Zakopał psa, bo myślał, że nie żyje

Zaskakującego obrotu spraw nabrała historia z psem, który został znaleziony w piątek zakopany do połowy w ziemi. Na policję zgłosił się jego właściciel, jak się okazało, za całym zdarzeniem kryje się bardzo przykra historia. 

REKLAMA

Jak poinformował policję około 70-letni mieszkaniec Jaworzna, pies był jego przyjacielem od 20 lat. Tego dnia wypadł z okna.

– Okazało się, że podczas jego nieobecności w domu pies wypadł z balkonu, był schorowany. Mężczyzna otrzymał informację od sąsiadów o tym zdarzeniu, zszedł na dół, chciał psu udzielić pomocy. Wedle jego oceny ten pies nie żył, wskazywały na to wszystkie znaki i takim starym zwyczajem, który ludzie robią od lat, choć jest niezgodny z prawem, postanowił tego psa pochować we własnym zakresie – tłumaczy aspirant sztabowy Michał Nowak, rzecznik KMP Jaworzno. 

Mężczyzna zaniósł psa na pobliskie łąki, gdzie udało mu się wykopać tylko niewielki dołek. Przykrył go, by inne zwierzęta go nie rozszarpały. Chciał przyjść następnego dnia i dokończyć zakopywanie zwłok.

– Po tej całej sytuacji pies odzyskał przytomność – kontynuuje rzecznik.

Sprawa została skierowana do prokuratury, która zadecyduje o dalszym losie właściciela psa.

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki