Dzień to był szczególny i uroczysty. Pani Anna Gut – Wielkiewicz, mama ks. Józefa Guta proboszcza parafii pw. św. Elżbiety Węgierskiej w Szczakowej świętowała swoje 100 lecie urodzin.

REKLAMA

W niedzielę 16 czerwca szanowna Jubilatka i zaproszeni goście na dziękowali za Jej piękne i długie życie.

Anna Wielkiewicz urodziła się na Podhalu, w Nowym Targu 18.06.1919 roku. Było ich w domu pięcioro. Gdy miała 2 lata, umarła jej matka. Ojciec ożenił się drugi raz i z tego związku przyszło na świat sześcioro dzieci. Gdy wybuchła wojna, Anna miała 20 lat.
Anna opiekowała się młodszym rodzeństwem, pracowała na poczcie w Nowym Targu, co dawało jej szansę przeżycia. Ona także, jak starsze rodzeństwo, włączyła się w konspirację. Została łączniczką o pseudonimie „Klara” i dostarczała żywność do jednego z oddziałów Pierwszego Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Dzisiaj jest Ona ostatnim żyjącym żołnierzem 1 Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Rodzice i rodzeństwo Pani Anny pomordowali Niemcy podczas drugiej wojny światowej. Po wojnie wyszła za mąż za Franciszka Guta i po urodzeniu syna Józefa zamieszkała w Poroninie, skąd codziennie, aż do emerytury dojeżdżała do pracy w Nowotarskich Zakładach Przemysłu Skórzanego „Podhale”. Po latach otrzymała kilka odznaczeń wojskowych i honorowy tytuł weterana walk o wolność i niepodległość. W 2001 roku dostała awans na podporucznika Wojska Polskiego, o czym nie wiedzieli nawet sąsiedzi i znajomi.

Niedzielne uroczystości rozpoczęła Msza św. Wśród gości byli: podsekretarz stanu w kancelarii Prezydenta RP minister Anna Surówka – Pasek, prezydent Paweł Silbert, przewodniczący Rady Miejskiej Tadeusz Kaczmarek, ks. dziekan Józef Lenda, ks. prałat Władysław Gil, ks. prałat Józef Jończyk, ks. Adam Banasik, ojciec Maksymilian Podwika, podpułkownik Andrzej Sygulski, komendant Wojskowej Komendy Uzupełnień w Katowicach, major Dariusz Ossowski, szef Wydziału Rekrutacji WKU, podpułkownik Grzegorz Gdula, dowódca Garnizonu w Bytomiu. Sztandary wystawiły 34. Śląski Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej, Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej i Szkoła Podstawowa nr 10.


List Prezydenta RP Andrzeja Dudy skierowany do Jubilatki odczytała minister Anna Surówka-Pasek. W liście zawarto m. in. takie słowa: „Pani Porucznik – najserdeczniejsze gratulacje oraz życzenia dobrego zdrowia, wielu łask Bożych oraz satysfakcji ze wszelkiego dobra, którego przysporzyła Pani swojej podhalańskiej malej Ojczyźnie oraz całemu naszemu narodowi”.

Pani Anna została podczas mszy odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Ks. Józef Lenda życzył jubilatce by dobry Bóg wspierał Ją nadal siłą i łaską.
Syn Jubilatki, ks. proboszcz Józef Gut wzruszająco swą kochaną Mamę przedstawił mówiąc.
Bóg – Honor – Ojczyzna, to były słowa, które mieli w sercach Młodzi, którzy urodzili się w niepodległej Polsce. Całe pokolenia cierpiały, modliły się i walczyły, żeby oni po 123 latach znów mogli decydować o życiu w odrodzonej Polsce.
Do tego pokolenia należy także moja Mama.

Dla niej pierwszy zawsze jest PAN BÓG.
Przed wojną pracowała u sióstr Serafitek w przedszkolu w Nowym Targu, brała udział w różnych sztukach teatralnych wystawianych przy starym kościele św. Katarzyny. I lubiła śpiewać, co zostało jej do teraz zwłaszcza na Mszach świętych w tygodniu, gdy nie ma kto „pociągnąć” jakiejś pieśni. Gdy w 1971 roku zgodziła się razem z Tatą, abym pojechał na „katolickie kolonie” jak się potem okazało, był to 1 turnus 1 stopień pierwszej Oazy Krakowskiej, to oprócz ks. kardynała Karola Wojtyły, który odwiedził młodzież uczestniczącą w rekolekcjach w Olszówce k/Rabki – właśnie Mama przyjechała zobaczyć co się tam dzieje. I tak zostało do teraz, bo jeszcze ostatnio byliśmy na rekolekcjach dla narzeczonych, nie licząc tych setek różnych rekolekcji w których Mama uczestniczyła przez lata w czasie wakacji i w ciągu roku.
A ja do dzisiaj nie mogę zapomnieć jednej kolędy w domu rodzinnym w Poroninie, gdy ksiądz wikary zapytał mnie – dumnego i przemądrzałego oazowicza: „a gdzie jest w Piśmie św. napisane o zielonej trawie?” Mnie zatkało, bo nie miałem pojęcia. I gdy próbowałem coś wymyślić słyszę nagle głos Mamy. „A czy nie było to przy rozmnożeniu chlebów?” Nie wiem co wtedy pomyślał ks. Wikary, ale ja byłem całkowicie oszołomiony, że to Mama lepiej znała Pismo święte niż ja… Oj, nauczyło mnie to pokory i dlatego pamiętam to do dziś.

Drugie słowo: OJCZYZNA
Byli wtedy młodzi. Ze starych góralskich rodów. Gdy przyszli Niemcy i powiedzieli, że jest góralski naród – oni nie podpisali volkslisty. I poszli w góry. Jedni przeprowadzali ochotników do wojska na zachodzie. Inni z bronią w ręku upominali się o Polskę, która jeszcze nie zginęła. Ciężko było. Ale nie szczędzili krwi. I wiele krzyży zostało na górskich polanach. A ile jeszcze na cmentarzach świata? Za wolność waszą i naszą. W odpowiedzi na plany Niemców, którzy chcieli stworzyć „Goralenvolk”–„góralski naród”, młodzi chłopcy i dziewczęta poszli do partyzantki. Mama opiekowała się młodszym rodzeństwem, pracowała na poczcie, co dawało jej szansę przeżycia. Ona także, jak starsze rodzeństwo, włączyła się w konspirację. Została łączniczką o pseudonimie „Klara” i dostarczała żywność do jednego z oddziałów Pierwszego Pułku Strzelców Podhalańskich AK.

I trzecie słowo HONOR,

z którego musiało zdać egzamin pokolenie Kolumbów – rocznik 1920 ale też ci starsi –jak Mama. Czas wojny dołączył ją do tych, którzy mogli powiedzieć: „zachowałem się przyzwoicie”. Po wojnie wciąż pracowała. Nie zapisała się do PZPR, choć wiele razy ją do tego namawiano. Opowiadała kiedyś, że gdy koleżanki z pracy szły na zebranie partyjne, ona musiała pracować za siebie i za nie. Ale nie żałowała. I była dumna ze swoich decyzji. Nie miała żadnych przywilejów. Jedynym jej przywilejem było godne życie i zadowolenie z dobrze spełnionego obowiązku. \I była ciągle radosna, ale też pracowita. Nie zapomnę naszych pierwszych wakacyjnych rekolekcji dla rodzin. Gdy wszyscy pobożnie się modlili, rozmawiali o sprawach małżeństwa i cieszyli z cudownie przeżytych chwil, Mama zdążyła w tym czasie przekopać zakonny ogród i to ze względu na nią od razu dostaliśmy zaproszenie na następny rok, aby tylko przyjechać na kolejne rekolekcje. O tym, że nie było to czymś nadzwyczajnym mogą też zaświadczyć parafianie ze Szczakowej, którzy często mi przypominają Mamę, jak to jeszcze niedawno grabiła liście koło kościoła, albo odśnieżała parking przy plebanii. Takie jest zwykłe życie niezwykłego człowieka. 100 lat pięknego życia i danie świadectwa o tym, że BÓG, HONOR i OJCZYZNA to nie są puste słowa. Za wszystko dziękuję Ci Mamo!

Po mszy wszyscy udali się do przy parafialnego ogródka, gdzie goście i wierni parafii składali Jubilatce serdeczne życzenia. Świętowano do wieczora przy muzyce i wspaniałościach stołu. Całą ceremonię transmitowano na żywo portalu www.jaw.pl.
Całą redakcją dołączamy się do serdecznych życzeń dla Jubilatki.

Ela Bigas

Żyją obok nas, a wiemy o nich niewiele

Szczupła, delikatna i bardzo skromna. Po sylwetce nikt by nie podejrzewał, że z pochodzenia jest góralką i do tego ze stopniem wojskowym podporucznika Wojska Polskiego.

Mieszkańcy Szczakowej mogą ją zobaczyć, kiedy plewi grządki na wiosnę w parafialnym ogrodzie, kiedy zbiera siano w lecie lub sprząta opadające liście jesienią, czy też odgarnia śnieg z dróżek wokół kościoła. Przekroczyła wprawdzie już dawno 80 lat, lecz na ile jej zdrowie pozwala, w pracy nie ustaje. Oto krótka historia jej życia, opracowana przez ludzi z jaworznickiej Solidarności.

Byli wtedy młodzi. Ze starych góralskich rodów. Gdy przyszli Niemcy i powiedzieli, że jest góralski naród – oni nie podpisali volkslisty. I poszli w góry. Jedni przeprowadzali ochotników do wojska na zachodzie. Inni z bronią w ręku upominali się o Polskę, która jeszcze nie zginęła.

Ciężko było. Ale nie szczędzili krwi. I wiele krzyży zostało na górskich polanach. A ile jeszcze na cmentarzach świata? Za wolność waszą i naszą.

W odpowiedzi na plany Niemców, którzy chcieli stworzyć „Goralenvolk” – naród góralski, młodzi chłopcy i dziewczęta poszli do partyzantki. Za tę decyzję służby Polsce trzeba było jednak złożyć daninę krwi. Wśród tych, którzy zaprotestowali była Anna Gut ze swoim rodzeństwem.

Anna Gut urodziła się na Podhalu, w Nowym Targu w 1919 roku. Było ich w domu pięcioro. Gdy miała pół roku, umarła jej matka. Ojciec ożenił się drugi raz i z tego związku przyszło na świat sześcioro dzieci. Gdy wybuchła wojna, Anna miała 20 lat. Jeden ze starszych braci Anny – Bronisław był w oddziale partyzanckim. Przeżył wojnę, ale całe życie nosił stygmat – przestrzeloną nogę, gdyż w czasie obławy na partyzantów Niemcy go postrzelili i tylko cudem zdołał się uratować.

Drugi z braci – Antoni, wraz z rodzicami został zabrany do obozu w Krakowie – Płaszowie, a potem do Oświęcimia. On przeżył, ale ojciec i macocha zmarli w obozie, a ciała ich zostały spalone na stosie.

Młodszy, przyrodni brat – Tadeusz został zastrzelony w katowni Podhala w Zakopanem, natomiast starsza siostra Maria ukrywała się przez całą wojnę, aby nie zginąć z ręki Niemców.

Anna Gut opiekowała się młodszym rodzeństwem, pracowała na poczcie, co dawało jej szansę przeżycia. Ona także, jak starsze rodzeństwo, włączyła się w konspirację. Została łączniczką o pseudonimie „Klara” i dostarczała żywność do jednego z oddziałów Pierwszego Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej. Po wojnie wciąż pracowała. Nie zapisała się do PZPR, choć wiele razy ją do tego namawiano. Nie miała żadnych przywilejów. Jedynym jej przywilejem było godne życie i zadowolenie z dobrze spełnionego obowiązku. Po latach otrzymała kilka odznaczeń wojskowych i honorowy tytuł weterana walk o wolność i niepodległość, a w 2001 roku dostała awans na podporucznika Wojska Polskiego, o czym nie wiedzieli nawet sąsiedzi i znajomi.

Oto niezwykłe życie zwykłej kobiety, jednej z tych, które życiem potwierdziły, co znaczą słowa: Bóg, Honor i Ojczyzna.

Zarząd związku „Solidarność” gorąco dziękuje pani Annie za wzorową postawę i zasługi dla Ojczyzny i życzy dużo zdrowia, długich lat życia, dużo uśmiechu i przede wszystkim błogosławieństwa Bożego.

Opr. Zarząd Jaworznickiej Solidarności Nauczycielskiej
Źródło: Co tydzień nr 42/890

Foto: Krzysztof Bernisz

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki