Rząd PO-PSL wynegocjował dla Polski blisko 500 miliardów złotych w unijnym, 6-letnim budżecie do roku 2020. Już dziś wiadomo, że w kolejnym – negocjowanym przez PiS – pieniędzy dla naszego kraju będzie znacznie mniej. 

REKLAMA

Jeśli dodamy do tego, że stopień wykorzystanych środków z unii na polskie rolnictwo to na dziś około 29% procent, otrzymamy pełny obraz nieudolności PiS w kwestii wykorzystywania do rozwoju kraju, naszego członkostwa we Wspólnocie Europejskiej.

W pełni popieram stwierdzenie, że partia Kaczyńskiego to dziś antyeuropejski blok ludzi nieskutecznych, nieznających się na Unii i nie lubiących Unii Europejskiej, przypudrowany na okres kampanii do Parlamentu Europejskiego. Pamiętne 1:27, pokazuje jak ten rząd jest postrzegany przez naszych sąsiadów i partnerów, również przy stole negocjacyjnym.

Już wkrótce, 26 maja wybierzemy naszą reprezentację w Brukseli. Warto mądrze wybrać. Przytoczę więc pytanie, które w przestrzeni publicznej już padło: Czy pieniądze wywalczą ci, którzy przegrywają w Europie 1:27, czy ci, którzy wywalczyli rekordowy budżet dla Polski siedem lat temu? Ci, którzy nazywają flagę unijną szmatą, czy ci, którzy do Unii idą po to, by być w większości rządzącej Unią Europejską? Czy pieniądze dla Polski wywalczą ci, którzy Europy nie znają i nie lubią, którzy są w Europie pośmiewiskiem, czy ci, którzy zajmowali i zajmują najważniejsze stanowiska w Unii Europejskiej, którzy w Europie mają wielu przyjaciół? Czy wiarygodni są Ci, którzy mówili jeszcze nie tak dawno o Unii Europejskiej jako „wyimaginowanej wspólnocie, z której dla nas nic nie wynika”, zaś dzisiaj, kiedy toczy się kampania wyborcza, rozważają zapisanie w Konstytucji RP naszego członkostwa w UE.

Poseł Paweł Bańkowski

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

4 KOMENTARZE

  1. Przecież bycie europosłem oznacza bardzo konkretne wynagrodzenie dla osoby, nawet najbardziej zagorzałego eurosceptyka. Podczas minionych wyborów bardzo to podkreślano. Co więcej wyszło na to, że obowiązuje zasada – czy się stoi, czy się leży ileś tam euro się należy. Zatem utrata tych 100 miliardów dla reprezentowanego przez nich kraju dla pensji europosłów nic nie znaczy. A może to już historia, może coś się zmieniło?

    • Ja zacytuję zdanie o jednym z byłych europosłów z Wikipedii:
      “W rankingu polskich europosłów za pierwszy rok, sporządzonym przez polskich dziennikarzy i ekspertów zajmujących się polityką europejską, uzyskał przedostatnią lokatę; należał też do posłów z najniższą frekwencją na posiedzeniach i głosowaniach z całego Europarlamentu”

  2. Swoja droga za rzadow PO Polska potrzebowala tych pieniedzy w większym stopniu bo była krajem biednym. Teraz jest krajem majacym się dobrze, rozwinietym, wiec dostanie mniej. Pan poseł tego nie zrozumie, bo antypisowski filtr mu nie pozwala.