Tym razem strzelamy miłością!

Na śmiały ruch zdecydował się nasz PKM. I to niemal taki z gatunku “wszystko albo nic”. Niełatwo mi jednak, mimo że jest to mocno ryzykowna biznesowo decyzja, nie przyklasnąć takiej koncepcji.

REKLAMA

Ogłoszenie nowej taryfy biletowej komunikacji miejskiej jest ruchem, który mocno podkreśla coś, co zawsze dobrze wygląda i brzmi. Tym czymś jest innowacja, chęć wyróżnienia się w tłumie i nowoczesność. Bo tak należy postrzegać tę ofertę – ofertę hiper tanich biletów rocznych. Bo miast z taką propozycją wielu nie znajdziemy, nawet wychylając nos dalej niż Metropolia.

Domyślam się, że cyferki w sekcji finansów zgadzać się nie będą, po prostu nie ma fizycznej możliwości, żeby PKM więcej zarobił oferując duuużo więcej za o wiele mniej – bo przecież, praktycznie rzecz biorąc, przez rok jeździmy ile chcemy, płacąc za to dwukrotność dotychczasowego biletu miesięcznego. Ważny tu będzie odsetek nowych klientów, bo tym regularnie korzystającym miasto zrobi prezent w postaci w sumie gratisowych 10 miesięcy jeżdżenia. Ważne dlatego, że – jeśli ktoś myśli o jakimkolwiek bilansowaniu tego ruchu, tych pierwszych musi być po prostu mnóstwo. A o to łatwo nie będzie.

Rozumiem jednakże, że ewentualny brak sukcesu finansowego jest wliczony w koszta operacji, koszta tej innowacji i nowoczesności. Bo przyznać trzeba, że będzie to tworzyć spójny obraz, tę presję na alternatywne sposoby poruszania się po mieście.
Szanowni państwo rządzący – mam tylko nadzieję, że towarzyszy wam świadomość, iż na przyszłość zostaje już tylko jeden możliwy kierunek rozwoju. Jeśli będziecie chcieć zaproponować coś nowego, zostaje tylko jedno – całkowicie darmowa komunikacja.

Czy jesteście na to gotowi?

Michał Szlęzak

- REKLAMA - Zewnętrzne linki