Określenie, którego użył Władysław Bartoszewski wobec rządu PiS tego z 2007 r., niezmiennie pozostaje aktualne. To również chyba „najlżejsze” ze słów których można użyć, opisując działania obecnego rządu na arenie międzynarodowej.

REKLAMA

I nie chodzi tylko o to, jak w jednym tygodniu udało nam się zepsuć relacje zarówno z Izraelem jak i z Iranem. Choć trzeba przyznać, że to sztuka nieprawdopodobna. Absolutnie zgadzam się ze stwierdzeniami, że ta amerykańska konferencja, która odbyła się na ziemi polskiej – bo tak ją trzeba zdefiniować – bez wątpienia naruszyła nasze interesy, które są związane z dobrym wizerunkiem na Bliskim Wschodzie, a przede wszystkim z możliwością odgrywania roli łącznika, także negocjatora w sytuacji odmiennych stanowisk w relacjach europejsko-amerykańskich.

Do tego dołóżmy fakt iż mamy napięte relacje z sąsiadami, a w UE pozycja Polski została zmarginalizowana. Na mapie mocnych międzynarodowych sojuszy politycznych pozostał już chyba tylko.. San Escobar.

Podstawowe zasady polskiej polityki międzynarodowej od 1989 pozostawały niezmienne. Po pierwsze to prozachodni kierunek, integracja z instytucjami (Unią Europejską i NATO) i kształtowanie ich. Po drugie, silne relacje ze Stanami Zjednoczonymi i Niemcami. Po trzecie, polityka wschodnia oparta na przyjaznych stosunkach z krajami dzielącymi nas od Rosji – głównie Ukrainą – i wciąganiu ich w orbitę Zachodu. Po czwarte, wsparcie integracji regionalnej – nie jako alternatywy wobec Zachodu, ale jako elementu wzmacniającego nasze pozycje w UE i NATO.

Niestety polityka międzynarodowa w wydaniu PiS od 2015 roku coraz bardziej przypomina skok do basenu w którym nie ma wody. A przecież dyplomacja jest po to, by budować bezpieczeństwo kraju i wspomagać rozwój gospodarczy poprzez kontakty międzynarodowe.

Odnoszę jednak wrażenie – choć bardzo chciałbym się pomylić – że PiS wykorzysta swoją nieudolność do podgrzewania nastrojów społecznych. Ta partia potrzebuje wroga jak tlenu. W myśl zasady „My” i „Oni”.

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ

  1. Panie pośle trzeba mówić dyplomatycznie. Najbardziej uniwersalne powiedzenie na tę i wiele innych okoliczności brzmi – POMIJAJĄC SŁOWA UZNANE POWSZECHNIE ZA OBRAŹLIWE NIE MAM NA TEN TEMAT NIC DO POWIEDZENIA.
    Człowiek wykształcony zna te słowa, ale publicznie ich unika.