Wielka Sobota pełna Błędów

Tęcza Błędów przed świętami zepsuła humory sympatykom Szczakowianki. W Wielką Sobotę Biało-Czerwoni przegrali na wyjeździe 1:3, notując już trzecią tej wiosny porażkę.

REKLAMA

Ostatnie kilka dni było wyjątkowo trudne dla zespołu dowodzonego przez trenera Pawła Cygnara. Po bolesnej porażce z Dramą jaworznianie liczyli, że przed świętami uda się nieco podreperować punktowy dorobek. Tymczasem przyszło im przełknąć kolejną gorzką pigułkę i spędzić Wielkanoc poza ligowym podium.

Tęcza bez kompleksów

Zgodnie z przewidywaniami, ekipa z Błędowa w sobotę okazała się wyjątkowo trudnym rywalem dla Szczakowianki. Tęcza w tym sezonie jako gospodarz grywa na różnych boiskach w Dąbrowie Górniczej, ale ewidentnie jej to nie przeszkadza. Podopieczni trenera Radosława Orłowskiego nie przegrali jeszcze ani jednego domowego meczu. Błędowianie z ekipą Drwali rywalizowali na stadionie Unii Ząbkowice i od samego początku groźnie atakowali. Już w 8. minucie Patryk Taraszkowski wykorzystał dobre podanie i z bliska wpakował piłkę do siatki, otwierając wynik spotkania. Szczakowianka odpowiedziała na to szybką akcją zakończoną groźnym uderzeniem w wykonaniu Bartłomieja Chwalibogowskiego, z którym jednak poradził sobie stojący między słupkami Piotr Iwaniuk. W kolejnych minutach gospodarze dosłownie ostrzeliwali bramkę Biało-Czerwonych i niewiele brakowało, by szybko rozbili podopiecznych trenera Cygnara. Najlepszą okazję do podwyższenia wyniku miał Mateusz Skrzypek, ale po groźnym strzale Konrad Kołodziej popisał się rewelacyjną paradą. Z kolei po uderzeniu Taraszkowskiego piłka zatrzymała się na poprzeczce. Po półgodzinie gry miejscowi wreszcie dopięli swego. Po świetnym przerzucie z prawej strony i błędzie obrońcy, Marcin Strojek wyszedł sam na sam z Kołodziejem i podwyższył na 2:0. W końcówce Szczakowianka mogła jeszcze złapać kontakt z rywalami. Po rzucie wolnym z ponad 25 metrów w wykonaniu Bartłomieja Chwalibogowskiego, piłka odbiła się jeszcze od muru i sprawiła sporo problemów bramkarzowi, który ratował się, wybijając ją za linię końcową. Parę minut później, po błędzie golkipera, Maciej Kruczek wymienił w polu karnym podanie z Pawłem Cygnarem, ale defensorzy w ostatniej chwili zdołali zablokować strzał grającego trenera Szczakowianki.

Po przerwie miejscowi szybko postawili kropkę nad i. Po rzucie wolnym z bocznego sektora boiska, rozgrywający świetne zawody Mateusz Skrzypek dobił gości i podwyższył na 3:0. Uspokojona wysokim prowadzeniem Tęcza mogła już na niemal zupełnym luzie kontrolować przebieg boiskowych wydarzeń, a okazję do gry dostali zmiennicy. Szczakowianka próbowała atakować, ale jej akcje zwykle kończyły się gdzieś na wysokości pola karnego. Jaworznianie nie mieli pomysłu na to, jak rozmontować obronę gospodarzy. W 62. minucie świetną okazję do zdobycia bramki miał Dawid Frąckowiak, ale spudłował z linii 16 metrów. Dopiero w końcówce, zupełnie już rozluźniona defensywa Tęczy, zaczęła popełniać seryjnie błędy, dzięki czemu jaworznianie zaliczyli honorowe trafienie. Robert Nowak wrzucił piłkę z autu wprost w pole karne, tam Łukasz Dębski strącił ją pod nogi Dawida Wadasa, który wpisał się na listę strzelców. Jaworznianie walczyli do końca i jeszcze w doliczonym czasie Frąckowiak był blisko trafienia, ale po jego strzale piłka przeleciała obok słupka. Tym samym Tęcza wygrała zasłużenie 3:1 i traci już tylko jedno oczko do Szczakowianki.

Powrócić na podium

Po dwóch z rzędu porażkach sytuacja Biało-Czerwonych wygląda zdecydowanie gorzej niż jeszcze na starcie rundy. Podopieczni trenera Pawła Cygnara wypadli poza ligowe podium i tracą już sześć punktów do lidera, który powoli ucieka reszcie stawki. Drwale wiosną grają mało przekonującą piłkę, a bramki zdobywają głównie po stałych fragmentach gry. Podczas meczu z Tęczą drużynę próbował rozruszać bardzo aktywny Bartłomiej Chwalibogowski, ale wyraźnie brakowało mu wsparcia ze strony kolegów. Jaworznianie mieli problemy z kończeniem swoich akcji i łatwo dawali się łapać na spalone. Jesienią po sześciu kolejkach Szczakowianka miała piętnaście punktów na koncie, a wiosną sięgnęła tylko po 9 oczek, co zdecydowanie nie jest dobrym prognostykiem. Jeżeli Biało-Czerwoni chcą powrócić na ligowe podium, to muszą znów zacząć wygrywać. W najbliższą sobotę jaworznian czeka kolejne trudne spotkanie. Tym razem przy Krakowskiej podejmować będą ekipę AKS-u Niwka Sosnowiec. Sosnowiczanie są ligowym średniakiem, który jednak potrafi sprawić sporo problemów, nawet silniejszym od siebie ekipom. Jesienią przekonała się o tym… Szczakowianka, która na Niwce zremisowała 3:3. Co ciekawe w tamtym spotkaniu dwie bramki dla AKS-u zdobył Bartłomiej Chwalibogowski, który obecnie gra dla Biało-Czerwonych. Wiosną ekipa z Sosnowca radzi sobie bardzo dobrze i ma na swoim koncie już cztery zwycięstwa i tylko dwie porażki. Jaworznianie co prawda wydają się zdecydowanymi faworytami tej rywalizacji, ale muszą liczyć się z trudną przeprawą. Początek spotkania na Stadionie Miejskim w sobotę o godzinie 17:00.

Tęcza Błędów – Szczakowianka Jaworzno 3:1 (2:0)
(Taraszkowski 8, Strojek 31, Skrzypek 52 – Wadas 87)

Tęcza: Iwaniuk Kalwasiński, Kijas, Cieślik, Bielawski (67. Słomski) Głowa Taraszkowski, Pieniążek, Świerczyński (62. Cichoń) Strojek (77. Kujon), Skrzypek (69. Baran). Trener: Radosław Orłowski

Szczakowianka: Kołodziej – Nowak, Wadas, Seiler, Franiel (56. Wojciechowski) – Kruczek, Dębski, Biskup, Chwalibogowski – Cygnar (78. Skórnicki), Frąckowiak. Trener: Paweł Cygnar

Sędziował: Bogdan Drobot (Siemianowice Śląskie)

Żółte kartki: Skrzypek, Świerczyński – Seiler

Widzów: 50

DK

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki