REKLAMA

W dyskusjach i pracy nad przyszłością Polski zapominamy o włączaniu w nie młodzieży. A to przecież właśnie jej potencjał i możliwość rozwoju powinien być najbardziej wspierany. To dla niej powinniśmy zadbać o bezpieczeństwo i stabilny rozwój naszego otoczenia. 12 sierpnia przypada Międzynarodowy Dzień Młodzieży. To idealny moment, żebyśmy zastanowili się nad tym, jak bardzo powinno się zmienić nasze myślenie o młodych ludziach.

W rysowaniu planów na przyszłość i zmienianiu naszego kraju warto zacząć angażować młodzież i dawać jej równoprawny głos w dyskusji nad kształtem naszego otoczenia i spraw publicznych. Jestem zdania, że należy podjąć próbę zaangażowania młodzieży w konstruowanie świata ich marzeń, aby za jakiś czas uniknąć powstania grupy milionów pełnoprawnych obywateli zobojętniałych na zastany świat. Należy inspirować ich do brania spraw w swoje ręce, do zaangażowania się w projekty społeczne czy polityczne. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby podejmowali inicjatywy, które realnie są w stanie zmienić ich otoczenie na lepsze. Mają pasję, energię, młodzieńczy bunt. To motywatory, które mogą zmienić naszą przestrzeń publiczną.

W tegorocznym Międzynarodowym Dniu Młodzieży, ONZ podkreśla angażowanie młodzieży w odkrywanie i dbanie o bezpieczne przestrzenie, których integralnym elementem są wolność wypowiedzi, wzajemny szacunek i konstruktywny dialog. W tym dniu na świecie odbywa się wiele wydarzeń walczących z hejtem w sieci, szykanowaniem, mową nienawiści, przemocą oraz osądzaniem. Są organizowane od Azji przez Afrykę i Europę aż po obie Ameryki. Niestety w Polsce nie odbywa się ani jedno. Z czego to wynika? Praca z młodzieżą to długoterminowa inwestycja, której efekty będą widoczne za 10-20 lat. Wielu decydentom wysokiego szczebla umyka ta perspektywa z oczywistych rachunków politycznych. To nie jest wymierna korzyść widoczna dzisiaj w postaci 500+, ale wizja przyszłości i przekonanie, że moje oraz twoje dziecko lepiej będzie sobie radzić za 10 czy 20 lat. W dbaniu o tę przyszłość widzę ogromną rolę organizacji pozarządowych, które mogą niezależnie od cyklu wyborczego i zewnętrznych wpływów przyjąć plan działania z długoterminowym wymiarem. I robią to, tak jak moja fundacja.

Czy polska młodzież ma na tyle wolności wypowiedzi, możliwości włączania się i partycypacji w życiu publicznym? Mam mieszane uczucia. Z jednej strony istnieją młodzieżowe rady, w których wybrzmiewa ich głos. Jednak z drugiej strony co do zasady młodzież jest dyskryminowana w polskim społeczeństwie podobnie jak kobiety. Względem tych dwóch grup istnieje bardzo podobny schemat stereotypowego myślenia. Musimy to zmienić. Światowe autorytety pedagogiki radzą, aby już dwulatka traktować poważniej niż do tej pory, tym bardziej serio powinniśmy traktować młodych dorosłych. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Zarzucamy młodym brak doświadczenia, słomiany zapał, dając im jednocześnie za mało szansy na wykazanie się. W słynnej książce “Lean in” Sheryl Sandberg pisze o dyskryminacji kobiet oraz o tym, jak one same siebie też pozbawiają możliwości rozwoju zawodowego. Z młodzieżą jest podobnie, w pewnym sensie sami siebie dyskryminują, nie aplikując o pracę marzeń mimo kompetencji, bo sądzą, że są za młodzi. Nie podejmują przedsiębiorczych wyzwań, bo wymagane jest doświadczenie. To pierwsza rzecz, w której powinniśmy wspierać młodzież: wierzyć w nich i inspirować do tego, aby w siebie uwierzyli. Moje doświadczenie mówi mi, że młodzi ludzie chcą działać. W ciągu czterech lat w olimpiadzie Zwolnieni z Teorii wzięło udział ponad czterdzieści tys. młodych osób z całej Polski. To całkiem sporo jak na rzeszę osób nieprzymuszonych ocenami, a raczej zajętych wkuwaniem do egzaminów i przygotowaniami do matury.

W młodzieży drzemie ogromny potencjał. Obecne pokolenie młodych może być pierwszym w historii, które zostawi ziemię w lepszym stanie niż ją zastało. Mają dwie najważniejsze rzeczy niezbędne, aby to osiągnąć: świadomość oraz narzędzia. To pierwsze pokolenie, które wyrosło znając wszechobecne zagrożenia dla ziemi (zarówno z przeładowanej przemocą popkultury, jak i internetu). Globalne badanie zlecone przez Google w 2017 pokazało, że tzw. generacja Z to pierwsze pokolenie, w którym przeważają prospołeczne i proekologiczne postawy. Po drugie, nigdy wcześniej nie było tak łatwo wyposażyć całe pokolenie w kompetencje, które pozwolą im wziąć sprawy w swoje ręce. Takie umiejętności jak przywództwo, komunikacja w zespole, umiejętność reagowania w sytuacji stresowej to kompetencje wcześniej zarezerwowane dla liderów i menedżerów. Dzięki takim inicjatywom jak Zwolnieni z Teorii może je zdobywać dziesiątki tysięcy młodych.

Marzy mi się dzień, w którym polska władza, niezależnie od opcji politycznej, zrozumie, jak ważne jest włączanie młodych ludzi w proces legislacji, decyzji oraz opiniowania zmian, które dotyczą przyszłości. Bo dotyczą przecież młodych. W tym właśnie dniu warto przypomnieć, że ONZ podkreśla jak ważne jest włączenie młodych ludzi w procesy demokracji na poziomie narodowym, ale i globalnym. Na własnym przykładzie wiem, że w Polsce całkiem nieźle mają się ruchy oddolne: to młodzi ludzie z Zamościa sami edukują innych w zakresie praw obywatelskich. To młodzi ludzie z Warszawy sami szukają nieodkrytych miejsc do spędzania czasu. To młodzi ludzie z Krakowa sami próbują przełamać stereotypy dotyczące chorych na łuszczycę. To się już dzieje, ale władze na każdym szczeblu nadal zbyt rzadko zachęcają lub zapraszają do wspólnego lepienia tworu, jakim jest nasza wspólna przestrzeń – Polska.

Marcin Bruszewski – wiceprezes fundacji Social Wolves, organizatora praktycznej olimpiady “Zwolnieni z Teorii”, wyróżniony m.in. na liście Forbes 30 under 30 Europe. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego oraz Universität St. Gallen w Szwajcarii. Specjalista w zakresie budowania i badania kapitału społecznego.

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki