Szczakowianka ograła lidera!

Szalony tydzień zakończony niezwykle cenną wygraną mają za sobą piłkarze Szczakowianki. Zaledwie w środę Biało-Czerwoni zremisowali u siebie z Wartą Zawiercie, a już trzy dni później odnieśli rewelacyjną wygraną na boisku niepokonanego od trzynastu spotkań Ruchu Radzionków.

Trzy mecze w tydzień, wywalczone pięć punktów, odrobiona większość strat do bezpiecznej strefy i przy okazji upokorzony lider rozgrywek – tak w dużym skrócie wyglądały ostatnie dni w wykonaniu Szczakowianki. Podopieczni trenera Stawowego pokazali charakter i znów liczą się walce o utrzymanie a to zwiastuje bardzo emocjonujący koniec rozgrywek w Haiz IV lidze.
Zaległości nadrobione
Środowe starcie Szczakowianki z Wartą nie było wielkim widowiskiem a obie ekipy miały problemy ze stwarzaniem sobie bramkowych sytuacji. Warta przeważała, ale niewiele z tego wynikało. Tylko raz poważniej postraszyła jaworznian, ale dobrą interwencją po strzale popisał się Michał Kojdecki. Szczakowianka sporadycznie przedzierała się w okolice pola karnego gości, ale także nie potrafiła skutecznie wykończyć swoich akcji. W pierwszej połowie kibice nie obejrzeli więc żadnych bramek. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Co prawda z czasem podopieczni trenera Stawowego coraz odważniej atakowali, ale brakowało im wykończenia akcji. Najbliżej powodzenia jaworznianie byli w 71. minucie kiedy to Michał Biskup posłał z prawej strony boiska piłkę w pole karne a groźny strzał oddał Adam Janeczko, ale Rafał Maścibrzuch popisał się świetną interwencją. W końcowych minutach Warta mogła jeszcze zapewnić sobie wygraną, ale najpierw Michał Kojdecki popisał się kolejną świetną interwencją a potem w sytuacji sam na sam Michał Mąka fatalnie przestrzelił. Podział punktów w starciu z bardzo solidnym rywalem w innych okolicznościach mógłby być w Jaworznie uznany za nie najgorszy wynik. Biorąc jednak pod uwagę sytuację Szczakowianki w tabeli, wielu kibiców traktowało to jak klęskę.
Sensacja na Stroszku
Po remisie z Wartą jaworznianie z mieszanymi uczuciami jechali na kolejne spotkanie. A zadanie tym razem wydawało się wyjątkowo trudne. Rywalem Szczakowianki był bowiem lider Haiz IV ligi, który nie przegrał 13 ostatnich spotkań a na własnym boisku w tym sezonie zaliczył 11 zwycięstw i tylko 1 remis. Trener Stawowy zdecydował się skorygować nieco skład i ustawienie co okazało się to strzałem w dziesiątkę. Kibice obecni na trybunach mogli przecierać oczy ze zdumienia, Szczakowianka bowiem zdominowała lidera.
Ruch bił głową w mur i nie radził sobie z defensywą Jaworznickich Drwali. Tymczasem goście siali zamęt pod bramką miejscowych. Pierwsze poważne ostrzeżenie dla radzionkowian padło w 19. minucie, kiedy to po groźnym uderzeniu Tomasza Czogały piłka zatrzymała się dopiero na poprzeczce. Ruch zlekceważył Szczakowiankę a ta tymczasem w 35. minucie objęła prowadzenie. Po szybkiej kontrze Tomasz Czogała dostał świetne podanie z głębi pola, urwał się obrońcom i obok bramkarza posłał piłkę wprost do siatki.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli miejscowi, którzy znów mozolnie próbowali przebijać się pod jaworznicką bramkę. W 55. minucie padło wyrównanie. Po wrzucie z autu Kamil Banaś zagrał wzdłuż końcowej linii do Damiana Sadowskiego a ten z bliska, mimo interwencji obrony, wpakował piłkę do siatki. W 65. minucie w dobrej sytuacji znalazł się najlepszy strzelec Ruchu Rafał Wojsyk, ale Michał Kojdecki wybronił jego uderzenie z bliska. Szczakowianka z każdą kolejną minutą znów nabierała rozpędu. W 70. minucie efektowną indywidualną akcją popisał się Tomasz Czogała, który przedryblował trzech rywali i dopiero kolejny z radzionkowian zdołał zablokować jego strzał. Po wywalczonym rzucie rożnym piłka przeszła na lewą stronę boiska, nie stwarzając większego zagrożenia. Tomasz Sanok zdecydował się na wrzutkę, piłka po głowie obrońcy trafiła do Czogały, ten zgrał do wbiegającego w pole karne Artura Molendy. Popularny Aku obsłużył świetnym podaniem wprowadzonego dosłownie kilkanaście sekund wcześniej na boisko Miłosza Sochę, który tuż przy słupku wpakował piłkę do siatki. Kilka minut później. Paweł Kędroń został sfaulowany tuż obok bocznej linii pola karnego. Czogała zdecydował się na bezpośrednie uderzenie z rzutu wolnego i tak dokręcił piłkę, że golkiper z wielkim trudem zdołał sparować ją na róg. Wreszcie Biało-Czerwoni zadali ostateczny cios. Tomasz Czogała przejął piłkę w środku pola zgrał do Marcina Smolika, ten przymierzył i oddał atomowy strzał niemal z 30 metrów, po którym piłka mimo interwencji bramkarza wpadła do siatki. Ruch nie potrafił na to zareagować i musiał pogodzić się z porażką 1:3.
Operacja: Myszków
Dzięki sensacyjnemu zwycięstwu Biało-Czerwoni awansowali na 14. miejsce w tabeli i zniwelowali stratę do bezpiecznej strefy do zaledwie trzech oczek. Walka o utrzymanie nabrała więc rumieńców. Szczakowianka w sobotę pokazała swoje najlepsze możliwe oblicze a cała drużyna działała jak dobrze naoliwiona maszyna. Nieoczekiwany wynik odbił się zresztą echem w całym regionie, czegoś takiego bowiem nikt się chyba nie spodziewał.
Czasu na świętowanie Biało-Czerwoni na razie nie mają – już w najbliższą sobotę czeka ich kolejne niezwykle ważne spotkanie. O godzinie 13:00 na Stadionie Miejskim Szczakowianka zmierzy się z MKS-em Myszków. Jesienią w Myszkowie obie ekipy stworzyły kapitalne i zaskakujące widowisko. MKS wygrał 3:2 strzelając wszystkie trzy bramki z rzutów karnych w ciągu zaledwie siedmiu minut. Szczakowianka odpowiedziała dwoma bezpośrednimi trafieniami z rzutów wolnych, punktów jednak nie udało się wywalczyć. Wiosną oba zespoły prezentują się znacznie lepiej i regularnie punktują. MKS w tej rundzie wygrał już 5 spotkań i gra bardzo dobrą piłkę, a ostatnio postraszył resztę stawki gromiąc aż 7:1 rezerwy gliwickiego Piasta. Szczakowianka tymczasem wiosną u siebie pozostaje niepokonana i po dwóch kolejnych domowych remisach będzie chciała wygrać. Trzy punkty w meczu z myszkowianami mogą sprawić, że już w sobotę jaworznianie znajdą się nad kreską i to ich będą musiały gonić pozostałe ekipy. Do tego jednak potrzebna jest wygrana. Zapowiada się bardzo ciekawe starcie – warto będzie wybrać się na stadion.

Szczakowianka Jaworzno – Warta Zawiercie 0:0

Szczakowiaka: Kojdecki – Dworak, Dębski, Sanok, Holewa – Molenda (83. Leda), Biskup, Czogała, Kędroń (59. Socha) – Janeczko, Niedzielski (77. Kamiński). Trener: Szymon Stawowy

Warta: Maścibrzuch – Mąka, Adamiecki, Wawoczny, Drzymont, Furgacz (87. Grim), Jamróz, Radosz (77. Sołtysik), Bartusiak, Marek, Żemła. Trener: Andrzej Orzeszek

Sędziował: Jacek Klica (Bytom)
Żółte kartki: Kędroń, Niedzielski – Mąka, Wawoczny
Widzów: 120

Ruch Radzionków – Szczakowianka Jaworzno 1:3 (0:1)
(Sadowski 55 – Czogała 35, Socha 71, Smolik 84)

Ruch: Strzelczyk – Trzcionka, Banaś (86. Piecuch), Harmata, Skalski (77. Borowiec), Staszowski, Pietryga (46. Gieroń), Sadowski, Kopeć (86. Lechki), Bąk, Hermasz (56. Wojsyk). Trener: Kamil Rakoczy

Szczakowianka: Kojdecki – Dworak, Dębski, Sanok, Holewa – Molenda, Biskup, Smolik (90+4. Niedzielski), Kędroń – Czogała (90+2. Kamiński), Janeczko (70. Socha). Trener: Szymon Stawowy

Sędziował: Wiktor Urbańczyk (Pisarzowice)
Żółte kartki: Borowiec – Smolik
Widzów: ok. 250

DK

Ze środowego meczu z Wartą zapraszamy do galerii zdjęć:

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki