Kolejny remis Szczakowianki

Szczakowianka wiosną wciąż pozostaje niepokonana w Haiz IV lidze. W sobotę Biało-Czerwoni zremisowali przed własną publicznością 2:2 z Górnikiem Piaski.

REKLAMA

Biało-Czerwoni cały czas ścigają resztę ligowej stawki i są już o krok od bezpiecznej strefy. Podopieczni trenera Stawowego w sobotę liczyli na awans o jedno miejsce w tabeli, ale ambitna ekipa Górnika pokrzyżowała im plany.

Rekordowa bramka
Piłkarze Szczakowianki ewidentnie przespali początek meczu z czego skwapliwie skorzystali goście. Już w… 20 sekundzie spotkania ekipa z Piasków wyszła na prowadzenia po tym jak podanie z prawej strony skutecznie wykończył Saba Jikia. Jaworznianie zszokowani takim obrotem sprawy potrzebowali nieco czasu by otrząsnąć się z prowadzenia rywali. Defensywa gości dobrze radziła sobie z kolejnymi próbami ataków ze strony Szczakowianki. Na dodatek Górnicy nie skupiali się tylko na obronie wyniku, ale od czasu do czasu przedzierali się pod bramkę miejscowych. W 20. minucie Szczakowianka dopięła jednak swego. Najpierw tuż przy bocznej linii pola karnego powalony został Artur Molenda. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Tomasza Czogałę goście zdołali wybić futbolówkę poza boisko. Ta po wrzucie z autu szybko wróciła w pole karne i tam w sporym zamieszaniu po zgraniu od Łukasza Dębskiego trafiła pod nogi Adama Janeczki. W ostatniej chwili interweniować próbował jeszcze golkiper z Piasków, ale nie zdołał utrzymać piłki w rękach a największą przytomnością umysłu popisał się Tomasz Sanok, który doprowadził do wyrównania. W końcówce obie ekipy miały jeszcze swoje szanse na zamianę rezultatu. Najpierw jednak jeden z graczy gości posłał piłkę wysoko nad bramką, potem zaś skuteczną interwencją popisał się stojący między słupkami bramki Górnika Dawid Stambuła, który zablokował uderzenie z bliska autorstwa Adama Janeczki.

Po przerwie na murawie działo się sporo. Gra nieco się zaostrzyła i przydarzało się sporo fauli, ale nie wynikały one ze złośliwości tylko zaciętej walki o piłkę. Oba zespoły szukały sposobu na zdobycie kolejnych goli. Jako pierwsi bliżej powodzenia byli goście, ale po tym jak rozmontowali jaworznicką defensywę jeden z rywali uderzył wprost w ręce Kojdeckiego. Szczakowianka odpowiedziała na to parę chwil później, gdy Michał Biskup głową posłał piłkę tuż obok słupka. W 66. minucie po rzucie rożnym Górnik po raz drugi wyszedł na prowadzenie a na listę strzelców wpisał się Dariusz Wilk. Po utracie bramki Szczakowianka rzuciła się do odrabiania strat i szybko dopięła swego. Po rzucie wolnym bardzo aktywny Tomasz Sanok zgrał piłkę do Łukasza Dębskiego, który zdołał oddać strzał między obrońcami i znów doprowadzić do wyrównania. W końcowych dwudziestu minutach oba zespoły próbowały jeszcze zmienić wynik, ale wszystkie próby strzałów był zbyt słabe by zaskoczyć bramkarzy albo też niecelne. Ostatecznie więc spotkanie zakończyło się podziałem punktów.

Straty (prawie) odrobione
Sobotni remis dla Szczakowianki nie jest najszczęśliwszym wynikiem, oznacza bowiem stratę dwóch cennych punktów. Górnicy tymczasem już na dobre odskoczyli od strefy spadkowej i w miarę spokojnie mogą przyglądać się poczynaniom zespołów w dołu tabeli. Biało-Czerwoni przedłużyli swoją passę meczy bez porażki już do pięciu i coraz bardziej naciskają na resztę stawki. Poza Szczakowianką reszta ekip broniących się przed spadkiem niemal seryjnie przegrywa, dzięki czemu jaworznianie już praktycznie odrobili straty do bezpiecznej strefy. Jaworzniccy Drwale tracą zaledwie trzy punkty do Sparty, czyli jedna wygrana może zupełnie odmienić jej sytuację. W tabeli rundy wiosennej Szczakowianka plasuje się wysoko na 7. miejscu i prezentuje się lepiej niż chociażby Szombierki czy Sarmacja a na dodatek w zaledwie czterech meczach zdobyła tyle samo punktów co przez całą rundę jesienną. To pozwala na pewną dawkę optymizmu, chociaż Biało-Czerwoni szczególnie przed własną publicznością nie mogą już sobie pozwolić na większe straty punktowe.

Zaskoczyć Polonistów
W środę większość IV-ligowych ekip nadrabiać będzie zaległości i rozegra mecze odwołanej wcześniej 16. kolejki. Szczakowianka tego dnia będzie jednak wypoczywała, jej spotkanie z Wartą Zawiercie zaplanowano bowiem dopiero na 9 maja. Za to w najbliższą sobotę Biało-Czerwonych czekać będzie wyjątkowo trudne starcie z Polonią Łaziska. Polonia jest jednym z tych rywali, z którymi Szczakowianka grywa wyjątkowo często. W ostatnich latach obie ekipy mierzyły się ze sobą 15 razy – 7 razy zwyciężała ekipa z Łazisk, 5 razy Biało-Czerwoni a trzy mecze zostały nierozstrzygnięte. Czerwcowy wyjazd zakończył się wysoką porażką 1:4. Jesienią obie ekipy stworzyły w Jaworznie ciekawe widowisko zakończone remisem 2:2. Co ciekawe ostatni raz w Łaziskach jaworznianie wygrali bagatela… niespełna 20 lat temu, jesienią sezonu 1998/99. To dobitnie pokazuje jak trudny jest to teren. Dlatego każdy punkt przywieziony do Jaworzna będzie na wagę złota. Początek tego starcia o godzinie 13:00.

Szczakowianka Jaworzno – Górnik Piaski 2:2
(Sanok 20, Dębski 70 – Jikia 1, Wilk 66)

Szczakowianka: Kojdecki – Dworak, Dębski, Holewa, Sanok – Molenda (61. Kędroń), Sermak (82. Socha), Biskup, Czogała – Janeczko (90. Kamiński), Niedzielski

Górnik: Stambuła – Kapral, Wilk, Kryger, Konszczuk, Gad (27. Flaga, 72. Żak), Sierka (59. Mroczek), Wolf, Sarzała, Bebenek, Jikia (85. Abe Hayate)

Sędziował: Paweł Kamiński (Ogrodzieniec)
Żółte kartki: Dworak, Kędroń – Kapral, Konaszczuk, Jikia
Widzów: 150

DK

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki