„Kursy autobusów PKMu w Jaworznie zaczynają przypominać loterię. Jak masz szczęście to się załapiesz. Dotychczas loterią była klima, dziś to, czy w ogóle przyjedzie”. To opinia zbulwersowanych mieszkańców i trudno nie przyznać im racji. Do tego już od dawna wygląda na to, że prezydent Silbert przestał panować nad swoimi ludźmi. MCKiS, śmieci, MZDiM, PKM. Kto następny? 

REKLAMA

Warto jednak pamiętać, że to co się dzieje w PKM-ie, wygląda na efekt tego, jak traktowani są pracownicy spółki. 

Od jakiegoś czasu obserwujemy konflikt pomiędzy jaworznickim przewoźnikiem, jakim jest PKM, a operatorem czyli Miejskim Zarządem  Dróg  i Mostów. Zarówno PKM, jak i jednostka organizacyjna, jaką jest MZDiM są nadzorowane przez Prezydenta Miasta. Do tego siedziby obu, znajdują się w jednym budynku(!) na ulicy Krakowskiej. 

Dziwi więc fakt, że przerzucają się odpowiedzialnością i piszą do siebie publicznie listy (!) strasząc karami za niezrealizowanie kursów. Ten sam MZDiM na stronie Jaworzno.pl, którą prowadzi (!) zamieszcza list jednego z kierowców, który obnaża sposób zarządzania w PKM. Otwarta wojna. Tak to jest, gdy zamiast fachowców zatrudnia się politruków i politykierów. 

Jednostka podległa prezydentowi pisze do spółki podległej prezydentowi, do tego publicznie ją piętnuje. Bareja zza grobu zacięta ręce, bo jest już gotowy scenariusz na filmową komedię.  To tak jakby prezydent miasta, ostrzegał w mediach, że ukaże sam siebie, ale zanim to nastąpi zobowiązał sam siebie do poprawy. 

Komedia komedią, ale za te wojenki urzędników płacą niestety wszyscy mieszkańcy Jaworzna. 

Płacą ograniczeniem kolejnych kursów, autobusami z wyłączoną klimatyzacją i wreszcie płacą pracownicy PKM, których wiceprezes podejrzewa, że „wykorzystują w sposób nielegalny chorobowe” – co zasugerował na sesji Rady Miejskiej. CO SIĘ DZIEJE W JAWORZNIE? CZY JESZCZE LECI Z NAMI PILOT?

Prezydent Silbert w ubiegłym roku zapowiedział, że w Jaworznie, najdalej w 2023, jeździć będą autonomiczne autobusy, czyli bez kierowców. Ale również pojazdy, które np. będą odśnieżać i kosić trawę. Jak nic prorok. Jak tak dalej pójdzie do tego czasu, wszyscy którzy to robią dziś, się zwolnią z pracy na rzecz gminy. Za to jak są traktowani. I wtedy rzeczywiście będziemy zdani tylko na autonomiczne pojazdy.

Wypada również mieć nadzieję, że w związku z ograniczaniem kolejnych kursów autobusów, nie zmaterializuje się w naszym mieście sytuacja jak w filmie „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz” w reżyserii Stanisława Barei:

„Ja to, proszę pana, mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem. Śniadanie jadam na kolację. Tylko wstaję i wychodzę.

– No, ubierasz się pan.

– W płaszcz – jak pada. Opłaca mi się rozbierać po śniadaniu?

– Fakt!

– Do PKS mam pięć kilometry. O czwartej za piętnaście jest PKS.

– I zdanżasz pan?

– Nie, ale i tak mam dobrze, bo jest przepełniony i nie zatrzymuje się. Przystanek idę do mleczarni. To jest godzinka. Potem szybko wiozą mnie do Szymanowa. Mleko, widź pan, ma najszybszy transport, inaczej się zsiada. W Szymanowie zsiadam, znoszę bańki i łapię EKD. Na Ochocie w elektryczny do stadionu, a potem to już mam z górki, bo tak… w 119, przesiadka w 13, przesiadka w 345 i jestem w domu, to znaczy w robocie. I jest za piętnaście siódma! To jeszcze mam kwadrans. To sobie obiad jem w bufecie, to po fajrancie już nie muszę zostawać, żeby jeść, tylko prosto do domu. I góra 22.50 jestem z powrotem. Golę się. Jem śniadanie i idę spać.”

mat. poseł Paweł Bańkowski

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki