O Długoszynie z tajemnicą w tle – wystawa

Nie wszyscy mogą mieszkać w Krakowie, są i tacy, którzy wcale tego nie chcą. Ci kochają swoje małe ojczyzny. I chwała im za to. Za co kochają? Temat drążyliśmy przy okazji wystawy „Długoszyn. Karty z historii.”

REKLAMA

Na jej wernisaż muzeum zaprosiło na 21 lutego. Nad wystawą pracował Jarosław Sawiak. Pytamy autora jak powstawała ekspozycja i z dziennikarskiej ciekawości zahaczamy o najcenniejszy jej eksponat.

– Można powiedzieć, że jest pokłosiem książki (“Długoszyn. Zarys dziejów od średniowiecza do końca końca okresu staropolskiego” – przyp. red.), która ukazała się w tamtym roku, odnośnie dziejów Długoszyna na przełomie XII do XVIII wieku. Więc jedno pociągało drugie. Pracując nad historią Długoszyna dałem się wciągnąć w tę historię. Okazało się, że jest głód na dalszy ciąg tej książki. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku ukaże się album poświęcony historii Długoszyna w wymiarze graficznym. Jeżeli chodzi o powstanie wystawy to tutaj mogłem liczyć na pracowników Muzeum Miasta Jaworzna i przede wszystkim długoszynian. Natomiast co jest najistotniejszym eksponatem? Stosując skrót myślowy – to długoszynianie. Pracując nad książką cały czas wydawało mi się, że najwięcej wiedzy uda się zasięgnąć z książek, podręczników, że źródeł, a okazało się, że największą kopalnią wiedzy o Długoszynie są sami długoszynianie i od nich dowiedziałem się najwięcej.

Wystawę podzielono na kilka tematów. Otwiera ją historia długoszyńskiej oświaty. A tam świadectwo pana Alojzego Jaromina z roku 1932 z piątką z rysunku. Z resztą przedmiotów nie najlepiej. Obok historia Domu Ludowego, Sztolni, OSP i relacja z budowy kościoła parafialnego. Wystawie bacznie przyglądali mieszkańcy dzielnicy. Niektórzy odnaleźli się na prezentowanych zdjęciach. Jako że długoszynianie to nad wyraz mili ludzi chętnie opowiedzieli nam o tym, za co swą dzielnicę szczególnie lubią. – Za to, że są bardzo sympatyczni ludzie – odpowiedziała pani Katarzyna – jest fajna atmosfera, można pozwiedzać, jest dużo zielonej przestrzeni.

– Jest to dzielnica bardzo spokojna, pełna zieleni – dodaje pani Jolanta. – Jest gdzie pochodzić, jest miejsce na aktywność. Jestem związana z tym miejscem od urodzenia, więc jest dla mnie miejscem sentymentalnym.

Ważne jest również to, że mieszkańcy dzielnicy podejmują na jej rzecz wspólne działania.

– Jestem mieszkanką Długoszyna, tam się urodziłam – mówi pani Katarzyna – więc te więzi uczuciowe są z tą dzielnicą. Oczywiście mieszkańcy Długoszyna ze sobą współpracują, widać to na spotkaniach piknikowych, które organizuje ksiądz i pobliska szkoła. Te kontakty są zacieśnione.

Na wystawie odnaleźć można różne ciekawostki. Są trzy testamenty, jest tajemnicza Uchwała z 1894 r., której nijak odczytać nie można jest lista zbiorowa na Społeczny Fundusz Odbudowy Stolicy. Największy wkład to 50 złotych. Szczególnie jednak zaintrygowało nas pierwsze zdanie historii zamku. Brzmi tak: „Zamek w Długoszynie to obiekt do dziś nieodnaleziony”. Nie pozostaje nic innego, jak życzyć sensacyjnego jego odkrycia.

Ela Bigas

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki