Niewątpliwie największą atrakcją pikniku rodzinnego 19 maja w parku Podłęże był występ artysty, który swą muzyką bawi ludzi w każdym wieku. Witek Muzyk Ulicy jaki jest na scenie każdy widzi, a skąd artysta czerpie inspiracje muzyczne dowiedzieliśmy się podczas rozmowy przed koncertem.

REKLAMA

[red]Czy muzyka ulicy to również muzyka serca?

[Witek Muzyk Ulicy]Początkowo grałem właśnie na ulicy. Tam powstało większość kompozycji. Moja muzyka to bardziej głos ludu. To nie tylko to, co przeżyłem, również to, o czym mówią i czym żyją ludzie, których będąc na ulicy, siłą rzeczy, się spotyka. Moje aspiracje i ambicje są duże, więc staram się koncertować na coraz większych scenach.

Witek- artysta czy Witek – buntownik? Słuchając niektórych utworów, można wywnioskować, że ich słowa są proste i przemawiające, ale potrafią być kontrowersyjne. Więc, jak to jest?

Od najmłodszych lat nie podobało mi się , jak wygląda szkoła, potem wojsko, choć byłem ochotnikiem. Również wyższa uczelnia. Politykę i wszystkie religie zacząłem negować. Tak naprawdę uważam, że ten świat jest źle ułożony, bo zarządza nim kasta wielmożnych panów, którzy utworzyli granice i swoje monety, i zaszczepiają ludziom nienawiść do sąsiada z zagranicy. Moja muzyka, pomimo tego, że jest przekorna i buntownicza, to niesie z sobą przede wszystkim dobrą energię. Motywuje ludzi, dodając im wiary i dumy. Fakt, że kogoś czy coś krytykujesz, nie jest negatywne, gdy robisz to konstruktywnie. Jeżeli ma to sens, prowadzi do zmian na lepsze, trzeba się buntować. Zawsze trzeba przeciwstawiać się ignorancji, głupocie, braku empatii, przeciw złym ludziom i złym rzeczom.

Czy akordeon to Pana ulubiony czy jedyny instrument muzyczny?

Nie, gram na gitarze, na pianinie. Akordeon jest nośnym instrumentem, więc dobrze go słychać na mieście pośród bloków, kamienic, na starówce, w metrze. Jest też bliski mojemu sercu, bo kojarzy się z ludowością, z miejscami, z których pochodzę. Z tego samego powodu w zespole takie instrumenty jak: skrzypce, trąbka czy puzon. Sam nazywam swój nurt muzyczny, tak jak nazywa się druga płyta: folko-rocko-punko-polo. Można tam usłyszeć trochę punka czyli buntu, trochę mocniejszego brzmienia czyli rocka, folka z racji instrumentów i tej ludowości, która jest w moim sercu, i polo, bo po polsku. Nie mylić z discopolo.

Czy dziś usłyszymy utwory z pierwszej czy drugiej płyty?

Myślę, że tak pół na pół, choć może z przewagą tej drugiej. Wszyscy mówią, że pierwsza jest bardzo energetyczna, bo nie słyszeli drugiej. Moim zdaniem druga ma więcej energii. A na takich piknikach, jak ten dzisiejszy, trzeba grać żywiołowo.

No właśnie, chciałem zapytać, jak się grywa na takich piknikach rodzinnych?

Ja grałem w tak różnych miejscach, choćby ostatnio na Stadionie Narodowym, czy też na Sopot Trendy Festiwal. Grywałem też w podwórzach kamienic, gdzie czasami nie ma nikogo, gram w kuchni, w pokoju, na łące, ale wszędzie jestem taki sam. Myślę, że wszędzie ludzie są podobni do siebie, a moje kompozycje szybko zapadają w serce i ludzie się im szybko poddają.

Może teraz coś o muzykach, wszach tworzą doskonałą oprawę muzyczną?

Ja sam gram amatorsko, ale wszyscy muzycy to wykształceni profesjonaliści z doświadczeniem sesyjnym. Wszyscy biegle czytają nuty, ale grają też oczywiście ze słuchu. Każdy z nich grał z większością znanych artystów w tym kraju. A ze mną grają, bo u mnie jest mnóstwo przestrzeni do zabawy muzyką. Tak naprawdę każdy koncert jest inny. Nie mamy sztywnych form: wstęp, rozwinięcie, koniec. Nigdy nie wiadomo kiedy zakończy się utwór i jak się zacznie. Jest oczywiście pewien szkic, słowa się nie zmieniają, ale forma muzyczna owszem.

Witek Muzyk Ulicy to pseudonim, a tak naprawdę?

Witek Jan Mikołajczuk.

Jak Pan myśli, który z utworów może się dzisiaj spodobać publiczności?

„A ja mam kaca” , bo w każdym zakątku tego kraju podoba się choćby z powodu refrenu: „ kto nie pije, ten nie żyje, w moim świecie są promile…”. Utwór „Ja się w Tobie zakochałem” i „Serce wolności” są dobrze przyjmowane. Jeszcze „Ciuchy na wagę” , bo wielu z nas przecież ubiera się w tych sklepach. No i najważniejszy chyba „Czemu stać mnie na tak niewiele, przecież pracuję nawet w niedzielę”, o człowieku, któremu ciężko się żyje, jak wielu z nas w tym kraju.

Dziękuję za rozmowę i życzę udanego koncertu.

Ja również dziękuję i pozdrawiam mieszkańców Jaworzna. Bardzo się cieszę, że mogę tutaj grać. Muszę zaznaczyć, że coraz częściej jeżdżę w te rejony, więc zapraszam serdecznie na koncerty.

JG

O samym pikniku pisaliśmy tutaj:

Majówka na Podłężu

- REKLAMA -

Zewnętrzne linki