Jest jedyny w swoim rodzaju, bo drugiego takiego w Polsce nie ma. Każdego roku zaczyna się 1 lipca na rynku w Raciborzu, by po 6-7 tygodniach ponownie zawitać do tego miasta. I tak już od 20 lat.

REKLAMA

Najbardziej wytrwali otrzymują na mecie certyfikat potwierdzający przejazd na całej trasie, a pozostali uczestnicy dyplomy za udział. Ja dwa tygodnie temu taki certyfikat otrzymałem po raz szósty. O czym mowa? O raciborskim rajdzie rowerowym dookoła Polski, którego uczestnicy po raz dwudziesty mieli okazję podziwiać piękno polskiej ziemi.
Podczas swoich wędrówek rowerowych po świecie miałem okazję podziwiać wiele wspaniałych zabytków i atrakcji turystycznych w Afryce, Azji, Ameryce Płudniowej i Północnej czy Europie. Odwiedziłem wiele egzotycznych krajów, takich jak chociażby: Chiny, Etiopia, Iran, Japonia, Maroko, Wenezuela czy Trynidad i Tobago. To przepiękne miejsca, perły światowej turystyki. Mimo to niezmiennie twierdzę, że Polska jest równie atrakcyjna dla turystów, o czym miałem okazję przekonać się biorąc udział w jubileuszowym, bo już 20. rajdzie rowerowym dookoła Polski. Po raz kolejny byłem zachwycony naszą przyrodą oraz spotkanymi na trasie licznymi zabytkami i atrakcjami turystycznymi.

Trochę historii

Historia raciborskiego rajdu rowerowego ma swój początek w 1999 roku. Wówczas Marian Niewiadomski z Raciborza, człowiek uzależniony od alkoholu, wybrał się do Drohiczyna z grupą podobnych mu kolegów na spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. Było to w dniu, który papież pościęcił osobom uzależnionym. Po latach inicjator rajdu tak wspominał narodziny tej idei: „Usłyszałem, że Jan Paweł II wyrusza w pielgrzymkę po kraju i chciałem, aby Ojciec Święty otrzymał od środowiska trzeźwościowego jakąś pamiątkę. W Drohiczynie, podczas spotkania papieża z osobami uzależnionymi od alkoholu, została mu przekazana wstęga miłości, szczęścia i nadziei. Zapragnąłem wówczas z repliką właśnie tej wstęgi objechać na rowerze granice Polski, by otoczyć nią wszystkich, których dotknął problem alkoholowy”. Jako trzeźwiejący alkoholik zwrócił się wówczas Niewiadomski do swojego rodzimego stowarzyszenia Klubu Abstynentów HELIOS w Raciborzu z propozycją przeprowadzenia takiej imprezy. Pomysł poparły ówczesne władze samorządowe Raciborza i odtąd inicjatywa jest kontynuowana do dziś.

W pierwszych latach rajd odbywał się pod egidą Klubu Abstynentów HELIOS, a w kolejnych, aż po dziś, głównym organizatorem jest Stowarzyszenie Przyjaciół Człowieka TĘCZA w Raciborzu. W tym roku rajd odbył się po raz 20. Na trasę pierwszego rajdu, w roku 1999, wyruszyło dziewięciu rowerzystów, ale całą trasę przejechał tylko jeden. Nawet inicjator pomysłu Marian Niewiadomski nie przejechał całej trasy, bo już trzeciego dnia, w drodze do Suchej Beskidzkiej miał wypadek i potem spędził kilka dni w szpitalu. Wówczas zapadła decyzja o zakończeniu rajdu i wszyscy rozjechali się do domów. Jednak jeden z uczestników, Leszek z Gubina, uparł się by samotnie kontynuować jazdę i potem, po wyjściu ze szpitala, dołączył do niego inicjator rajdu.

Z prawej komandor rajdu Leszek Mazurek z Rudy Śląskiej

Pierwsze rajdy były zupełnie inne od tych z ostatnich lat. Na początku kilkuosobowa grupa zapaleńców jechała wioząc cały ekwipunek na rowerach, a noclegi załatwiane były po zakończonej jeździe, w danym dniu. Często rowerzyści spali w przygodnych stodołach lub innych niekomfortowych miejscach. Z każdym rokiem organizacja rajdu poprawiała się i dziś jest to zupełnie inna impreza. Teraz wszelkie sprawy związane z organizacją rajdu rozpoczynają się na długo przed startem, a w dniu rozpoczęcia wszystko jest dopięte na ostatni guzik.

Mój udział w rajdzie

O rajdzie raciborskim, organizowanym corocznie, dowiedziałem się w roku 2011. Wtedy była to już 13. jego edycja. Przypadł mi do gustu od samego początku i dziś nie wyobrażam sobie lata bez udziłu w tej imprezie. Zrobiłem tylko dwa wyjątki w 2012 i 2016 roku, kiedy to brałem udział w półrocznych olimpijskich wyprawach rowerowych z Pekinu do Londynu i z Londynu do Rio de Janeiro. W 2013 roku zmarł inicjator rajdu i komandor pierwszych czternastu edycji. W kolejnych trzech latach (2013-2015) miałem przyjemność i zaszczyt kierowania tym rajdem jako komandor, najpierw z kolegą Marianem z Jastrzębia-Zdrój (2013-2014), a po jego śmierci z kolegą Leszkiem z Rudy Śląskiej (2015). W tym roku po raz szósty miałem okazję podziwiać piękno polskiego krajobrazu i gościnność ludzi spotykanych na trasie.

Za tydzień więcej szczegółów o tegorocznym, 20. Jubileuszowym Raciborskim Rajdzie Rowerowym Środowisk Trzeźwościowych Dookoła Polski.

Ryszard Karkosz

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki