Zespół Aktorski „Proscenium” zagrał „Bunię”

Teatralna publika bywa kapryśna. Właściwie nie wiadomo czy akurat bardziej woli się pośmiać czy też woli na smutno. To dopiero zagwozdka dla reżysera, co tu wybrać. Jak uporał się z nią Marcin Miliński, reżyser spektaklu „Bunia” autorstwa Argentyńczyka Roberto Cossa? Premiera sztuki odbyła się w niedzielę 7 kwietnia na deskach Klubu Relax.

REKLAMA

Polską premierę w 1997 r. wyreżyserowała Olga Lipińska, w rolę Buni wcieliła się Krystyna Feldman, rok wcześniej w słuchowisku rolę Buni czytała Stanisława Celińska. Wydaje się, że wyreżyserować lepiej lub zagrać lepiej to niepodobna. Wymaga to więc dużej scenicznej odwagi.

Sztuka jest opowieścią o rodzinie, która „z forsą nie dociąga do pierwszego”. Wiele w niej zabawnych postaci – babcia Bunia, niepanująca nad apetytem, Cichio niby wielki artysta, Carmelo prowadzący marny warzywniak, jego żona Maria, ich córka Martusia flirtująca z pracodawcą i stara panna Anyula. Dla aktorów wykreowanie takich postaci to wielkie wyzwanie. Rolę można wymyślić od początku do końca, ale też można naśladować kogoś znanego aktorom osobiście czy też z ekranu.

Akcja sztuki dzieje się w latach 70-tych ubiegłego wieku. Praca nad kostiumami wydaje się niełatwa.

Wbrew pozorom aktor nie musi lubić całego spektaklu. Na ogół aktorzy miewają więc swoje ulubione fragmenty.

Widownia dopisała, wolnych krzesełek nie było. Wszyscy bawili się doskonale. Jak mówił autor “Buni”, sztuka „ucieleśnia wszystko, co nas zżera – inflację, nędzę, niszczącą cywilizację”. Pewnie więc niektórzy zadumali się nad ambitnym przesłaniem sztuki i wtedy zrobiło się nieco smutno.

W sztuce wystąpili: Aleksandra Chudoba – Bunia, Agata Mikłas – Maria, Marcin Miliński – Carmelo, Damian Jasiński – Cichio, Sylwia Sural – Anyula, Anna Miler – Marta.

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki