Sówki z PM 9 na finisażu Genowefy Frąs

Jaworznianka Genowefa Frąs to prawdziwa fascynatka jaworznickiej kultury ludowej. Kogóż więc lepiej zapytać niż ją o to, czy my bardziej jesteśmy śląscy czy też krakowscy?

REKLAMA

Tę zagwozdkę rozwikłaliśmy na finisażu wystawy Genowefy Frąs w miejskiej bibliotece 26 lutego. Była to wystawa pt. „Makatka ludowa”. Artystka prezentowała na niej motywy makatek kuchennych z jaworznickich Niedzielisk z lat 1900-1950, wśród nich krasnale, dzieci z kwiatami, papugi i św. Teresa od Dzieciątka Jezus, tradycyjnie też pawie i dzbanki z motywami krakowskimi. Nie zabrakło również łabędzi, czyli motywu śląskiego z makatki kuchennej z lat 1950-1970.

Przedszkolaki z PM 9

Wracamy do sedna sprawy. – Powiedzmy, że makatki, to w 50 proc. śląskie motywy – mówi Genowefa Frąs – i w 50 proc. krakowskie. Nie da się ukryć, że te dwie kultury się przenikają. Kultura śląska zdecydowanie zaczęła przenikać w czasach powojennych. Znalazło to odzwierciedlenie w tzw. kucharkach, czyli makatkach kuchennych. Nie były one wyszywane, były drukowane na płótnie, na biało-granatowym tle. Nie były to też prace artystyczne, zanikały kolory tak pięknie eksponowane na przedwojennych makatkach krakowskich. Makatki, z których pani Genowefa czerpała motywy należały do jej dziadków z Chropaczówki. Najstarszą z nich jest ta z wizerunkiem św. Teresy.

Finisaż tej unikalnej wystawy uświetnił, jak napisano w ulotce, występ artystyczny dzieci z grupy Sówki z PM nr 9 czyli 5 i 6 latków. Przybyło całe PM nr 9, a Sówki zaprezentowały wierszyki i piosenki na nutę krakowską. Były dawne piosenki np. „Płynie Wisła płynie” i „Na krakowskim rynku”, ale też zupełnie nowe wierszyki, które wychwalały Kraków. Choćby tak: „Kraków nasz piękny stoi od stuleci, urokiem swym kusi dorosłych i dzieci”. Nie zabrakło, co oczywista, krakowiaka w układzie autorstwa wychowawczyń Lucyny Pytlik i Magdaleny Stawarz.

Zakończenie wystawy było świetną okazją do pogadania z dziećmi o Krakowie. Wiedziały na przykład, że Kraków leży na prawo od Jaworzna, oraz można tam obejrzeć wieże mariackie, smoka ziejącego ogniem, a w sklepie kupić małego wawelskiego smoka. Zabytki krakowskie to, ich zdaniem, coś starego i cennego, czyli, jak podsumowały, to rzeczy krakowskie.

A propos – na jednej z prezentowanych makatek zapisano taki tekścik: „Nie mów nikomu, co się dzieje w moim domu”, krakowska dulszczyzna pierwszej wody.

Ela Bigas

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki