Majówkowe zwycięstwo Victorii

Na rozpoczęcie majówki Victoria 1918 Jaworzno rozegrała mecz przed własną publicznością z Nadwiślaninem Gromiec. Kibice Victorii stadion przy Krakowskiej opuszczali w niezłym nastroju.

REKLAMA

Pierwotnie mecz odbyć się miał 4 maja, ale ostatecznie termin przełożono na trzy dni wcześniej. Mecz zapowiadał się ciekawie. Drużyny z miejsc 5 i 6 miały stanąć naprzeciwko siebie. Wszyscy pamiętali wyjazdową przegraną w rundzie jesiennej, wtedy Victoria uległa Gromcowi 0:2. Zemsta mogłaby być więc słodka.

Gospodarze od samego początku starali się zaakcentować swoją przewagę na boisku. Już w pierwszych minutach Patryk Łyp mógł wpakować piłkę do siatki, jednak zabrakło odrobiny szczęścia. Szybkie piłki z pominięciem drugiej linii docierały do napastników, którzy nie dawali złapać się w pułapki ofsajdowe. Efektu w postaci bramki jednak nadal nie było. Jedna z kontrowersyjnych sytuacji mogła zakończyć się szczęśliwie dla gospodarzy. Kiedy piłkarze drużyny przyjezdnej domagali się spalonego, spokojnie w kierunku bramki podążał Mateusz Kuzak, omijając przy tym bramkarza z drużyny przeciwnej. Będąc niemal w 100% sytuacji, oddał strzał, ale piłka niemalże na linii bramkowej została zablokowana przez obronę. Kibice mogli więc tylko obejść się smakiem. Tymczasem pod bramką gospodarzy zrobiło się niebezpiecznie. Dominik Nędza otrzymał piłkę z drugiego skrzydła. Bez przyjęcia uderzył piłkę, ale Dawid Madeja wybronił ją tuż obok słupka. Nędza miał jeszcze jedną swoją szansę, kiedy uderzał głową, ale piłka wtedy przeleciała nisko nad poprzeczką. Pierwsza połowa była wyrównana. Marcin Rasała, lewą stroną mknął w kierunku bramki. Gdy ominął obronę, strzelił w kierunku bramki, ale piłka wylądowała tylko na rożnym. Goście również nie odpuszczali, świadczyć mógł o tym, chociażby obity słupek bramki, której bronił Madeja. Kolejne strzały z dystansu Majki i Suwaja również nie kończyły się bramką. Można by rzec: wszytko gra, ale nie ma kto strzelić gola.

W drugiej połowie dało się zauważyć większą przewagę gospodarzy. Majka posłał z pozoru łatwą piłkę w kierunku bramki, ale bramkarz miał nie lada problem, by nie dopuścić do utraty gola. Wreszcie w 53. minucie kibice mogli cieszyć się z bramki. Suwaj rozegrał krótko corner. Po tym, jak piłka do niego wróciła, przymierzył i celnie dośrodkował wprost na głowę Bujakiewicza. Piłka po słupku trafiła do siatki, a Victoria od tego momentu prowadziła jedną bramką. Wielkiego pecha miał w tym meczu Majka. Kolejne piłki po jego strzałach lądowały na górnej oraz na bocznej siatce bramki. Victoria śmielej rozgrywa piłki, a sytuacji podbramkowych zdobywa coraz więcej. Mastalerz, który wszedł do gry w drugiej połowie, również miał swoje szanse na zdobycie bramki. Najpierw jednak trafił wprost w bramkarza, a w innej sytuacji w obrońcę drużyny przeciwnej. Przeciwnicy mieli dwie szanse na wyrównanie wyniku. Najpierw po wykonaniu wolnego piłka przez moment bezpańsko krążyła przy linii bramkowej, potem strzał głową wybronił Madeja. Można śmiało napisać, że to właśnie golkiper Victorii był najlepszym piłkarzem na boisku, gdyż gdyby nie on, tak kolorowo by nie było. Niezadowolenie na ławce trenerskiej Gromca rosło z każdą chwilą. W doliczonym już czasie, trener został poproszony o opuszczenie boiska, a to na pewno nie pomogło tej drużynie. Przyjezdni już nie zdołali wyrównać, a jaworznianie mogli cieszyć się wygraną 1:0.

Victoria 1918 Jaworzno – Nadwiślanin Gromiec 1:0 (0:0)
Bujakiewicz 53′

Victoria: Madeja (G), Wesecki, Kuzak, Majka, Bujakiewicz, Łyp, Suwaj (C), Musiał, Icha – Mastalerz (55′), Chrapek, Rasała – Bartuś (77′)

Nadwiślanin: Księżarczyk (G), Likus, Zajas, Dulowski, Nowicki, Palka (C), Piegzik, Boratynski, Nędza, Szlęzak, Niedzielski – Głogowski (64′)

żółte kartki: Nowicki, Chrapek

sędziował: Tymoteusz Kraksa

jargal

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki