IndygoTeatr zagrał „Mańkę z Czerniakowskiej”

REKLAMA

 

Autorski teatr Danuty Noszczyńskiej IndygoTeatr zaprezentował się w spektaklu muzycznym pt. „Mańka z Czerniakowskiej, czyli bardzo smutna komedia”. Na deskach DK w Szczakowej spektakl miał premierę w niedzielę 12 maja. Scenariusz autorstwa pisarki Danuty Noszczyńskiej gwarantował dobrą zabawę, jak mogło być inaczej skoro to bardzo smutna komedia była. Akcja dzieje się w przedwojennej Warszawie na Czerniakowie. Czarna Mańka kocha się bez wzajemności w Antku. Wszystko źle się kończy.

Ciekawi nas skąd u tak grzecznej pani scenarzystki takie predylekcje do nieco kryminalnego Czernikowa? Czyżby mili dżentelmeni to literacka nuda? – Mili dżentelmeni nie są nudni – mówi Danuta Noszczyńska – nie mam też żadnych predylekcji do przedwojennego Czerniakowa. Chodzi o tę jedną historię, legendę Czarnej Mańki, która mnie zawsze inspirowała i postanowiłam ją pokazać na scenie.

Niektóre określenia w tekście spektaklu rozbawiają i zaskakują, np. „towarzyszki pitigrili” czy „osobistości płci damski”. Czy to wyłącznie wymysł nieokiełznanej wyobraźni scenarzystki czy też tak gadano w przedwojennej Warszawie? – Te wszystkie określenia są czerpane od Wiecha – mówi. – Chodzi o to, żeby nie było jakichś wymysłów, tylko, żeby wszystko trzymało się faktów i było wiarygodne.

Przeciętny śmiertelnik myśli, że aktorstwo to czerwone dywany i zachwycona publika, a to przecież nudne próby i trema. Co w aktorstwie ekscytuje samych aktorów? – W aktorstwie samych aktorów ekscytuje sama obecność na scenie – mówi Kazimierz Głowacz (rola Wiarusa). – To jest ważne, żeby zachowywać się na scenie jak prawdziwy aktor, żeby ocenili nas słuchacze i widzowie.

Pisano o Eugeniuszu Bodo, że to artysta z bożej łaski, ale dodawano zaraz, że ma nieprawdopodobny talent. Co jest ważne w aktorstwie? Według Michała Wiewióry (rola Antka) najistotniejszy jest talent.

Po premierze w przedwojennym warszawskim teatrze pewien krytyk pisał: “ogólna ocena premiery wypada dodatnio”, ale inny twierdził, że był to “gorzki wieczór teatralny”. Może więc nie należy brać krytyki nazbyt poważnie? – Krytyka krytyką – mówi Bronisław Gregorczyk (rola chłopaka ze Starówki) – ale ważna jest ocena widza. To jest w głównej mierze ważne dla nas jak oni to odbierają a nie krytyka. Czekamy na ocenę widzów.

Jakie marzą się szanownym aktorom formy uwielbienia od publiki? – Najlepszą nagrodą dla artysty po danym występie są owacje na stojąco, to symbolizuje jak dany widz to przeżył – mówi Sargis Davtyan (rola gazeciarza). Gdy wychodzi się na scenę, widzi się tak piękny odzew, to najlepsze, co może dać publika.

Katarzyna Paryż (rola Mańki) twierdzi, ze jest dobrze, gdy widz przychodzi do teatru na tego konkretnego aktora. Grający role Antka Przemysław Kujawski mówi, że nie myślał o jakichś formach uwielbienia. Decydując się na zabawę w teatr myślał o samorozwoju, dobrej zabawie.

– Jeżeli publice będzie się podobało, to tym lepiej – dodaje.

Przed wojną gdy zagrano spektakl z 50 razy  uznawano, że to wielki sukces i ewenement. Pewnie więc ujrzymy spektakl IndygoTeatru co najmniej kilkanaście razy. Gdzie i kiedy? – Najbliższy spektakl będzie 5,6 lub 7 czerwca w Jeleniu – anonsuje i zaprasza Danuta Noszczyńska.

Spektakl muzyczny IndygoTeatru godzien jest polecenia, jak by powiedzieli na przedwojennym Czerniakowie: „urodny jak malowany”.

W sztuce wystąpili: Katarzyna Paryż (Czarna Mańka), Sabina Jamrozik (wciela się w rolę kelnerki), Danuta Noszczyńska (reżyserka, scenarzystka, zagrała Bywalską), Ludwika Smalcerz (Zaściankowa), Kazimierz Głowacz (rola Wiarusa), Michał Wiewióra (rola Antka), Sargis Davtyan (rola gazeciarza), Przemysław Kujawski (w roli redaktora gazety), Bronisław Gregorczyk (rola chłopaka ze Starówki).

Asystentką reżyserki jest Agnieszka Gręda, piosenki śpiewała Ewa Bąkowska, opracowanie muzyczne i akompaniament -Jacek Kielski

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki