W niedzielne popołudnie fani Victorii 1918 Jaworzno nie mogli narzekać na brak bramek. Jaworznianie podejmowali ostatnią drużynę w tabeli ligi okręgowej grupy: Wadowice – “Sosnowiankę ” Stanisław Dolny.

REKLAMA

To, że bramki padały, nie oznacza jednak, że mecz należał do górnolotnych. Goście przegrali 9:0, a więc jest to niechlubny rekord, bowiem w rundzie jesiennej drużyna nie straciła jeszcze tylu bramek. Jedna sytuacja w pierwszej połowie i jedna sytuacja w drugiej to stanowczo za mało, by myśleć o nawiązaniu jakiejkolwiek równorzędnej walki. Bramkarz przyjezdnych wyciągał piłkę jedenastokrotnie ze siatki, choć bramek zaliczonych było tylko dziewięć.

Mecz tylko początkowo wydawał się wyrównany. W 7 minucie przyjezdni jako pierwsi zagrozili bramce Dawida Madei, który strzał obronił nogą, po tym jak piłka po delikatnym koźle zmierzała między słupki. Trójkowa akcja chwilę potem mogła przynieść już prowadzenie gospodarzy. Wtedy to Mateusz Maziarz zagrał na drugi słupek do zajmującego dogodną pozycję Mariusza Mastalerza. Ten podał piłkę do środka na głowę Piotra Żurawika, który niestety z czystej pozycji spudłował. Na bramkę nie trzeba było długo czekać. Żądny bramki Mariusz Suwaj uderzył piłkę z całych sił, tą przed siebie wybił bramkarz Kamil Sienkiewicz. Interwencję bramkarza gości wykorzystał Mastalerz, dobijając piłkę, a worek z bramkami miał właśnie się rozwiązać. Chwilę później Suwaj szybko wykonał wolnego, po którym piłka wylądowała w siatce. Sędzia nie uznał bramki, bowiem ułamek za wcześnie, nie czekając na gwizdek sędziego, Suwaj wznowił grę. Powtórka wykonania wolnego nie przyniosła korzyści bramkowej. Mateusz Maziarz po otrzymaniu podania samotnie mknął od połowy boiska. Będąc już na wysokości pola karnego, zwiódł obrońcę i celnie uderzył w światło bramki. Jak się okazało w pierwszej połowie padła jeszcze bramka, której sędzia nie uznał, bowiem napastnik “Vici ” był na spalonym. Padła jeszcze “bramka do szatni “, samobójcza bramka, którą zaliczył Wojciech Żak.

Druga połowa to dalej jednostronny atak. Goście swoje wybicia z piątego metra rozgrywali krótko, a ich wyprowadzenia piłki ze swojej połowy zazwyczaj kończyły się fiaskiem. Jedyną chyba udaną interwencją bramkarz gości może pochwalić się po strzałach Maziarza, Mastalerz i Suwaja. Po kolei w jednej akcji bramkarz broni piłki, rzucając się na każdą z nich. W 60 minucie Mariusz Suwaj na swojej pozycji stanął przed kolejną szansą na zdobycie gola. Kiedy z rzutu wolnego bezpośrednio strzelił, piłka tylko zatrzepotała bramką, a w doskonałej pozycji na dobitkę był Dawid Musiał, który spokojne głową umieścił piłkę w siatce. Suwajowi wreszcie udało się zdobyć swoją bramkę w tym meczu. W 64 minucie uderzył po ziemi, a piłka znalazła się tam, gdzie powinna, po drodze obijając słupek. Kolejna bramka padła ze stałego fragmentu gry. Rzut wolny bezpośredni tym razem na gola zamienił Łukasz Gajda. Mariusz Suwaj nie raz pokazał, że potrafi dobrze wykonywać stałe fragmenty gry. Tym razem krótko rozegrał piłkę z rzutu rożnego, a piłka finalnie, po uderzeniu Piotra Żurawika, wylądowała w bramce. Ósmą bramkę strzelił zapomniany przez wszystkich Dawid Madeja. Bezrobotnemu pozwolono wykonać jedenastkę, po tym, jak w polu karnym faulowany był napastnik gospodarzy. Wynik na 9:0 ustalił Mastalerz, który nie dał żadnych szans obronie.

Victoria do końca rundy jesiennej musi rozegrać jeszcze trzy spotkania. Dwa najbliższe rozegrają na wyjazdach. Wyjazdowy mecz z KS Chełmek już w przyszłą sobotę.

Victoria 1918 Jaworzno – Sosnowianka Stanisław Dolny 9:0 (3:0)

Victoria: Mariusz Mastalerz 12′, Mateusz Maziarz 17′, Dawid Musiał 60′, Mariusz Musiał 64′, Łukasz Gajda 69′,  Piotr Żurawik 73′, Dawid Madeja 83′ Mariusz Mastalerz 90′

Sosnowianka: Wojciech Żak 45′ (bramka samobójcza )

JG

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki