Nie tak miało to wyglądać. W sobotę siatkarze MCKiS-u rozegrali spotkanie przed własną publicznością z niżej notowaną drużyną z Kluczborka. Po pięciu setach zwycięsko z Jaworzna wyjeżdża UKS Mickiewicz Kluczbork.

REKLAMA

Pierwszy set należał do jaworznian. To oni przez całą partię kontrolowali grę na boisku. Szybko odskoczyli na kilka punktów. Choć drużyna z Kluczborka starała się odrabiać straty, to przewaga gospodarzy pozwoliła na wygranie seta. Na boisku zaistniał Bartosz Schmidt, który ze środka skutecznie ciął piłkę na drugą stronę boiska. Rafał Pawlak ze skrzydła również przyczynił się do pewnej wygranej w pierwszym secie. Druga odsłona spotkania nie wyglądała już tak różowo. Mecz stał się bardziej wyrównany. Obie drużyny dążyły do kolejnych punktów, ale to w końcu drużyna przyjezdna, lepszą grą w obronie, wypracowała sobie przewagę punktową. Gdy atak Pawlaka został skutecznie zablokowany, na tablicy wyników widniało już 17:21. Kiedy Schmid uderzył piłkę na aut, gospodarze przegrali pierwszą piłkę setową.

Asem serwisowym kolejną partię rozpoczął Popik. Jaworznianie przyjęli do siebie reprymendy trenerów i nie pozwolili rozwinąć skrzydeł gościom. Karol Borończyk doskonale radził sobie w ataku. Jaworznianie odskoczyli na 4 punkty, po tym, jak piłka po ścince przyjezdnych wylądowała na aucie. Kilka kolejnych piłek wygrywali gospodarze. Tę dobrą passę przerwał Popik, który zaliczył skuteczny atak. Zawodnik ten, gdy udał się na zagrywkę, zaliczył czysty serw, a za jego panowania na strefie serwisowej przyjezdni zdobyli kilka kolejnych punktów. 12:12 widniało na tablicy, ale drużyna MCKiS-u nie dawała za wygraną. Kolejne zagrywki pozwoliły znowu odskoczyć od rywali, a kiedy na boisko wszedł Kamil Dębski, zaakcentował wyższość jaworznian nad drugą drużyną asem serwisowym. Dobrze postawiony potrójny blok skończył partię, a jaworznianie wygrali ją do 19.

W czwartym secie goście wzięli sprawę w swoje ręce. Na otwarcie zdobyli dwa punkty, a dalsza skuteczna gra w ataku doprowadziła do czteropunktowej przewagi, wtedy było już 5:9. Kiedy na boisko wszedł Paweł Żeliński, od razu zaakcentował swoją obecność. Skutecznie w parze z kolegą drużyny blokował atak ze strony gości. Przy stanie 7:15 o czas poprosił trener Mariusz Łoziński. Reprymendy przyniosły korzyść. Zawodnicy odrabiali straty, ale goście i tak w pewnym momencie odzyskali bezpieczną przewagę. Piłkę setową psuje Jakub Czubiński, który z drugiej linii posyła ją na siatkę.

Tego wszyscy się bali. Wszak nie od dzisiaj wiadomo, że jaworznianie nie do końca radzą sobie w piątym secie, zazwyczaj tie-breaki przegrywają. Choć Jakub Grzegolec świetnie grał w meczu, to jego atak na dzień dobry został zablokowany. Gra w ostatecznej rozgrywce była bardzo wyrównana, ale to Grzegolec posłał „bombę” na właściwą stronę boiska. Jaworznianie, mając przewagę jednego punktu, z optymizmem zmieniali stronę boiska. W pewnym momencie Kowalonek przechylił szalę na stronę Kluczborka. Mocny atak i goście prowadzili 11:10. Zaangażowanie Borończyka nie gasło, stawiał wszystko na jedną kartę. Niestety w pewnym momencie po upadku, nie wstał już o własnych siłach. Prawdopodobnie doznał poważnej kontuzji w okolicy stawu kolanowego. Tymczasem Kowalonek serwował, ale dobra postawa zawodników z Jaworzna pozwoliła na obronę piłki meczowej. Najpierw Pawlak doskonale w przyjęciu, potem Schmidt ze środka skutecznie atakował. Gdy na tablicy wyników widniał remis 14:14, serca kibiców mocniej zabiły, a ich gardła rozgrzały się do czerwoności. Niestety. Najpierw autowa zagrywka, potem nieskuteczny atak i jaworznianie przegrali mecz wynikiem 2:3.

MVP: Maciej Polański

MCKiS Jaworzno – Mickiewicz Kluczbork 2:3

(25:18, 19:25, 25:19, 21:25, 15:17)

jargal

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki