Każda pora roku rządzi się innymi prawami i co innego nam przynosi. Po lecie, czasie wakacyjnych wyjazdów i upalnej pogody, nastała jesień ze swoją słotą i chorobami. Czas, w którym znajomych zamiast na grillu spotykasz w kolejce u lekarzy. Można na siebie chuchać i dmuchać, ale prędzej czy później większość z nas skończy rozłożona na łopatki przez jakiegoś wirusa.

REKLAMA

Szczególnie dla rodziców jest to ciężki okres. Nawet jak sami unikną jakiejś infekcji to dzieciakowi ktoś sprzeda jakieś choróbsko w szkole czy przedszkolu. Tak też wszyscy w końcu wylądują w tej czy innej poczekalni zdani na łaskę naszej służby zdrowia. Jakby już sama choroba nie była wystarczającym problemem to dodatkowo trzeba jeszcze zmierzyć się z systemem.

Jaworzno, jako całkiem duże miasto, ma rozwinięty system opieki medycznej. Mamy swój szpital z całkiem sporą liczbą oddziałów, mamy masę przychodni lekarskich, zarówno państwowych, jak i prywatnych, a także poszczególnych praktyk lekarzy specjalistów. Jednak jak to z usługami każdy ma swoich faworytów i tych, których omija szerokim łukiem. Wśród rodziców wyjątkowo pożądane są informacje o dobrych i sprawdzonych pediatrach. A znaleźć takiego co tu się uśmiechnie, tu trafi z syropkiem, a tu w odpowiednim czasie włączy antybiotyk jest prawie, że nierealne. Więc rodzice szukają, zmieniają licząc, że kolejny znachor będzie jeszcze lepszy. Gorzej jak pomoc potrzebna jest od razu, a mamy wieczór czy weekend. Wtedy zostaje nam tylko nocna opieka, a to miejsce które jest już czystą loterią, bo nie wiadomo na kogo trafisz. Może się okazać, że wizyta skończy się w miarę pozytywnie, a może być tak, że będziesz przeklinać moment, w którym przekroczyłeś próg tej placówki. Jako ojciec dwójki wiem co piszę, ponieważ sam przechodziłem ten rollercoster emocji związanych z tym miejscem.

Z wiekiem tylko problemy rosną, bo dochodzi chorób. I tutaj dopiero zaczyna się zabawa, bo jeszcze jak pediatrów jest sporo, a i problemy z jakimi w większości się mierzą są niegroźne, tak prawdziwego specjalistę od poważnych chorób to już ze świecą szukać. Nawet jak już go znajdziemy to zostaje kwestia terminu w jakim się do niego dostaniemy. A te mogą być tak odległe, że albo zapomnimy, że coś nam dolegało albo to coś nas załatwi na amen. Alternatywą jest prywatna opieka medyczna – tam wszystko można załatwić szybciej, lepiej i z uśmiechem, kwestia tylko ilości pieniędzy, które na to wydamy.

Czy jest zatem inny sposób? Na obejście systemu trafiłem przypadkiem jakiś czas temu, na sali obserwacyjnej pogotowia. Grzecznie czekałem na swoją kolej ponieważ cały personel zajęty był pewną niemłodą niewiastą, która trafiła tam z dwóch jakże błahych powodów – przegranego zakładu i nieumiejętności swobodnego latania. Otóż owa pani po degustacji kilku butelek różnej maści trunków założyła się z biesiadnikami, że wejdzie na słup wysokiego napięcia. Nie wiem czy to chęć udowodnienia, że kobieta też może czy zachłyśnięcie dokonaniami polskiego himalaizmu, ale pani jednak przeceniła swoje umiejętności i zaliczyła szybki lot koszący w dół zakończony lądowanie bez telemarka. W ten oto sposób znalazła się na pogotowiu pod opieką dwóch lekarzy i trzech pielęgniarek z całą listą badań zleconych. Co ciekaw i tak to był dla niej za mało, bo co jakiś czas rzucała wiązankę do lekarzy każąc im się pośpieszyć. Jednak kiedy to nie zrobiło na nich wrażenia sięgnęła po ostateczny argument – „Wszystkich was zwolnię, mnie ubezpiecza sam prezydent!”. Niestety nie wiem czy uświadomienie wszystkim dookoła, że mają do czynienia z VIPem przyśpieszyło procedury, bo zabrano mnie do innego pokoju, ale i tak byłem w ciężkim szoku. Ja tu kwitnę w rejestracjach, kolejkach, poczekalniach po jedno badanie, a pani w momencie dostaje wszystko podane na tacy…

Jaki z tego morał? System da się obejść, a raczej oblecieć, ale trzeba liczyć się z ryzykiem poważniejszej kontuzji. Druga opcja to trzeba o siebie dbać, ponieważ potrzeba dobrego zdrowia do chorowania.

Wojciech Ryczek

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki