Udany rewanż Szczakowianki

Szczakowianka w sobotę umocniła się na pozycji wicelidera Zina Klasy Okręgowej. Biało-Czerwoni na wyjeździe 2:0 pokonali zespół Górnika Wojkowice, rewanżując się tym samym za jesienną porażkę.

REKLAMA

Ekipy Górnika i Szczakowianki przed rundą wiosenną uchodziły za głównych faworytów do awansu do IV ligi. Losy obu zespołów tak się jednak potoczyły, że pozostała im tylko walka o fotel wicelidera. Bezpośrednie starcie w Wojkowicach zapowiadało się na prawdziwy hit rundy i raczej nie zawiodło oczekiwań. W zdecydowanie lepszych nastrojach po weekendzie będą Biało-Czerwoni, który wykonali milowy krok w stronę wicemistrzostwa ligi okręgowej.

Zapunktowali po przerwie

Kibice, którzy zawitali na stadion w Wojkowicach, byli świadkami całkiem wyrównanego spotkania. Oba zespoły grały uważnie i chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale brakowało im skuteczności. Wojkowiczanie wypracowali sobie dwie dobre okazje strzeleckie, którym jednak zabrakło celnego wykończenia. Szczakowianka próbowała swojej specjalności – czyli rzutów wolnych, nie zdołała jednak zaskoczyć bramkarza. Tymczasem defensywa Górnika momentami wydawała się mocno rozkojarzona, a głupie straty omal nie kosztowały utraty bramek. Jaworznianie korzystając z niefrasobliwości miejscowych defensorów, dwukrotnie przejęli piłkę, ale po uderzeniach zarówno Chwalibogowskiego, jak i Nowaka, piłka w bezpiecznej odległości mijała bramkę. Po kombinacyjnej akcji na lewym skrzydle swoją szansę miał też Dawid Wadas, ale po jego główce piłka wyszła tylko na aut bramkowy. Bardzo groźnym strzałem głową, po wrzutce od Adama Janeczki, popisał się też grający trener Drwali, ale tym razem na drodze do szczęścia stanęła poprzeczka. Jeszcze przed przerwą miejscowi mogli otworzyć wynik, ale po raz kolejny efektowna akcja zakończyła się niecelnym uderzeniem.

Drugą połowę lepiej rozpoczęli jaworznianie. Parę chwil po wznowieniu gry Dawid Frąckowiak mimo asysty obrońców próbował uderzać z bliska. Jego strzał wybronił Surowiec, który poradził sobie także z dobitką. Minęła godzina gry, a gospodarze powinni byli objąć prowadzenie. Jakub Kawecki wypracował sobie świetną sytuację strzelecką i uderzył po długim rogu, ale fatalnie spudłował. Kilka chwil później Konrad Kołodziej zablokował bardzo groźny strzał z bliska, ratując swój zespół przed niechybną utratą bramki. Górnicy wkrótce przekonali się o prawdziwości powiedzenia o tym, że niewykorzystane szanse często się mszczą. Robert Nowak zdecydował się na rajd prawą stroną, wpadł w pole karne, gdzie został nieprzepisowo zatrzymany przez jednego z obrońców. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a karnego na bramkę zamienił najlepszy snajper drużyny – Dawid Frąckowiak. Gospodarze mogli na to jeszcze odpowiedzieć, zdołali bowiem przedrzeć się przed jaworznicką bramkę, ale na szczęście dla Biało-Czerwonych, nikt nie zdołał skutecznie zamknąć tego podania. Szczakowianka z każda upływającą minutą grała coraz spokojniej i pilnowała wyniku, szukając jeszcze swoich szans. Po dość przypadkowej akcji Maciej Kruczek omal nie wpisał się na listę strzelców. Jaworznicki skrzydłowy atakowany przez rywala posłał piłkę wysoko w górę. Ta nabrała dziwnej paraboli lotu i omal nie wpadła golkiperowi za kołnierz, zatrzymując się ostatecznie na poprzeczce. Kilka minut później kibice obejrzeli jednego z ładniejszych goli Drwali w tym sezonie. Wykorzystując gapiostwo miejscowych, Kruczek przejął piłkę i popisał się rajdem przez niemal pół boiska, po którym posłał piłkę do bramki, zakładając jeszcze siatkę bramkarzowi. Dwubramkowe prowadzenie dało już w końcówce jaworznianom sporo spokoju. W doliczonym czasie gry bliski podwyższenia wyniku był jeszcze Bartłomiej Chwalibogowski, ale w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońcę, a sędzia zakończył spotkanie.

Zagłębie na Dzień Dziecka

Pewna wygrana w Wojkowicach sprawiła, że Szczakowianka jest już o krok od tego, by sezon zakończyć na drugiej lokacie w lidze. Jaworzniccy Drwale mają trzy punkty przewagi nad nieoczekiwanym czarnym koniem – Orłem Miedary oraz pięć nad Górnikiem i Siemianowiczanką. Do końca rozgrywek pozostały tylko trzy kolejki. Warto odnotować, że w sobotę awans do IV ligi zapewniła sobie Drama Zbrosławice, która pewnie 3:0 ograła Źródło Kromołów.

W następnej kolejce Szczakowiankę czeka kolejne trudne domowe starcie. Tym razem na Krakowską przyjadą rezerwy zdegradowanego z Ekstraklasy Zagłębia Sosnowiec. Sosnowiczanie opierają się głównie na młodzieży, ale prezentują ciekawą piłkę i są niewygodnym rywalem. A gdy jeszcze dostają wsparcie z pierwszej drużyny, to potrafią ograć praktycznie każdego. Wiosną Zagłębie strzela sporo bramek i zdołało już ograć Górnika 5:3 czy zremisować 5:5 z Orłem. Warto jednak zauważyć, że większość punktów sosnowiczanie zdobywali w meczach przed własną publicznością, rozgrywanych na sztucznej murawie. Jesienią Szczakowianka zremisowała z tym rywalem 1:1, tracąc bramkę w doliczonym czasie gry. Początek sobotniego spotkania na Stadionie Miejskim o godzinie 17:00.

Górnik Wojkowice – Szczakowianka Jaworzno 0:2 (0:0)

(Frąckowiak 69-k., Kruczek 82)

Górnik: Surowiec – Połedniok, Wrona, Wieczorek, Stępień, Nowak, Rał, Skórka, Kawecki, Szopa, Czerski (46. Gwiazda). Trener: Adam Bała.

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak, Seiler, Wadas, Wojciechowski – Chwalibogowski, Janeczko (78. Biskup), Dębski, Kruczek (88. Jamróz) – Cygnar – Frąckowiak. Trener: Paweł Cygnar

Sędziował: Daniel Wiejowski (Gliwice)

Żółte kartki: Rał, Wieczorek – Wadas

Widzów: 100

DK

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki