Z radnym Jerzym Nieużyłą rozmawia Franciszek Matysik

REKLAMA

FM: Trzeci kandydat w wyborach prezydenckich, rezygnacja Krzysztofa Lehnorta ze startu w wyborach i pańskie odejście z JMM – ugrupowania Pawła Silberta – to dotychczas najbardziej sensacyjne wydarzenia zbliżających się wyborów. Czy mógłby Pan zdradzić czytelnikom powody swojej decyzji?

Jerzy Nieużyła

JN: Bezpośrednim powodem mojego odejścia z JMM był spór z prezydentem w sprawie dworca PKP w Szczakowej. Ja i olbrzymia liczba mieszkańców domagamy się (zgodnie z uchwałą, za którą głosowali prawie wszyscy radni) udziału budynku dworca w projekcie Miejskiego Centrum Przesiadkowego Szczakowa.
Prezydent niezmiennie się na to nie zgadza i forsuje projekt, który pomija dworzec w planach budowy Miejskiego Centrum Inegracji Transportu Szczakowa.
Ponieważ uratowanie dworca i udostępnienie go mieszkańcom jest dla mnie niezwykle ważną sprawą, mój dalszy udział w JMM i start w wyborach do rady z listy prezydenta, uzależniłem od pozytywnej decyzji prezydenta w tej sprawie. Jego odpowiedź była odmowna, dlatego zakończyłem swój udział w jego ugrupowaniu i powołałem do życia grupę inicjatywną „Ratujmy Dworzec PKP w Szczakowej”. Dotychczasowym efektem działania grupy inicjatywnej jest zebranie ok. 1600 podpisów i złożenie petycji w sprawie przywrócenia obsługi pasażerskiej w budynku dworca do prezydenta Jaworzna.

Kiedy narodził się konflikt?

Konflikt pojawił się w kwietniu bieżącego roku, ale jego źródeł można doszukiwać się w latach wcześniejszych. Różnica zdań z prezydentem pojawiła się już na początku poprzedniej kadencji, kiedy prezydent zdecydował o likwidacji i sprzedaży przedszkola w Długoszynie oraz zabraniu 3 sal lekcyjnych szkoły w Długoszynie i przeznaczeniu ich na potrzeby przedszkola. To właśnie wtedy zademonstrował swój autokratyczny styl zarządzania miastem. Nie pomogły protesty mieszkańców i rodziców dzieci czy 900 zebranych podpisów pod prośbą do niego. Nie pomógł sprzeciw dwóch radnych z dzielnicy ani argumenty przeciwko umieszczeniu przedszkola w budynku gimnazjum. W efekcie – dzisiejsza sytuacja w Długoszynie wygląda tak, że brakuje miejsc w przedszkolu i nie ma jakichkolwiek możliwości ich zwiększenia. W szkole podstawowej zaś brakuje sal lekcyjnych dla ośmioklasowej podstawówki i nauka będzie musiała odbywać się w systemie zmianowym.

W tamtym czasie za takim rozwiązaniem przemawiały względy ekonomiczne, a poza tym nie było wiadomo, że do szkoły powróci ośmioklasowa podstawówka.

Już wtedy PiS zapowiadał, że gdy dojdzie do władzy, przywróci w oświacie stan sprzed reformy szkolnictwa. Poza tym nie trzeba było być jasnowidzem, by przewidzieć, że w tak dynamicznie rozwijającej się dzielnicy (jeśli chodzi o budownictwo jednorodzinne) jak Długoszyn, zapotrzebowanie na miejsca opieki przedszkolnej będzie stale wzrastało. Dodatkowe rozgoryczenie mieszkańców powoduje fakt, iż miasto sprzedało majątek podarowany przez mieszkańców Długoszyna na potrzeby oświaty ponad 100 lat temu.

Czy w jakikolwiek sposób (może w formie inwestycji) miasto wynagrodziło dzielnicy Długoszyn stratę budynku przedszkola? Przecież z jego sprzedaży i sprzedaży wielu działek budowlanych w dzielnicy miasto uzyskało spore dochody.

To następny punkt sporu z prezydentem. Niestety, w mijającej kadencji w Długoszynie, poza drobnymi odcinkami dróg gruntowych, nie było żadnych inwestycji (nie licząc inwestycji w ramach JBO oraz OSP). Mieszkańcy mają pretensje do prezydenta, który w poprzedniej kadencji rozpoczął inwestycję pod nazwą „Odwodnienie ul. Prostej, Kolorowej, Pięknej i Pogodnej z przebudową nawierzchni, oświetlenia i elementów uspokojenia ruchu”, budując rów odwadniający wraz z drogą techniczną i na kilka lat przerwał jego kontynuację.
Najbardziej zawiedzeni i rozgoryczeni są mieszkańcy ulicy Prostej, którzy już ponad 20 lat czekają na wykonanie nawierzchni ulicy. Rozpoczęta inwestycja, która trwa już przez kilka lat, wystawia złe świadectwo prezydentowi jako gospodarzowi naszego miasta.

W najbliższych wyborach do rady startuje Pan z listy Koalicji Obywatelskiej. Dlaczego?

Ponieważ nie należę do żadnej partii politycznej, zdecydowałem się startować z listy Koalicji Obywatelskiej, których jedynym celem jest dobro mieszkańców. Koalicja akceptuje i zaprasza do współpracy, nie pytając o światopogląd i sympatie polityczne. Uważam również, że w naszym mieście potrzebna jest zmiana na stanowisku prezydenta, a Koalicja Obywatelska wystawiła osobę, którą dobrze znam jako aktywnego i wartościowego człowieka.

Dziękuję za rozmowę,
Franciszek Matysik

 

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki