Do trzech razy sztuka

Koszykarze MCKiS nareszcie przełamali złą serię i po dwóch z rzędu porażkach przed własną publicznością, sięgnęli po komplet punktów. Sokoły po świetnym spotkaniu ograły AZS Częstochowa 86:57.

REKLAMA

Wyjątkowo trudno w tym sezonie przewidzieć wyniki spotkań jaworznickich koszykarzy. Sokoły grają w kratkę i czasami tracą punkty ze słabeuszami, by potem pozytywnie zaskakiwać w starciu z silniejszymi rywalami. Tak było właśnie tym razem. Po dwóch nieoczekiwanych porażkach z niżej notowanymi ekipami z Bielska i Tarnowa trudno było liczyć na punkty w meczu z solidnym zespołem z Częstochowy. AZS jesienią dość łatwo ograł MCKiS i liczył na łatwą przeprawę, a tymczasem jaworznianie wzięli srogi rewanż za tamtą porażkę.

Dominacja na parkiecie

Ekipa z Jaworzna od jakiegoś czasu boryka się z kadrowymi problemami, a kontuzje cały czas utrudniają zadanie eliminując czołowych zawodników. Podopieczni trenera Bilińskiego muszą sobie jednak jakoś radzić i w sobotę pokazali, że potrafią być bardzo groźni. Do składu wrócił już Dawid Boryka i oby jego śladem podążyła reszta niedostępnych graczy, każda pomoc przyda się bowiem w kontekście zbliżającego się coraz bardziej końca rundy zasadniczej.

Spotkanie z AZS-em niemal od początku było zaskakująco jednostronnym widowiskiem. Co prawda goście mecz rozpoczęli od skromnego prowadzenia, ale jaworznianie szybko pokrzyżowali ich plany. Jedenaście punktów z rzędu zdobyte w przeciągu zaledwie trzech minut sprawiło, że MCKiS szybko odskoczył rywalom i mógł kontrolować przebieg gry. Goście pudłowali na potęgę, a miejscowi robili swoje i budowali przewagę. W pewnym momencie jaworznianie prowadzili już nawet siedemnastoma punktami, ale w końcówce AZS nieco zniwelował stratę. Mimo to drugą kwartę gospodarze zaczynali, prowadząc 26:13. Ta część była już bardziej wyrównana, MCKiS-owi zdarzyło się kilka pudeł, ale częstochowianie i tak byli bezradni a podopieczni trenera Bilińskiego pilnowali wyniku i na przerwę zeszli przy prowadzeniu 44:29. Taki wynik pozwolił na sporo spokoju w kolejnej kwarcie. Zdesperowani Akademicy grali bardzo nerwowo, sporo faulowali i zamiast odrabiać straty, popełniali kolejne błędy, z których skwapliwie korzystali miejscowi. MCKiS w porównaniu do wcześniejszych meczy wyraźnie poprawił skuteczność i na spokoju punktował rywali. Przed ostatnią kwartą na tablicy widniał wynik 68:42 dla jaworznian i stało się jasne, że częstochowianie potrzebowaliby prawdziwego cudu, by jeszcze odwrócić losy spotkania. Nic takiego się nie stało, a Sokoły okazały się na tyle bezlitosne, że nie pozwoliły rywalom na żadne odrobienie strat. MCKiS wygrał tę partię 18:15 i tym samym całe spotkanie 86:57, w pełni rewanżując się za porażkę z poprzedniej rundy.

Udany powrót

Starcie z zespołem z Częstochowy pokazało, jak duży potencjał tkwi w drużynie. Sokoły, gdy mają swój dzień, potrafią wygrać dosłownie z każdym, cały czas muszą jednak pracować nad koncentracją i szlifować skuteczność. Po raz kolejny swoją przydatność dla zespołu potwierdził Sebastian Dąbek, który po powrocie do Jaworzna z marszu stał się jednym z liderów. W sobotę jaworznianin zdobył 24 punkty i dołożył 2 zbiórki i 2 asysty. Świetną partię rozegrał też Daniel Goldammer, który zaliczył 19 punktów, 8 zbiórek i 1 asystę. Wygrana nad AZS-em pozwoliła MCKiS-owi awansować na 5. miejsce w ligowej tabeli. W następnej kolejce Sokoły zagrają z ekipą AZS UJK Kielce. Kielczanie mają dwa punkty więcej od podopiecznych trenera Bilińskiego i zajmują czwartą lokatę. W październiku AZS ograł jaworznian 88:50, teraz więc nadarza się okazja do rewanżu. W teorii to goście zdają się być faworytami, ale Sokoły już nie raz udowodniły, że nie boją się nikogo i w takich właśnie meczach czują się najlepiej. Początek spotkania w sobotę o godzinie 20:00 na hali na Osiedlu Stałym.

MCKiS Jaworzno – AZS Częstochowa 86:57
(26:13, 18:16, 24:13, 18:15)

DK

 

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki