Po raz trzeci miłośnicy kajakarstwa spotkali się po sosnowieckiej stronie Trójkąta Trzech Cesarzy, aby wyruszyć na Flis po Przemszy 

Uczestnicy symbolicznie zabrali w drogę woreczki z węglem na pamiątkę dawnych czasów, kiedy Przemszą transportowany był ten surowiec. 

REKLAMA

– Flis to nie jest spływ, tylko transport na rzece. Podstawowym produktem, który był spławiany na Przemszy był węgiel. Powinniśmy o tym pamiętać, bo w tym miejscu, w którym jesteśmy przejeżdżała kolej wąskotorowa, były ładowane galary z węglem. Na tamtym brzegu były budowane barki przez firmą Andrzeja Sapoka, 500-tonowe barki Górnoślązaczka, Krakowianka, Pszczyna i kilka innych. Dzisiaj powracamy do tych tradycji – wyjaśnia mysłowiczanin Jacek Paris, który wraz z żoną Moniką trzy lata temu zainicjowali tę imprezę. Jej organizacji podjęły się Mysłowice, Sosnowiec, Jaworzno i gmina Chełmek.

Sobotni flis zgromadził kilkudziesięciu wioślarzy, zarówno całkowitych amatorów, jaki i tych, którzy z kajakami mają do czynienia od dawna. – Lubię to od dzieciństwa. Kiedyś nie mieliśmy takiego sprzętu, pływaliśmy po Wiśle na korytach do parzenia wieprzków – wspomina 74-letni Bronisław Ryszka z Bobrka. We Flisie na Przemszy mężczyzna bierze udział już trzeci raz.

Pani Teresa z Jaworzna na flis przyjechała za to po raz pierwszy, a do kajaka wsiadła po 30-letniej przerwie. – Właściwie to nakłonił nas syn, mój mąż też chciał spełnić marzenie. Jego marzeniem jest popłynąć Wisłą, może to jest takie pierwsze przygotowanie – najpierw przepłynąć Przemszą, a później spróbować dalszych sił. Trochę mam stracha, no ale myślę, że pokonam ten lęk i uznam ten wyjazd i sobotni wypoczynek za udany – powiedziała nam jaworznianka.

Celem kajakarzy była miejscowość Bobrek w gminie Chełmek. Wszyscy szczęśliwie dotarli do mety, mimo że po drodze na Przemszy znajduje się kilka miejsc, których przepłynięcie niewprawnym uczestnikom mogło sprawić kłopot. W razie problemów pomocą na trasie służyli strażacy z OSP. Oprócz nawiązania do flisackich tradycji, ideą imprezy było pokazanie, że Przemszą można pływać. Marzeniem Jacka Parisa jest,
aby wykorzystać tę rzekę dla celów turystycznych. – To na początku, a potem, jeśli to będzie możliwe, można coś transportować. Jeżeli miasta zaczną współpracować – mamy piękny produkt turystyczny: Trójkąt Trzech Cesarzy i szlak dawnych galarów – 24 kilometry od Trójkąta do zerowego kilometra Wisły. – Ja bym miał takie życzenie do naszych władz, a zwłaszcza do żeglugi wodnej, żeby zaopiekowali się tymi podrzędnymi rzekami jak Przemsza czy Mała Wisła – dodaje Bronisław Ryszka.

Tegoroczny flis był poświęcony 90-leciu powstania w Sosnowcu Ligi Morskiej i Kolonialnej i 100-leciu odzyskania przez Polskę niepodległości.
aa

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ