Szczakowianka w niedzielę po raz ostatni w tym roku walczyła o ligowe punkty przed własną publicznością. Biało-Czerwoni bez problemów pokonali Silesię Miechowice 4:1 i znów awansowali na pozycję wicelidera.

REKLAMA

Rozgrywki Zina Ligi Okręgowej są na ostatniej prostej, a do rozegrania piłkarzom została już tylko jedna kolejka. Szczakowianka bardzo udanie pożegnała się ze swoimi kibicami i po raz kolejny dopisała do swojego konta komplet punktów.

Silesia na pożegnanie

Jaworznianie pod koniec rundy mają nieco problemów kadrowych i regularnie muszą radzić sobie bez podstawowych graczy, nie przeszkadza im to jednak w zdobywaniu punktów. W niedzielę w składzie zabrakło trzech podstawowych graczy – Rutkowskiego, Zycha i Frąckowiaka. Mimo to zmiennicy pokazali klasę a przewaga Szczakowianki nad Silesią ani przez moment nie podlegała dyskusji. Biało-Czerwoni od początku atakowali i ostrzeliwali bramkę gości. Już w 4. minucie Michał Biskup dośrodkował z rzutu wolnego dokładnie na głowę Tomasza Dworaka, który otworzył wynik spotkania. Mimo wielu okazji wynik długo nie ulegał zmianie. Blisko swojego drugiego trafienia był bardzo aktywny tego dnia Dworak, ale po jego strzale piłka przeleciała tuż obok bramki. Goście notowali sporo strat, ale ambitnie próbowali postraszyć jaworznicką defensywę. Liderem zespołu był dobrze znany kibicom z występów w wyższych ligach, w barwach Ruchu Chorzów czy Ruchu Radzionków, Marek Suker. To właśnie on próbował zaskoczyć Kołodzieja, ale ten bez problemów wyłapał piłkę. Także inne próby nie przyniosły żadnego powodzenia. Szczakowiance także brakowało celności i do przerwy wynik nie uległ zmianie.

W drugiej połowie Szczakowianka szybko wypunktowała gości i w niespełna kwadrans zapewniła sobie komplet punktów. Duży w tym udział miał wprowadzony na boisko Krzysztof Kamiński, który rozegrał bodaj swoje najlepsze spotkanie w tym sezonie. W 53. minucie młody jaworznianin idealnie wyłożył piłkę do Artura Molendy, który popisał się efektownym uderzeniem i podwyższył na 2:0. Cztery minuty później sam Kamiński wpisał się na listę strzelców i po indywidualnej akcji korzystając ze złego ustawienia bramkarza, zmieścił piłkę tuż przy bliższym słupku. Szczakowianka kontrolowała przebieg gry, chociaż nadmierne rozluźnienie w defensywie sprawiło, że znów nie udało się zachować czystego konta. Rafał Lewandowski popisał się indywidualną akcją i zaliczył honorowe trafienie. W międzyczasie Silesia została zmuszona do gry w osłabieniu po tym, jak Wojciech Jankowski w przeciągu kilku minut obejrzał dwie żółte kartki i na niespełna kwadrans przed końcem musiał przedwcześnie opuścić boisko. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry Szczakowianka postawiła kropkę nad i. Adam Janeczko został powalony w polu karnym, a arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Karnego na bramkę pewnym strzałem zamienił Łukasz Bereta, który tym samym pięknie pożegnał się z jaworznicką publicznością. Jeszcze w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Jakub Bąk mógł podwyższyć wynik, ale po jego strzale piłka o centymetry minęła słupek. Biało-Czerwoni tym samym wygrali 4:1 i potwierdzili, że w tym sezonie na własnym boisku są niemal nie do zatrzymania.

Wicelider na zimę?

Przedostatnia kolejka Zina Ligi Okręgowej przyniosła kilka ciekawych wyników i przetasowań w tabeli. Największym wygranym minionego weekendu okazała się ekipa Górnika Wojkowice, która zapewniła sobie już mistrzostwo jesieni i zimę spędzi na fotelu lidera. Górnik ograł 2:1 Siemianowiczankę, która chyba już na dobre odpadła z walki o awans. Szczakowianka wskoczyła na drugą pozycję i traci w sumie tylko cztery oczka do ekipy z Wojkowic. Za plecami Biało-Czerwonych trwa zacięta walka o podium a Orzeł, Drama i Tęcza między sobą rozstrzygną, kto ostatecznie zakotwiczy na trzeciej pozycji. Ekipa z Jaworzna potrzebuje tylko punktu do zapewnienia sobie wicemistrzostwa jesieni i raczej powinna zrealizować swój cel. Na zakończenie rozgrywek Drwale na wyjeździe zmierzą się z przedostatnim w tabeli SKS-em Łagisza. Zespół z Będzina bardzo słabo radzi sobie w rozgrywkach i prawdopodobnie do samego końca sezonu będzie bronił się przed spadkiem. SKS ma na swoim koncie tylko 10 punktów i wygrał zaledwie dwa spotkania. Szczakowianka oczywiście będzie zdecydowanym faworytem tego starcia, ale jaworznianie nie lubią grać z ekipami z dołu tabeli, te bowiem często sprawiają jej sporo problemów. Biało-Czerwoni szykują się więc na niełatwe starcie. Ostatni raz obie ekipy – w zupełnie innych składach – mierzyły się w lutym w mecz sparingowym. Wówczas Szczakowianka pewnie wygrała 4:1. Początek spotkania w sobotę na stadionie Grodźca Będzin o godzinie 11:00.

Szczakowianka Jaworzno – Silesia Miechowice 4:1 (1:0)

(Dworak 4, Molenda 53, Kamiński 57, Bereta 90-k. – Lewandowski 80)

Szczakowianka: Kołodziej – Wojciechowski, Nowak, Seiler, Terbalyan – Łuszcz, Biskup (46. Kamiński), Bereta, Dworak (69. Bąk) – Molenda (80. Grodzki), Janeczko. Trener: Łukasz Bereta.

Silesia: Różanka – Skowrc (63. Schmidt), Gołąb, Pośpiech, Sadlak (63. Szubert), Jankowski, Salicki, Warzycha (35. Kocjan), Nowak (77. Ogaza), Suker (63. Lewandowski), Stich. Trener: Eugeniusz Wyląg.

Sędziował: Marcin Bielawski (Mysłowice)

Żółte kartki: Jankowski x2

Czerwona kartka: Wojciech Jankowski – 77. minuta (druga żółta)

Widzów: 100

DK

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki