Frąckowiak 63-k., Nowak 90+1, 90+4)

Silesia: Glanc – Skworc (87. Fornal), Pośpiech, Schmidt, Nowak (71. Griner), Stich, Salicki, Lewandowski (87. Ogaza), Jankowski (71. Kafka), Szubert, Suker. Trener: Marek Suker.

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak, Wadas, Seiler, Wojciechowski – Kruczek, Dębski, Janeczko (87. Biskup), Chwlibogowski – Cygnar – Frąckowiak (90+3. Skórnicki). Trener: Paweł Cygnar

Sędziował: Marek Kofin (Chorzów)

Żółte kartki: Frąckowiak, Janeczko

Widzów: 90

DK

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki