Pierwszy mecz w tym roku drużyny siatkarskiej z Jaworzna zapowiadał się nadzwyczaj ciekawie. Kibice mogli zadawać sobie pytanie, czy rewanżowy mecz z trzecią drużyną w tabeli przyniesie korzyści punktowe dla MCKiS-u.

REKLAMA

Podopieczni trenerów Mariusza Łozińskiego i Mariusza Syguły już raz starli się z APP Krispol Września. Wtedy na własnym boisku pokonali w łatwy sposób przyjezdnych 3:0. I liga pokazuje, że nie ma łatwych przeciwników, a na kolejne wygrane drużyna musi mocno zapracować, a to i tak nie gwarantuje sukcesów.

W czwartkowym, wyjazdowym meczu pomimo woli walki, coś nie poszło po myśli jaworznian i tylko w pierwszym starciu mieli szansę na ugranie choćby jednego seta. Początkowo set mógł wydawać się wyrównany. Rafał Pawlak nie mógł wstrzelić się ze skutecznym atakiem, ale sprawę załatwiały ataki ze środka i Jaworzno dotrzymywało kroku Krispolowi. Ciągłe wystawki Mariusza Magnuszewskiego na drugą linię pozwoliły na skuteczną obronę przez przeciwników, przez co oni sukcesywnie zdobywali przewagę. Przy stanie 10:6 o czas prosi trener Łoziński. Reprymendy na niewiele się zdają, a jaworznianie tracą kolejne punkty. As serwisowy Frankowskiego i kolejne skuteczne ataki gospodarzy pozwalały na utrzymywanie przewagi trzypunktowej. Gospodarze prowadzili 17:14, w dalszej kolejności 23:19. Kiedy mogło się już wydawać, że goście nie będą umieć stawić czoła rywalom, jaworznianie ugrali punkt. Na serwie stanął Karol Borończyk, który mocno serwował, a wrześnianie nie potrafili odpowiedzieć skutecznym atakiem. Drugi serw Borończyka wylądował jednak za linią boiska i gospodarze mieli już piłkę setową. Pierwszy serw rywali wylądował na aucie i wtedy Kamil Dębski pokazał, jak powinno się serwować. Mocno z wyskoku zdobył asa serwisowego. Druga zagrywka Dębskiego również sprawiła sporo kłopotów gospodarzom, a jaworznianie takiej okazji nie mogli przepuścić. Tylko jednego punktu brakowało do wyrównania do stanu 24:24. Jednak kolejnej piłki setowej nie udało się obronić i Kaźmierczak skończył pierwsze starcie.

Drugi set to niemalże kopia starcia pierwszego. Przynajmniej do pewnego momentu. Początkowo punkt za punkt, nawet z lekką przewagą przyjezdnych. Jednak zawodnicy z Krispola znowu odskoczyli niespodziewanie na kilka punktów. Jaworznianie często mylili się w ataku, albo był za lekki, albo lądował za linią końcową. Bloki stawiane przez jaworznian za to często skutecznie były obijane. Przewaga gospodarzy szybko się powiększała i drugie starcie wygrali do 14.

Kolejny set nie przyniósł zmiany postawy zawodników z Jaworzna. Kłopoty w przyjęciu piłki i autowe ataki. Gospodarze dyktują warunki na boisku. Kolejne ataki Lipińskiego, Frankowskiego oraz Wierzbickiego pozwalają na pewną kontrolę nad tym, co dzieje się na boisku. Ośmiopunktowa przewaga gospodarzy nie mogła zostać już zmarnowana i przegrana MCKiS-u stała się faktem. Pierwszą piłkę setową psuje Frankowski, ale jaworznianie robią ten sam błąd i za darmo oddają końcowy punkt. Krispol Września rewanżuje się więc za nie udane starcie w Jaworznie i pewnie wygrywa 3:0.

MVP– Piotr Lipiński

Krispol Września – MCKiS Jaworzno 3:0
(25:23, 25:14, 25:19)

JG 

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki