Sympatycy i działacze Zgody Byczyna zupełnie inaczej wyobrażali sobie obecny sezon w sosnowieckiej Patrick A klasie. Żółto-Zieloni mieli liczyć się w walce o awans do okręgówki, a tymczasem potracili punkty i znów zakotwiczyli w środku ligowej tabeli.

REKLAMA

Ambitni byczynianie od kilku już lat ostrzą sobie zęby na grę w wyższych ligach, niestety po raz kolejny będą musieli odłożyć swoje plany na przyszłość. Niezbyt udana jesień pogrzebała już chyba na dobre marzenia o awansie. Przez kilka sezonów, gdy Żółto-Zieloni grali w rozgrywkach organizowanych przez chrzanowski podokręg piłki nożnej, byli blisko sukcesu i zawsze znajdowali się w czołówce. Po przenosinach do sosnowickiej Patrick A klasy drużyna wciąż nie może wydostać się ze środka tabeli i chyba pora na jakieś większe zmiany – stagnacja bowiem w Byczynie już się przejadła.

Jesień w kratkę

Ambitne plany Zgody, by jesienią zawojować ligowe rozgrywki, dość szybko trzeba było zweryfikować. Byczyńskie Byki na samym starcie sezonu zanotowały dwie porażki i chociaż uległy solidnym rywalom, to stracone punkty sprawiły, że trzeba było gonić resztę stawki. Przełamanie przyszło w trzeciej kolejce, a pewna wyjazdowa wygrana 2:0 z Górnikiem Sosnowiec dała nadzieje na lepszą resztę rundy. Kolejne trzy mecze, pewnie wygrane przez Zgodę mocno podbudowały morale w zespole i wydawało się, że podopieczni trenera Skopowskiego weszli na dobrą ścieżkę. Zimny prysznic przyszedł jednak szybko. Główny kandydat do awansu i lider rozgrywek – Niwy Brudzowice – pokazały swoją siłę i rozbiły Zgodę 5:0. W drugiej części rundy Żółto-Zieloni grali już w kratkę i trudno było przewidzieć ich wyniki. Po fenomenalnej wygranej w Sarnowie przyszła raczej nieoczekiwana seria czterech meczy bez zwycięstwa. Szczególnie bolesna w tym czasie okazała się porażka z Przemszą Okradzionów. Jaworznianie prowadzili na wyjeździe już 2:0, by po przerwie dać się zaskoczyć rywalom i tracąc decydującą bramkę w doliczonym czasie gry polec 2:3. W ogóle w ostatnich sześciu kolejkach Zgoda tylko raz zdołała zwyciężyć – pokonując na wyjeździe słabą ekipę MKS-u Poręba 4:0. Ostatecznie Zgoda zakończyła rundę na 10. miejscu w ligowej tabeli, mając na swoim koncie 19 punktów, na co złożyło się 6 zwycięstw, 1 remis i 8 porażek. Byczynianie w sumie zdobyli 37 bramek, a stracili 36. Jesienią Zgoda zagrała kilka udanych spotkań i pokazała, że gdy dostępni są wszyscy najlepsi zawodnicy, to potrafi być bardzo groźna. Najlepszy mecz Żółto-Zieloni rozegrali w Sarnowie, gdzie rozbili miejscowych Błękitnych aż 5:1. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że ekipa z Sarnowa jest jedną z czołowych ekip i liczy się w walce o awans. Warto też jako ciekawostkę wspomnieć o kuriozalnym spotkaniu z rezerwami Łazowianki. Ligowy outsider przyjechał do Byczyny w niepełnym składzie i gdy po półgodzinie gry przegrywał już 0:5 postanowił poddać mecz, symulując kolejne kontuzje. Gdy liczba zawodników na murawie była mniejsza niż wymagana przez regulamin, sędziemu nie pozostało nic innego jak odgwizdać przedwczesny koniec. Zgoda oczywiście otrzymała potem walkower, a władze podokręgu zdecydowały o utrzymaniu wyniku z boiska.

Pora na przebudowę

Niestety po jesieni trzeba przyznać, że Zgoda obecny sezon może spisać już na straty. Żółto-Zieloni praktycznie nie mają szans na odrobienie straty do miejsc dających awans, ale na całe szczęście spadek też raczej im nie grozi. Wiosną byczynianie będą chcieli walczyć o to, by rozgrywki zakończyć jak najwyżej, trudno będzie jednak powtórzyć, chociażby wynik sprzed roku. Wtedy to byczynianie ostatecznie zajęli siódmą lokatę z 52 punktami na swoim koncie.

Jesienią trener Skopowski musiał zmagać się z wieloma problemami. Szkoleniowiec Zgody z różnych przyczyn dość często nie miał do dyspozycji swoich wszystkich najlepszych zawodników, a to wyraźnie odbijało się na grze i wynikach. Zwykle dochodziła też do tego bardzo krótka ławka rezerwowych. W trakcie rundy zdarzało się nawet, że nominalny bramkarz – Krystian Nawrocki grywał jako zawodnik z pola, co nawet na tym poziomie ligowym nie zdarza się zbyt często. Zespół oparty był w większości na doświadczonych i niestety już nieco zaawansowanych wiekowo graczach, którzy z jednej strony potwierdzali regularnie swoje umiejętności, ale brakowało im jednak świeżości. Oczywiście na boisku sporo można nadrobić techniką i wyszkoleniem, ale biologia jest nieubłagana i pewnych spraw nie da się przeskoczyć. Takie elementy jak szybkość, zwinność czy wytrzymałość – nawet u sportowców – po trzydziestce naturalnie spadają.

Jeżeli chodzi o ofensywę, to Zgoda prezentowała się nieźle i zaliczała sporo trafień. Tylko sporadycznie zdarzały się jej problemy ze skutecznością, generalnie jednak pod względem zdobytych goli prezentowała się nie gorzej od czołowych zespołów całej Patrick A klasy. Po raz kolejny zdecydowanie najlepszym strzelcem okazał się doświadczony Paweł Kalinowski, bez którego trudno dzisiaj wyobrazić sobie ekipę Byczyńskich Byków. Tym razem może nie zaliczał już tak seryjnie hattricków, jak w poprzednich rozgrywkach, ale i tak wpisał się na listę strzelców aż 18 razy. Drugi w tej klasyfikacji Łukasz Przebindowski zaliczył sześć trafień. Słabiej wyglądała defensywa – 36 straconych bramek to zdecydowanie za dużo by myśleć o dobrym miejscu w tabeli. Zaskakująco słabo Zgoda grała na własnym boisku, gdzie w sumie zdobyła tylko sześć punktów przy trzynastu wyjazdowych oczkach. Poza tym w grze drużyny zdarzały się przestoje i czasami tylko jedna połowa grana była na wysokim poziomie. Tak było, chociażby w meczu z Przemszą, kiedy to do przerwy Zgoda prowadziła 2:0 by ostatecznie przegrać 2:3. Podobnie wyglądało to w starciu z Ostoją – w pierwszej połowie byczynianie zaaplikowali rywalom cztery bramki, by w drugiej części gry dać sobie wbić trzy gole, co na szczęście nie miało większych konsekwencji.

Mimo raczej kiepskiego wyniku nikt w Byczynie nie zamierza załamywać rąk. Sytuacja, w jakiej znalazła się bowiem Zgoda, jest dobrym momentem do budowania zespołu już na kolejne lata. W miarę bezpieczna lokata może pozwolić trenerowi na eksperymenty ze składem. Byczynianie mogą chcieć postawić na młodość i przebudować zespół wprowadzając do niego młodych zdolnych piłkarzy. To zdecydowanie dobry i potrzebny kierunek, a chociaż na początku mogą na tym cierpieć nieco wyniki, to z czasem powinno to przynieść pożądany efekt. Zgoda potrzebuje nowego otwarcia i trochę zmian, tak by już kolejna jesień była znacznie bardziej udana. Działacze klubu z Byczyny mają zarówno ambicje, jak i pomysł na to, co zrobić z zespołem i wypada im kibicować, by wszystko poszło zgodnie z planem, a przebudowa przyniosła sukcesy.

Komplet jesiennych wyników Zgody:

KS Preczów – Zgoda Byczyna 6:4 (Kalinowski x2, Zieliński, Ostachowski)

Zgoda Byczyna – CKS Czeladź 0:2

Górnik Sosnowiec – Zgoda Byczyna 0:2 (Kalinowski x2)

Zgoda Byczyna – Ostoja Żelisławice 5:3 (Piecka, Malik, Kalinowski x2, Kempka)

KS Giebło – Zgoda Byczyna 1:3 (Kalinowski, Ł. Przebindowski x2)

Zgoda Byczyna – Łazowianka II Łazy 5:0 (Kalinowski x4, Rudnicki)

Niwy Brudzowice – Zgoda Byczyna 5:0

Zgoda Byczyna – Iskra Psary 2:4 (Boś, Kalinowski)

Błękitni Sarnów – Zgoda Byczyna 1:5 (Ł. Przebindowski x2, Kalinowski x2, Kempka)

Zgoda Byczyna – MKS Ujejsce 2:3 (Kalinowski, Boś)

Unia Ząbkowice – Zgoda Byczyna 0:0

Przemsza Okradzionów – Zgoda Byczyna 3:2 (Kempka, Kalinowski)

Zgoda Byczyna – Skalniak Kroczyce 2:5 (Kalinowski x2)

MKS Poręba – Zgoda Byczyna 0:4 (Kuciel, Szalek, Ł. Przebindowski x2)

Zgoda Byczyna – KS Gminy Psary 1:3 (Boś)

DK

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki