Szczakowianka gra do końca

Nadzieje Szczakowianki na utrzymanie w Haiz IV lidze wciąż są żywe. Biało-Czerwoni w sobotę po wyjątkowo emocjonującym meczu, dzięki bramce w doliczonym czasie gry, pokonali 3:2 rezerwy Rakowa Częstochowa i pną się w górę stawki.

REKLAMA

Gdy na początku października Szczakowianka spadła na ostatnie miejsce w ligowej tabeli nikt chyba nie spodziewał się, że zagoszczą tam na tak długo. Najgorsze Biało-Czerwoni mają chyba już jednak za sobą. Po udanym początku wiosny podopieczni trenera Stawowego odrobili większość strat i przegonili już Piasta i Spartę.
Szalona końcówka
Oba zespoły zdawały sobie sprawę z tego, że sobotnie starcie może okazać się kluczowe w kontekście walki o utrzymanie. Dlatego chociaż do Jaworzna zespół z Częstochowy przyjechał w bardzo młodym składzie, nie zamierzał składać broni. Zgodnie z przewidywaniami od początku spotkania to gospodarze wyraźnie przeważali, ale niestety nie grzeszyli skutecznością. Już w 3. minucie po świetnej sytuacji Daniel Niedzielski posłał piłkę wysoko nad poprzeczką. Parę chwil później po rzucie rożnym Łukasz Dębski oddał groźny strzał głową, po którym tylko sobie znanym sposobem Mateusz Lis wygarnął piłkę nieuchronnie zmierzającą do siatki. Wreszcie w 21. minucie Miłosz Socha dostał dobre podanie z głębi pola, zdecydował się na indywidualną akcję i otworzył wynik meczu. Rozochoceni jaworznianie chcieli szybko podwyższyć wynik. Goście w międzyczasie próbowali przedrzeć się pod bramkę Szczakowianki, ale nie stwarzali praktycznie żadnego zagrożenia. Tymczasem po kolejnej akcji, Daniel Niedzielski przepuścił świetną piłkę od Sochy do Tomasza Czogały, ale jego mocny strzał z szesnastki w ostatniej chwili został zablokowany. Tuż przed przerwą Daniel Niedzielski znów wpadł w pole karne z piłką i znalazł się w stuprocentowej sytuacji, ale fatalnie przestrzelił.
Po wznowieniu gry jaworznianie doznali szoku. Podobnie jak w meczu z Górnikiem Piaski, goście w ciągu kilkunastu sekund zdołali zdobyć bramkę. Po akcji prawą stroną boiska, której nie zdołał przerwać Michał Kojdecki, Dawid Danilczyk oddał strzał a piłka mimo interwencji Łukasza Dębskiego wpadła do siatki. Szczakowianka długo nie mogła otrząsnąć się z tego trafienia i chociaż nadal przeważała, to jej akcje nie były już tak groźne jak te z pierwszej połowy. Dopiero w 68. minucie Adam Janeczko zainicjował akcję prawą stroną i po jego podaniu w ostatniej chwili piłkę na róg czubkiem buta wybił jeden z obrońców. Po kornerze defensorzy zdołali co prawda wybić piłkę, ale ta trafiła pod nogi Tomasza Czogały, który dośrodkował dokładnie na głowę Janeczki, a ten szczupakiem znów wyprowadził Szczakowiankę na prowadzenie. W 85. minucie indywidualną akcją popisał się wprowadzony na boisko Krzysztof Kamiński, piłka trafiła do Miłosza Sochy ale ten spudłował. Mimo kilku dość odważnych prób ze strony gości wydawało się, że Szczakowianka pewnie dowiezie trzy punkty do końca spotkania. Tymczasem jednak na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry pięknym strzałem popisał się Maciej Obodecki i wpakował piłkę do siatki tuż pod poprzeczką. Remis 2:2 dla jaworznian byłby fatalną wiadomością, dlatego też zmęczeni już mocno gospodarze rzucili wszystkie siły do ofensywy. Końcówka toczona była w szalonym tempie i mogła przyprawić kibiców o zawał serca. Już w doliczonym czasie gry po dużym zamieszaniu przed bramką gości, Łukasz Dębski dopadł do piłki na piątym metrze i momentalnie oddał strzał, którym obił poprzeczkę. Kilkanaście sekund później Drwale przeprowadzili zespołową akcję, po których trybuny eksplodowały radością. Krzysztof Kamiński zaatakował prawą stroną, podał do lepiej ustawionego Miłosza Sochy, a ten wypatrzył w polu karnym Tomasza Sanoka, który ze spokojem godnym najlepszych snajperów przyjął sobie piłkę i posłał ja prosto do siatki zdobywając już swoją trzecią bramkę w tej rundzie i ustalając wynik na 3:2 dla gospodarzy.
Majowy maraton
Szczakowianka dzięki wygranej awansowała na 14. pozycję w tabeli i jej szanse na uratowanie ligowego bytu znacznie wzrosły. Początek maja będzie dla jaworznian bardzo trudny, między 1 a 12 maja Szczakowianka rozegra bowiem aż cztery spotkania z wymagającymi rywalami. Już we wtorek podopieczni trenera Stawowego na wyjeździe zmierzą się z RKS-em Grodziec Będzin, z którym jesienią przegrali 1:3. Zespół z Będzina wygrał Puchar Polski w podokręgu sosnowieckim i dotarł już do ćwierćfinału zmagań wojewódzkich, ale w lidze nie radzi sobie już tak dobrze. Jaworzniccy Drwale będą chcieli urwać na trudnym terenie przynajmniej jedno oczko, zdają sobie bowiem sprawę, że na tym etapie każdy punkt jest na wagę złota.
Za to już w sobotę na kibiców czekać będą ogromne emocje. W spotkaniu określanym hitem rundy wiosennej Biało-Czerwoni zmierzą się z Szombierkami Bytom. Bytomianie po jesieni byli traktowani jako główny kandydat do walki o awans do III ligi, nieoczekiwanie jednak wiosną doznali wyraźnej zadyszki. Szombierki w siedmiu wiosennych spotkaniach wywalczyli zaledwie 6 punktów i chociaż wciąż są na pozycji wicelidera rozgrywek, to raczej trudno będzie im dogonić Ruch Radzionków. Jesienią bytomianie gładko ograli Biało-Czerwonych 4:0, ale teraz zapowiada się znacznie bardziej wyrównany pojedynek. Jaworznianie liczą na udany rewanż i kto wie czy nie sprawią swoim kibicom miłej niespodzianki. Początek spotkania na Stadionie Miejskim tradycyjnie o godzinie 13:00.

Szczakowianka Jaworzno – Raków II Częstochowa 3:2 (1:0)
(Socha 21, Janeczko 68, Sanok 90+3 – Danilczyk 46, Obodecki 87)

Szczakowianka: Kojdecki – Dworak, Dębski, Sanok, Kędroń – Socha (90+5. Leda), Biskup (72. Kamiński), Sermak (40. Molenda), Czogała – Janeczko (83. Holewa), Niedzielski. Trener: Szymon Stawowy

Raków: Lis – Danilczyk, Olesiński (60. Rabiniak), Woszczyna (85. Łygaś), Zębik, Skibiński (46. Kurek), Obodecki, Dzianok, Sośniak, Mizgała, Bawolik (77. Michnicki). Trener: Dawid Krzętowski

Sędziował: Andrzej Chudy (Zabrze)
Żółte kartki: Biskup, Janeczko – Danilczyk, Olesiński, Bawolik, Rabiniak
Widzów: 130

DK

- REKLAMA - Zewnętrzne linki