Bardzo udany tydzień mają za sobą piłkarze Szczakowianki. Biało-Czerwoni w środę zgodnie z planem zapewnili sobie awans do kolejnej rundy Pucharu Polski, a w sobotę umocnili się na fotelu lidera Zina Ligi Okręgowej, bezlitośnie gromiąc wicelidera z Kromołowa.

REKLAMA

Obecny piłkarski sezon jak na razie dla Szczakowianki jest nadspodziewanie udany. Podopieczni trenera Berety wybornie radzą sobie w lidze, a ostatnio z przytupem rozpoczęli też zmagania w Pucharze Polski.
Wysuszyli Źródło
W sobotę w hicie kolejki Biało-Czerwoni podejmowali wicelidera rozgrywek – Źródło Kromołów. Podopieczni trenera Berety zaskakująco łatwo rozbili rywali, aplikując im kilka bramek. Już w 4. minucie po faulu na Adrianie Łuszczu, Michał Biskup próbował zaskoczyć bramkarza z rzutu wolnego. Kilka chwil później po błędzie defensywy piłka trafiła pod nogi Dawida Frąckowiaka, a ten otworzył wynik. Po kwadransie gry Michał Zych spod końcowej linii wycofał piłkę w pole karne do Adama Janeczki, ten mimo asysty obrońców przyjął piłkę i pięknym uderzeniem podwyższył prowadzenie. Po półgodzinie gry było już 3:0. Piłka po kolejnej stracie trafiła do Adriana Łuszcza, ten wyszedł sam na sam i posyłając piłkę między nogami golkipera, podwyższył wynik. Jaworznianie pewnie kontrolowali przebieg gry i regularnie przedzierali się pod bramkę. Źródło w tym czasie właściwie tylko raz miało okazję, by zmniejszyć rozmiary porażki, ale po rzucie wolnym z 20 metrów piłka poszybowała wysoko nad poprzeczką.
Po przerwie obraz gry nie uległ dużej zmianie. Jako pierwsza znów zaatakowała Szczakowianka. Artur Terbalyan dośrodkował w pole karne, ale Michał Zych posłał piłkę minimalnie nad poprzeczkę. Po kolejnej akcji Zycha lewą stroną Adam Janeczko w dogodnej sytuacji uderzył w słupek, piłka trafiła pod nogi Dawida Frąckowiaka, a ten ostemplował drugi ze słupków. Chwilę później Źródło po rzucie rożnym zdobyło bramkę. Nadzieje gości odżyły i na krótki moment udało się im przejąć inicjatywę, Po jednej z akcji Mateusz Skrzypek znalazł się w dobrej sytuacji, ale w ostatniej chwili Kołodziej zdołał wygarnąć mu piłkę spod nóg. Szczakowianka szybko ochłonęła i w ciągu kilku minut ostatecznie pogrążyła rywali. Sygnał do ataku dał Adam Janeczko, który urwał się obrońcy i wrzucił piłkę w pole karne, gdzie wślizgiem do siatki wpakował ją Michał Zych. Nie minęły dwie minuty, a było już 5:1. Tym razem świetną piłkę w pole karne dograł z lewej flanki Artur Terbalyan a Dawid Frąckowiak ustalił wynik meczu. W końcówce przewaga jaworznian była już niezaprzeczalna i jedynie brak skuteczności sprawił, że więcej bramek już nie padło. Adam Janeczko zapoczątkował ładną koronkową akcję, Zych zagrał do Łuszcza, ale tym razem bramkarz zdołał zablokować strzał. Groźnie było także po stałych fragmentach gry. Po jednym z kornerów blisko powodzenia był Michał Zych, ale golkiper w ostatniej chwili zdołał przerzucić piłkę nad poprzeczką. Kilka chwil później dopiero co wprowadzony na boisko Krzysztof Kamiński uderzył z szesnastki i ostemplował poprzeczkę. Ostatecznie Szczakowianka wygrała 5:1, co jak na razie w tym sezonie jest jej najlepszym wynikiem.
Pora na Górników
Tak wysokiej wygranej z – jakby nie patrzeć – czołową ligową ekipą chyba nikt w Jaworznie się nie spodziewał. Szczakowianka z kolejki na kolejkę nabiera rozpędu i zdołała już ograć niemal wszystkie ekipy z góry tabeli. Na dodatek jaworznianie grają ładną dla oka ofensywną piłkę, którą można oglądać z prawdziwą przyjemnością. Dzięki sobotniemu zwycięstwu Biało-Czerwoni zostali samodzielnym liderem w swojej grupie i o jedno oczko wyprzedzają Siemianowiczankę. Za tydzień Szczakowiankę czeka wyjazd do Tarnowskich Gór, gdzie zmierzy się z przedostatnim w tabeli Górnikiem Bobrowniki Śląskie. Górnik w poprzednim sezonie wygrał rozgrywki bytomskiej A klasy, ale obecnie jako beniaminek kiepsko radzi sobie na boiskach okręgówki. Jedno zwycięstwo, jeden remis i aż sześć porażek a do tego stracone 35 bramek nie wróży zespołowi dobrze w kontekście walki o utrzymanie. Górnicy w teorii powinni nie stanowić większej przeszkody dla Biało-Czerwonych, ale oczywiście nie ma mowy o lekceważeniu rywali. Podopieczni trenera Berety jeżeli chcą na dłużej zagościć na szczycie tabeli, to nie mogą pozwolić sobie na jakiekolwiek straty. Początek meczu w Tarnowskich Górach w sobotę o godzinie 16:00.

DK

Szczakowianka Jaworzno – LKS Źródło Kromołów 5:1 (3:0)
(Frąckowiak 7, 70, Janeczko 15, Łuszcz 30, Zych 68 – Skrzypek 60)

Szczakowianka: Kołodziej – Wojciechowski, Rutkowski, Seiler, Terbalyan – Zych, Bereta, Biskup (84. Bąk), Łuszcz (75. Kamiński) – Janeczko (87. Grodzki) – Frąckowiak. Trener: Łukasz Bereta

Źródło: G. Sokołowski – Gajewicz (84. Kolanko), Surowiec, Otręba (46. Kozłowski), Pasternak, Kukułka, Kowalik, Mikoda, M. Sokołowski (46. Gryc), Szadkowski, Skrzypek. Trener: Bogdan Szadkowski

Sędziował: Adrian Sopniewski (Katowice)
Żółte kartki: Seiler – Gajewicz, Pasternak, Mikoda
Widzów: 130

 

 

- REKLAMA - Zewnętrzne linki