Biegi na średnim dystansie – Paulina Gaj

Paulina Gaj na co dzień biega na średnich dystansach. Po kilku latach nieobecności wróciła do Jaworzna jako zawodniczka i trenerka. W plebiscycie na Najpopularniejszego Sportowca Roku 2019 zajęła 9. miejsce.

REKLAMA

Co Tydzień – Dzień dobry. To pierwsza Pani nominacja do plebiscytu, czy to miłe uczucie?

Paulina Gaj – Tak, to pierwszy raz. To bardzo miłe uczucie. Byłam bardzo zaskoczona.

Po nominacji w popularnym serwisie społecznościowym na Pani profilu nie dało się nie zauważyć wpisu „nareszcie”. Czy to oznacza, że interesował Panią nasz plebiscyt w poprzednich latach?

Tak, przez 5 lat studiowałam w Krakowie, jednak interesowałam się, bo wielu znanych mi jaworznickich sportowców było w nim nominowanych. Dlatego też ucieszyłam się, że w końcu padło na mnie, tym bardziej że wróciłam do swojego miasta po tak długim okresie.

Na co dzień trenuje Pani biegi w MCKiS Jaworzno. Na jakich dystansach Pani króluje?

To biegi na 1500 i 800 metrów, ale poza tym lubię też dystanse na 3 i 5 kilometrów. Są to zatem średnie dystanse, a 10 kilometrów to dla mnie naprawdę długi bieg.

Na czym polegają Pani treningi?

Wszystkiego jest po trochu: i siłownia, i siła biegowa, wytrzymałość oraz sprawność. W zimie to te dłuższe dystanse, żeby dobrze przygotować kondycję. W ciepłe pory roku można mnie spotkać na stadionie Azotania i w Sosnowcu na stadionie lekkoatletycznym.

Czy mimo tego, że długie dystanse nie są Pani domeną, to bierze Pani udział w jakichś biegach ulicznych czy też trailach?

Owszem, zdarza mi się, chociaż nie bardzo to lubię. Jest jednak bieg, w którym cyklicznie biorę udział – „Jaworznicka Piętnastka”. Nienawidzę tego biegu [śmiech], bo zawsze mi się coś na nim przydarza. Jest to bardzo trudny bieg, ale za każdym razem się przełamuję i staję na starcie. Moje kolana wtedy cierpią, ale serce mówi: „biegnij, biegnij”. Zawsze po biegu mówię sobie „nigdy więcej”, ale za rok oczywiście się zapisuję.

Czy trener Bednarczyk jest zadowolony, że trzech sportowców z jego ekipy dostało się do finału plebiscytu?

Trener był bardzo dumny i cieszył się. Tak jak ja, był zaskoczony moją nominacją. Ja również cieszę się z nominacji zarówno Karoliny, jak i Piotra. To są młodzi zawodnicy i wszystko przed nimi.

Zdobyła Pani również uprawnienia trenerskie i w tej roli dzisiaj Panią spotykam.

Tak, to prawda, od 2 lat zajmuję się trenerstwem. Mam swoich zawodników, głównie amatorów, którzy biegają biegi uliczne.

Co chciałaby Pani przekazać młodym ludziom zaczynającym swoją przygodę z biegami?

Bawcie się tym, po prostu bawcie się. A jeśli to wychodzi, to brnąć do przodu. Niestety w Jaworznie brakuje stadionu lekkoatletycznego i jest ciężko z treningami na bieżni. Mamy tylko namiastkę bieżni przy szkole na Promiennej i możemy trenować na Azotanii.

Z pewnych źródeł mam informacje, że udzielała się Pani także społecznie na rzecz sportu?

Tutaj chciałabym podziękować informatorowi, którym jest Paweł Nogaj za przybliżenie mojej sylwetki redakcji „Co Tydzień”. Co do tych akcji, to prowadziłam treningi dla grupy Trail Runners Jaworzno, która rozrosła się w ostatnim czasie i jest rozpoznawalna w naszym mieście.

Czy każda forma treningu jest dobra dla biegacza, np. bieganie po schodach?

Ja osobiście mam co do tego mieszane uczucia. Dla każdego jest dobre co innego. W bieganiu po schodach pracuje inna grupa mięśni niż zazwyczaj. Od czasu do czasu z pewnością można spróbować, ale na co dzień nie polecałabym jednak tego.

Jakie są Pani plany sportowe na ten rok? Wiemy już o „Jaworznickiej Piętnastce”.

Tu się, jak zawsze, zastanawiam, bowiem po ubiegłorocznej „Piętnastce” doznałam kontuzji. Zobaczymy. Natomiast najbliższa impreza sportowa to Mistrzostwa Juniorów na Stadionie Śląskim, gdzie jeszcze nie biegałam. Startuję poza konkurencją, bo jestem seniorką, tylko dla osiągnięcia prywatnych wyników. Ubiegły rok był dla mnie niestety obfity w kontuzje, więc ten sezon chciałabym po prostu przetrwać. Może „zrobię” kilka życiówek.

Jakie jest największe marzenie sportowe Pauliny Gaj?

Naprawdę trudne pytanie. Kiedyś może – olimpiada, ale teraz… to naprawdę bardzo trudne pytanie.

Na koniec naszej rozmowy życzę Pani zatem pobicia niejednego życiowego rekordu.

Dziękuję bardzo.

jargal

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki