Radna pyta o los ewakuowanej szkoły w Byczynie

Los ewakuowanej w listopadzie 2018 r. Szkoły Podstawowej nr 20 w Byczynie nie przestaje nurtować uczniów i rodziców.

REKLAMA

Podczas sesji rady miejskiej w dniu 31.01.2019 r. radna Ewa Głąbik zapytała wiceprezydent miasta, Monikę Bryl o sytuację budynku szkoły. Radna poprosiła również o informację, czy prawdą jest jakoby szkoła miała być rozebrana.

– Wiemy, że te skutki eksploatacji jeszcze są. Górnicy zapewniają, że one na wiosnę powinny ustać na tyle, aby móc sporządzić kolejną ekspertyzę, która by miała ocenić stan po największym osiadaniu szkoły i po tych największych szkodach. (…) Dzisiaj jeszcze tego nie możemy stwierdzić, ale pewnie na przełomie marca i kwietnia, jak ustaną te największe ruchy i wejdą specjaliści to to stwierdzą. Po zleceniu projektu Tauron będzie musiał wybrać wykonawcę, który na ich koszt zrealizuje tę przebudowę i doprowadzi szkołę do stanu co najmniej pierwotnego (…) Na dzisiaj nie możemy stwierdzić, czy jest to pierwszy września (termin oddania szkoły przyp. red.), jeszcze jest za wcześnie żeby o tym mówić. Na dzień dzisiejszy, na ten stan, który jest, ale też na to, co przewidują górnicy, co może się stać w okresie dwóch, trzech miesięcy, kiedy powinny ustąpić te ruchy – na ten moment nie ma zagrożenia rozbiórką szkoły i budowania nowej szkoły. Ale to mówię dzisiaj. – poinformowała wiceprezydent Jaworzna, Monika Bryl.

Uczniowie SP 20 odbywają zajęcia w klubie Niko w Byczynie i w budynku przy ul. Sportowej.

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ

  1. Kiedy to się stało tak to skomentowałem na Google +
    To jest bardzo głęboka ironia i szczerość aż do bólu, bo znam ten budynek, prowadziłem tutaj lekcje muzealne. Najlepiej wyburzyć i zbudować coś lepszego. Ostatecznie to tylko tysiąclatka, pamiątka po PRL-u.

    Potem rozpoczęła się dyskusja.
    Rozpoczął Jacek Oleszkiewicz – W ostateczności można zapytać się ,czy nas na to stać !? Nas ,czyli i mnie też. Wszyscy zapominają ,że to my wszyscy uczestniczymy w budowie. Podatki to danina na wszystko. Ale tylko gospodarność rozwiązuje problemy.
    Moja odpowiedź – Wszystko zależy od stanu, do jakiego szkołę doprowadziła działalność kopalni przynależnej do struktur koncernu Tauron Wydobycie. Teoretycznie to koncern musiały ją odtworzyć, ale ja na pewno miałbym cząstkę kosztów tego przedsięwzięcia, zapewne przemyślnie ukrytą, wliczoną w cenę energii. Nasuwa się analogia do starej kapoty, którą można łatać bez końca czy też natychmiastowej decyzji o kupnie lepszego płaszcza, który starczy na kolejne dziesiątki lat.
    Dołączył się Ryszard Świerszcz – Masz rację, ale gdy chodzi o bezpieczeństwo dzieci będących w dużym zbiorze – to tu żartów nie ma. Wydaje się, ze budynek został posadowiony na terenie szkód górniczych i źle skonstruowano jego fundamenty. Nie wzięto pod uwagę skutków jakie wywołuje praca kopalni.. Istotnym będzie ekspertyza techniczna. Ona powinna odpowiedzieć na pytanie: czy obiekt nadaje się jako budynek szkolny. Jeżeli same dzieci mówią o spadającym tynku z sufitu czy kamuflowanych pęknięciach ścian – to już jest stan groźny. (w wypowiedzi dodałem polskie znaki)
    Moja odpowiedź – Byczyna jest do tego przyzwyczajona. Nie wiem w tej chwili, jakie ekspertyzy wykonano przed ruszeniem z eksploatacją węgla w tym kierunku. Sama szkoła jest zbudowana na dobrej triasowej skale. Generalnie jest to coś na podobieństwo stołu z dobrym blatem, uderzanym energicznie od spodu. Pod moim chrzanowskim domem nie ma wydobycia, ale odczuwam drgania w wyniku tąpnięć w kopalniach bardziej odległych niż jaworznickie.
    Odpowiada Jacek Oleszkiewicz w nawiązaniu do wypowiedzi Jacka Świerszcza- zawsze gdy miałem przystąpić do rekonstrukcji prosiłem o wszystkie dane z obserwacji obiektu. Tąpnięcia większe lub mniejsze występują wszędzie. ! Powoduje to kurzawka pod budynkami, usunięcia gdy kopiemy tunele, gdy pękają rury wodne o dużej średnicy, a nawet gdy ulicami dawno projektowanymi jadą ciężarówki których kiedyś nie było. Drgania i wibracje ciągłe powodują rozchodzenie się ceglanych konstrukcji i luzowanie się płyt w budynkach lat 70-tych. Inne wymogi budowlane inne normy. Przykładem w Warszawie jest osiedle Muranów. Wzniesione na luźnych hałdach po spalonych kamienicach ,miało wytrzymać 30 lat a stoi i będzie jeszcze pewnie długo stać. A to ,że pękają sufity ,podłogi ,schody , chodniki i jezdnie osiedlowe – to oczywiście ” drobiazg”. Tyle o mieście. Bytom i inne w podobny sposób posadowione na kopalniach będą się zawsze zapadały. Pokaż mi które kopalnie prawidłowo wypełniają stare wyrobiska iłami ,piaskami i specjalnymi mieszankami aby zminimalizować szkody. Jeśli jest ich 10% to chyba góra.
    Odpowiada Ryszard Świerszcz – Prawdę rzekłeś…. jak ktoś postawi ciężką budę na kurzawce – to efekt wiadomy. Drgania jezdni pod wpływem ruchu transportowego – też działają destrukcyjne. Ale od tego są uczeni projektanci, aby to przewidywać. Na terenach zagrożonych przez szkody kopalniane powinno się posadzić budynek na grubej, zbrojonej płycie. Wtedy minimalizuje się skutki. Zresztą wiesz bo powąchałeś tego w realu. (poprawiłem o polskie znaki, autor wypowiedzi przebywa w Niemczech).
    Odpowiada Jacek Oleksiewicz, także w nawiązaniu do jednej z moich wypowiedzi – Akurat (chyba autor ) wspomina tu o jeszcze jednym zjawisku fizycznym – o rezonansie. Nie nazywa tak tego zjawiska ale opisując posadowienie na twardej skalnej płycie, własnie o tym mówi. :):) Gdy trzymasz siekierę osadzoną na krótkim i wyk. z twardego materiału,stylisku , to po krótkim czasie mamy odbite dłonie i uszkodzone przeguby a nawet i ramiona. Drgania powstające przy uderzeniach ostrzem albo obuchem wracają do naszych rąk nawet wzmocnione. To jest wzbudzanie drgań. ECHO. Wszystko co posadawiamy na twardym skalistym gruncie powinno być oddzielone 3 rodzajami podłoża /podsypki .Takimi które pomogą odprowadzić wodę ze ścieków , deszczową /opadową i właśnie od drgań , ruchu drogowego albo wibracji strzałowych i innych. To jest piasek , żwir i mieszanka cementowa , albo jeszcze inna – korkowa . Takimi sprawami zajmują się spece od drgań. I nie wolno oszczędzać bo stracimy i pieniądze i budynki.
    Moja odpowiedź – Kiedy kilka lat temu było tąpnięcie na kopalni Piast w Bieruniu – w linii prostej nieco ponad 20 km – gmach Lamusa, obecnie Muzeum w Chrzanowie, moje miejsce pracy, stawiany w XVI wieku lekko się zachwiał, ale nie popękał. Ostatnie badania wykopaliskowe z 2017 roku wykazały, że stoi on na dość luźnym podłożu, jakim jest zwietrzelina jurajskich wapieni gąbkowych. To zapewne podziałało jako zamiennik podsypki nad twardą skałą, która powinna być kilkanaście metrów głębiej. W Byczynie ta formacja jest na wierzchu.
    Odpowiada Jacek Oleksiewicz – I pewnie jeszcze jedno – grubości ścian a może i podział wewnętrzny budynku. A jeśli nawet by i popękały to można wykonać “klatkę i ściągnąć wszystko rzymskimi śrubami i prętami. Widziałem jak tak wzmocnione konstrukcje zsuwały się z fundamentami ze zboczy i tylko im dachy pospadały. Niestety była ładna cegła rozbiórkowa ale ludzie żyli.
    Odpowiada Ryszard Świerszcz – Tak – racja – właśnie pod płytą musi być warstwa elastyczna, która zamortyzuje drgania podłoża. A co teraz mądrzy eksperci wykombinują z tym konkretnym budynkiem – to może się dowiemy później.

    I to by było tyle w tym temacie.