Świąteczna wygrana Szczakowianki

Szczakowianka w świetnym stylu rozpoczęła majówkę i wprawiła swoich kibiców w dobry nastrój. Podopieczni trenera Pawła Cygnara w Święto Pracy pewnie 3:0 ograli na wyjeździe ekipę Źródła Kromołów.

REKLAMA

Pojedynek w Zawierciu był wielką niewiadomą, Źródło bowiem jest wyjątkowo nieprzewidywalnym zespołem i już kilka razy w tym sezonie sprawiło problemy faworytom. Jaworznianie nastawili się na trudne starcie i chociaż wynik tego nie oddaje, to wygrana wcale nie przyszła im łatwo.

Osuszyli Źródło

Po sobotniej sensacyjnej porażce z Łagiszą, ekipa z Kromołowa koniecznie chciała wynagrodzić to kibicom i na początku maja sięgnąć po punkty. Pierwsza połowa była dość wyrównana, a oba zespoły dość ostrożnie starały się atakować, nie odsłaniając się zbytnio z tyłu. Jako pierwsi na bramkę uderzali gospodarze, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. Jaworznianie odpowiedzieli na to dwoma groźnymi, aczkolwiek minimalnie niecelnymi strzałami w wykonaniu Pawła Cygnara i Dawida Wadasa. W 20. minucie Źródło mogło wyjść na prowadzenie. Bartosz Wacławik zdecydował się na zaskakujący kąśliwy strzał po krótkim słupku, ale Kołodziej był na posterunku i zdołał sparować piłkę. Wreszcie Biało-Czerwoni znaleźli sposób na rozmontowanie miejscowej defensywy. Po ładnej zespołowej akcji Bartłomiej Chwalibogowski zagrał w pole karne do Macieja Kruczka, ten wycofał piłkę do Pawła Cygnara, który mocnym strzałem otworzył wynik meczu. Od tego momentu Szczakowiance grało się już nieco łatwiej, a okazji do zdobycia kolejnych bramek było coraz więcej. Dwa razy swoich sił próbował Bartek Chwalibogowski, ale za każdym razem zabrakło mu kilku centymetrów do pełni szczęścia. Swoją szansę mieli też gospodarze, ale po raz kolejny Konrad Kołodziej zablokował piłkę po groźnym strzale. Kluczową postacią w końcowych minutach okazał się arbiter z Chorzowa – Dawid Griner, który nie bał się podejmować trudnych decyzji, mimo sporego naporu ze strony piłkarzy i kibiców. W 38. minucie po zagraniu ręką sędzia wskazał na jedenasty metr. Do wykonania rzutu karnego podszedł Bartłomiej Chwalibogowski, ale uderzył zbyt słabo i golkiper pewnie wyłapał piłkę. Szczakowianka tym samym wiosną zmarnowała już trzy jedenastki. Co się jednak odwlecze… W samej końcówce jeden z miejscowych raz jeszcze zatrzymał piłkę ręką i sędzia ponownie przyznał rzut karny gościom, a tego już bezbłędnie wykonał Dawid Frąckowiak.

Dwubramkowe prowadzenie dało Szczakowiance trochę spokoju, chociaż po przerwie jaworznianie musieli być bardzo czujni. Miejscowi za wszelką cenę dążyli do odrobienia strat, ale jaworznicka defensywa skutecznie radziła sobie z kolejnymi akcjami rywali. Biało-Czerwoni nie skupiali się tylko na obronie wyniku, ale też regularnie nękali miejscową obronę. Po uderzeniu Pawła Cygnara, Sławomir Liberski z trudem sparował piłkę na róg. Parę chwil później grający trener Drwali zdecydował się na bezpośredni strzał z rzutu wolnego z ponad 20 metrów i trafił w słupek. Swoją szansę ze stałego fragmentu gry mieli też gospodarze, ale Konrad Kołodziej po raz kolejny popisał się efektowną paradą i nie dał się zaskoczyć. W ostatnich dwudziestu minutach jaworznicki golkiper miał sporo pracy i co najmniej dwa razy jeszcze ratował swój zespół przed utratą gola. Wreszcie w samej końcówce jaworznianie w najlepszy możliwy sposób przypieczętowali swoją wygraną. Bartek Chwalibogowski wyłożył piłkę Pawłowi Cygnarowi a ten nie dał bramkarzowi szans na obronę i ustalił wynik na 3:0.

Niedziela przy Krakowskiej

Szczakowianka wyraźnie wróciła do dobrego grania i można odnieść wrażenie, że z meczu na mecz znów prezentuje się coraz lepiej i przede wszystkim mądrzej taktycznie. Biało-Czerwoni stali się konsekwentni i starają się być bardzo uważni w tyłach, co przynosi efekty. Oprócz strzelonych trzech goli, zdecydowanie cieszy też czyste konto, co jest zasługą dobrej defensywnej gry całego zespołu i jak zwykle bardzo solidnego Kołodzieja w bramce.

Na zakończenie majówki w niedzielę Biało-Czerwonych czeka kolejny sprawdzian. Tym razem do Jaworzna przyjedzie drużyna z dolnych rejonów tabeli – Górnik Bobrowniki Śląskie. Jeszcze przed tygodniem Górnicy okupowali ostatnie miejsce w tabeli, ale obecnie są w dobrej formie i po dwóch wygranych z rzędu ich sytuacja zdecydowanie się poprawiła. Na papierze to Szczakowianka jest zdecydowanym faworytem, ale Górnik na pewno zrobi wszystko by przynajmniej powtórzyć wynik z jesieni, kiedy to zremisował z Biało-Czerwonymi 3:3. Zapowiada się więc ciekawe spotkanie. Początek meczu na Stadionie Miejskim w niedzielę o godzinie 11:00.

Źródło Kromołów – Szczakowianka Jaworzno 0:3 (0:2)

(Cygnar 26, 89, Frąckowiak 44-k.)

Źródło: Liberski – Kot, Kukułka, surowiec, Mikoda, Pasternak, Wacławik, Będkowski, Gryc, Szadkowski, Sokołowski. Trener: Damian Kot

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak, Seiler, Wadas, Wojciechowski – Kruczek, Dębski, Janeczko (83. Jamróz), Chwalibogowski – Cygnar (90. Skórnicki) – Frąckowiak (74. Biskup). Trener: Paweł Cygnar.

Sędziował: Dawid Griner (Chorzów)

Żółte kartki: Kot, Pasternak – Cygnar

Widzów: 150

W 38. minucie Liberski obronił karnego wykonywanego przez Bartłomieja Chwalibogowskiego.

DK

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki