Mamy zagrały z synami w piłkę

Może i pogoda nie dopisała, może momentami deszcz był zbyt rzęsisty, jedno jest pewne – kiedy atmosfera na boisku jest gorąca, to nic poza tym nie ma znaczenia.

REKLAMA

Tak też było w czwartkowe popołudnie, kiedy naprzeciwko siebie stanęli młodzi podopieczni Akademii 2012 i… ich mamy! Mecz był wspólnym świętowaniem Dnia matki oraz Dnia Dziecka.

Mamy na boisko wyszły bardzo motywowane, młodzież faktycznie mogła być nieco zaskoczona wysokim poziomem gry. Patent na zwycięstwo? Każdy miał swój. Tajną bronią Mam okazali się… trenerzy! Nad prawidłowym przebiegiem zawodów czuwał profesjonalny sędzia. Mówi się, że dobry sędzia to taki, który nie przeszkadza w grze, jak było tym razem? Na szczęście spokojnie.

Nikt nogi nie odstawiał i nie było straconych piłek. Na szczególne uznanie zasługuje przytomne ustawienie Mam w obronie! Wysoko ustawiona i grająca w linii formacja defensywna co rusz łapała młodych piłkarzy na… spalonym! Można? Można! A wynik? Cóż, opinie są różne. Arbiter główny również nie zajął oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki