Słowo na niedzielę: Najważniejsze, to dobrze się ustawić

Ta życiowa prawda zasadniczo nie podlega dyskusji, choć można, a nawet trzeba dokonać pewnych koniecznych ustaleń. Właśnie trzecia niedziela Wielkiego Postu jest znakomitą sposobnością do dokonania owych — koniecznych ustaleń.

REKLAMA

Natchniony autor Księgi Wyjścia prowadzi nas w pobliże góry Horeb (Synaj), gdzie jesteśmy w pewnym sensie, świadkami, niezwykłego wydarzenia. Mojżesz, wtedy już starszy pan, pasąc owce swego teścia Jetry, napotkał na niezwykłe zjawisko krzewu, który się palił, a nie spalał i głosu Boga, który go zawołał po imieniu: „Mojżeszu, Mojżeszu!” Tak rozpoczyna się niesamowite spotkanie i rozmowa, w której Bóg objawił zarówno swoje imię: „Jestem, który jestem”, a także i misję, jaką miał dla Mojżesza.

Można postawić pytanie, które paradoksalnie i dla nas jest bardzo ważne: jakie zadanie domowe odrobił Mojżesz, aby wejść w tak niezwykłą i skuteczną, współpracę z Bogiem?
I tak Mojżesz był człowiekiem stawiającym Boga na pierwszym miejscu w swoim sumieniu. Adoptowany przez córkę faraona, miał otwartą przestrzeń dla wyjątkowej kariery politycznej, tymczasem przez wierność sumienia, stając po stronie pokrzywdzonego ziomka, schodzi do poziomu wygnańca i pasterza u swego teścia.
– Był ciekawy, szukał prawdy, stawiał pytania, a przy tym nie był arogancki.
– Jego pokora wobec Boga przekładała się na relacje rodzinne. Potrafił przyjmować uwagi. Darzył szacunkiem i wzbudzał szacunek.
– Niewątpliwie był człowiekiem odważnym, gwałtownym i bezkompromisowym. Znakomicie ilustruje to późniejszy epizod, też u podnóża góry Synaj, kiedy widząc grzech bałwochwalstwa swoich rodaków, rozbija tablice z dekalogiem – jak komentują niektórzy, jedyny przypadek złamania wszystkich przykazań w jednym momencie.

Św. Paweł dodaje dziś swoją ważną uwagę. Przypomina, że wyjście Izraelitów z niewoli egipskiej, dopiero w świetle misji Jezusa Chrystusa, nabiera właściwego znaczenia i to o charakterze ogólnoludzkim. Przestrzega jednak, że nie wszyscy, którzy ruszyli za Mojżeszem, doszli do celu wędrówki. Znamienne są słowa: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł”.

I w tym duchu należy odczytać Ewangelię. W kontekście dwóch tragicznych wydarzeń, o których siłą faktu wiele się wtedy mówiło, a mianowicie zamordowania na rozkaz Piłata, pielgrzymów z Galilei, oraz tragicznego wypadku z wieżą w Siloam, postawiono Chrystusowi pytanie na prymitywnym poziomie myślenia o sprawiedliwości Bożej. Chrystus z całym szacunkiem dla pytających dał znakomitą odpowiedź. Nie wyklucza kary, ale zabrania nieprawomocnych uogólnień. Nie do człowieka należy sądzenie, tylko do tego, który wszystko wie, do Boga. Natomiast cały ciężar problemu przenosi na to, na co mamy wpływ, a mianowicie na nasze nawrócenie: „lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”.

Wagę nawrócenia Jezus podkreślił przez przypowieść o nieurodzajnej fidze, której właściciel ogrodu „odroczył wyrok wycięcia” i dał jej jeszcze rok, a ogrodnik nawóz. Wyznaczony czas, pomoc i decyzja wycięcia robi wrażenie, tym bardziej że mówi to sam Bóg.
W tym kontekście może warto sobie postawić pytanie: czy ja się w życiu dobrze ustawiłem?

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA - Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ