Sam zwyczaj święcenia gromnic wywodzi się z kręgu galijsko-germańskiego i sięga przełomu IX i X stulecia. Formuły modlitewne używane przy tej okazji były uproszeniem dla wierzących szczególnej opieki przed działaniem szatana. Ponieważ nasila on swoje ataki w momencie ludzkiej śmierci, walcząc o duszę, upowszechnił się zwyczaj w całej Europie podawania gromnicy umierającemu, a także zapalania tej świecy w czasie burzy i innych niebezpieczeństw.

Liturgia i język symboli religijnych osadzone w rzetelnej wierze człowieka mają ogromne znaczenie. Wydaje się, że w czasach otwartych na działanie szatana, w czasach kiedy człowiek umiera poza domem rodzinnym – w hospicjum czy w szpitalu, a śmierć dla młodego człowieka stała się abstrakcją, warto z wiarą wziąć do ręki gromnicę i udać się kościoła.

ksiądz Lucjan Bielas
ksiądz Lucjan Bielas
REKLAMA

Dla ciekawszych

Do świątyni jerozolimskiej wchodzi kobieta o niezwykłej urodzie, przez którą emanuje piękno nadprzyrodzone, osiągalne jedynie drogą kontemplacji Boga – czystego piękna. Jest u boku małżonka, prawdziwego mężczyzny, przy którym zarówno ona, jak i jej dziecko mogą czuć się bezpiecznie. Na tym świętym miejscu, ona staje się piękniejszą kobietą, on jeszcze bardziej odpowiedzialnym mężczyzną a przyniesione przez nich dziecko po raz pierwszy w swym ludzkim ciele znalazło się w świętej przestrzeni Domu Niebieskiego Ojca.

Dla Maryi i Józefa ta wizyta była podyktowana nie tylko koniecznością wypełnienia prawa, ale przede wszystkim potrzebą serc.

W relacji św. Łukasza czytamy: Gdy potem upłynęły dni ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Je do Jerozolimy, aby przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.

W Izraelu obowiązywało prawo powszechne dotyczące wszystkiego, co pierworodne. Wszystkie pierworodne istoty żywe ludzie i zwierzęta – również pierwociny żniw, należały do Boga Jahwe, który tak nakazał Mojżeszowi (Wj. 13,2.12.15). Tak więc, to co pierworodne miał człowiek poświęcić Wszechmocnemu. To więc co pierworodne, a przede wszystkim pierworodny syn stawało się święte, odłączone od grzesznego świata. Św. Łukasz używa greckiego terminu hagion – święty. Takie prawo miało głębokie znaczenie wychowawcze. Człowiek jest jedynie współpracownikiem Stwórcy, któremu ze sprawiedliwości należy się to, co najlepsze. Poza tym oddzielało ono Izraelitów od pogańskiego świata, w którym dzieci składano bóstwom w ofierze (Pwt. Pr. 12, 31-44). Głębokie znaczenie ma scena, w której Anioł Pański powstrzymał Abrahama przed złożeniem pierworodnego syna Izaaka w ofierze. Prawo nakładało na rodziców „pierworodnych synów” obowiązek, aby zamiast zabijać nowo narodzone dziecko, poświęcano je przez akt duchowego ślubowania oraz składano zastępczą ofiarę, a także pewną sumę pieniędzy jako formę wykupu. Tak nakazał czynić Bóg, który wyprowadził Izraelitów z niewoli egipskiej a w noc wyjścia pozabijał to, co pierworodne w Egipcie a uratował w Izraelu, nakazując w zamian ofiarę z baranka.

W czasach Chrystusa przepis nakazywał w ciągu miesiąca dokonać „wykupu” pierworodnego, ofiarując na całopalenie dwa gołębie lub parę synogarlic. Jednocześnie trzeba było wpłacić pięć sykli srebra (Lb 3,47; 18,16) co już stanowiło poważniejszy wydatek, szczególnie gdy idzie o ludzi ubogich, nie było przy tym wyraźnego nakazu, aby przynieść dziecko do świątyni. Jednak żadna rodzina żydowska nie odważyła się kwestionować słuszności tego prawa. Pieniądze można było przekazać dowolnie wybranemu kapłanowi i w dowolnym miejscu z prośbą o przekazanie ich do świątynnego skarbca.

Jest znamienną rzeczą, że św. Łukasz nie wspomina nic o tej ofierze, jakby w ten milczący sposób chciał zaznaczyć, że Chrystus pozostał własnością Boga. Brak tej wzmianki u Łukasza znakomicie koresponduje zarówno ze zwiastowaniem anielskim, jak i z wypowiedzią dwunastoletniego Jezusa w świątyni kiedy to wyraźnie przypomniał Maryi i Józefowi swoją przynależność do Ojca.

Ewangelista natomiast wyraźnie wspomina o oczyszczeniu i mimo użytej, zapewne na podmiot zdania, liczbie mnogiej dotyczyło ono tylko Maryi. Zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego (Kpł 12, 1.8) każda kobieta w czasie 40 dni po urodzeniu chłopca, a w 80 po urodzeniu dziewczynki, powinna była udać się do świątyni, aby poddać się obrzędowi oczyszczenia. Związane było z nim złożenie na ofiarę całopalną baranka, na ofiarę zaś przebłagalną, gołąbka lub synogarlicy. Dla ubogich była możliwość złożenia w ofierze pary gołębi lub synogarlic. W bramie Nikanora (zwanej też Ozdobną) kapłan błogosławił i oczyszczał matkę, skrapiając ją krwią ofiarowanych zwierząt.

A żył w Jeruzalem człowiek imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekujący pociechy Izraela; a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Z natchnienia więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów; światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego Izraela (Łk 2,25-32).

Spośród mieszkańców Jerozolimy właśnie Symeona Duch Święty przyprowadził do świątyni. Łaskę rozeznania Mesjasza wyprosił przez sprawiedliwość i pobożność, które przekładały się na tęsknotę za Zbawicielem. Symeon w swojej krótkiej wypowiedzi charakterystycznej dla mądrego starca ujął samą istotę. Trzymał w objęciach – coś więcej niż tylko wziąć na ręce, Tego, o Którym, za łaską Ducha Pańskiego był przekonany, że zapewni mu szczęśliwą wieczność. Człowiek starszy poważnie myśli o swojej śmierci i stawia sobie konkretne pytanie: co dalej? To Dziecko było dla niego światłem na najciemniejszą godzinę. Upatrując w Mesjaszu światło dla pogan i chwałę Izraela, Symeon, jak przystało na pobożnego i sprawiedliwego starca, dał dowód temu, że potrafił patrzeć ponad podziałami zarówno narodowościowymi, jak i politycznymi.

A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą – a Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2,33-35).

Kiedy Boży negocjator Anioł Gabriel wypełniał swoją misję względem Maryi, przekazał jej same pozytywne wiadomości: że jest błogosławiona i że została wybrana przez samego Boga spośród wszystkich kobiet, że pocznie i porodzi Syna Najwyższego, że będzie on królem, a jego panowaniu nie będzie końca. Ta szkoła pozytywnego myślenia nie miała nic wspólnego z manipulacją. Po pierwsze wszystko było zgodne z prawdą, po drugie Archanioł uświadomił jej, że gwarantem wszystkich zapowiedzi jest Ten, dla Którego nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg zaś w swych wychowawczych zabiegach powoli przygotowywał Maryję do przyjęcia całej prawdy. Słowa Symeona o znaku, któremu sprzeciwiać się będą i o mieczu, który przeniknie jej duszę były dla Maryi kolejnym tego etapem. I na końcu znów pozytywny aspekt: aby na jaw wyszły zamysły serc wielu.

Nie przypadkowo jawi się w świątyni następna postać:

Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem (Łk 2,36-38).

W szczególnej pamięci Maryi pozostała również prorokini Anna. Jej pojawienie miało ścisły związek z rozpoznaniem w dziecięciu Jezus oczekiwanego Mesjasza. Tym rozeznaniem nie dzieliła się, z kim popadło, lecz tymi, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.

Można sobie postawić pytanie: dlaczego Józef i Maryja nie poszli z dziecięciem Jezus do arcykapłanów, dlaczego nie poszli do uczonych rabinów? – Czyżby ludzie instytucji, która miała przygotować Naród Wybrany na przyjście mesjasza, sami nie byli na to wydarzenie gotowi? Czyżby wielowiekowa struktura instytucji i kunszt egzegezy przesłonił im istotę?

Duch przyprowadził starca i Symeona i prorokinię Annę, którzy w świątyni na modlitwie po prostu trwali. Widzieli i szanowali piękno tego miejsca oraz głębię liturgii tutaj sprawowanej. Widzieli również jej brudy. Nie odeszli, nie pogniewali się i nie dali się zgorszyć. Korzystając z grzechów funkcjonariuszy świątyni, nie usprawiedliwiali trwania we własnych błędach. Bóg lubi takich niezmiernie. Dzięki Duchowi Świętemu rozeznali prawdę.

Historia święta

Kościół obchodzi święto od IV wieku. Najstarsze wzmianki o święcie Ofiarowania Pańskiego pochodzą z Jerozolimy (IV w.), gdzie obchodzono je obok święta Narodzenia Pańskiego. Pod koniec V wieku w Rzymie znana była w tym dniu procesja z zapalonymi świecami. Początkowo obchodzono to święto 14 lutego (licząc 40 dni od Epifanii), od VI w. świętowano 2 lutego (licząc 40 dni od 25 grudnia). Wcześniej święto Ofiarowania Pańskiego kończyło okres świąt Bożego Narodzenia i choć teraz przypada to na niedzielę Chrztu Pańskiego (pierwsza po Epifanii) zarówno bożonarodzeniowy wystrój świątyń, jak i kolędy towarzyszą liturgii do 2 lutego.

Maryjny akcent tego święta został po raz pierwszy wyraźniej zaznaczony w Sakramentarzu gelazjańskim (VII w.) na podkreślenie zespolenia Matki z dziełem jej Syna. Maryjną nazwę świata upowszechniła liturgia od czasów karolińskich. Dopiero reforma rubryk liturgicznych w 1960 r. przywróciła świętu charakter chrystocentryczny.

W Polsce obok nazwy Oczyszczenia NMP pojawił się tytuł Matki Boskiej Gromnicznej. Obie nazwy były używane zamiennie. Sam zwyczaj święcenia gromnic wywodzi się z kręgu galijsko – germańskiego i sięga przełomu IX i X stulecia. Formuły modlitewne używane przy tej okazji były uproszeniem dla wierzących szczególnej opieki przed działaniem szatana. Ponieważ nasila on swoje ataki w momencie ludzkiej śmierci, walcząc o duszę, upowszechnił się zwyczaj w całej Europie podawania gromnicy umierającemu, a także zapalania tej świecy w czasie burzy i innych niebezpieczeństw. W Polsce Święto Ofiarowania Pańskiego – Matki Boskiej Gromnicznej nabrało jeszcze bardziej maryjnego charakteru, co bardzo odpowiada ojczystej pobożności. Polacy zawsze czcili w Maryi tę, która przynosi jedyną prawdziwą Światłość – Chrystusa i broni jako matka i wspomożyciela od wszelkich niebezpieczeństw duszy i ciała. Do 1951 roku był to dzień wolny od pracy. W parafiach wytworzył się zwyczaj przynoszenia gromnic przyozdobionych lnem i mirtem do kościoła w celu jej poświęcenia. Po powrocie do domu znaczono ogniem gromnicy krzyż na belce stropowej, obchodzono następnie dom i pomieszczenia gospodarcze, a później skrzyżowaną z palmą zawieszano nad łóżkiem lub umieszczano w skrzyni. Symbol gromnicy i wszystkie związane z nią zwyczaje mają sens wtedy, gdy płyną z wiary i dla jej umocnienia są sprawowane. W przeciwnym wypadku będzie nieustanne niebezpieczeństwo popadania w magię. Stąd Luter gromnicę traktował jako zwyczaj pogański, a inni reformatorzy nazywali ją „kijem woskowym”, „światłością woskową” czy też „świecą martwą”.

Liturgia i język symboli religijnych osadzone w rzetelnej wierze człowieka mają ogromne znaczenie. Wydaje się, że w czasach otwartych na działanie szatana, w czasach kiedy człowiek umiera poza domem rodzinnym – w hospicjum czy w szpitalu, a śmierć dla młodego człowieka stała się abstrakcją, warto z wiarą wziąć do ręki gromnicę i udać się kościoła.

Ks. Lucjan Bielas

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki