Jestem bardzo zdziwiony próbami przekonywania Jaworznian do słuszności wybudowania (kolejnego – trzeciego już?) Centrum Przesiadkowego, tym razem poza rogatkami miasta, w Sosnowcu. Pierwsza rzecz, która mi przyszła do głowy, to następujące pytanie – skoro jesteśmy tak chętni, żeby inwestować u sąsiada, to może pomoc zaczniemy od dobudowania mu tych dwustu metrów dwupasmówki? Stawiam, że naszych mieszkańców ucieszyłoby to bardziej, niż kolejowa stacja.

REKLAMA

Ważna sprawa, która jakoś umknęła miejskim fantastom i „mrzonkowcom” – jak już dojadę do Jęzora (gdzie jadą 4 linie, z czego 3 bezpośrednio do Katowic), to naprawdę szybciej będę w stolicy Śląska nie wysiadając z jaworznickiej komunikacji. Nie chcę już nawet się zagłębiać w wyliczanie ilości przystanków PKM w porównaniu do tych oferowanych przez PKP, szkoda doprawdy się pastwić nad tymi rozmarzonymi umysłami, snującymi tak absurdalne wizje.

Ale skoro żyjemy w Mrzonkowie, to może jednak pójść „na maksa” i wybudować w każdym rogu miasta jedno Centrum Przesiadkowe? Rynków mamy siedem, to dlaczego nie mielibyśmy mieć tyle samo Przesiadkowni? Wiadomo, koszty będą pokaźne, ale – jak uświadamiali mnie obrońcy parkingu pół-podziemnego – przecież nie wydajemy pieniędzy miasta, tylko unijne. Czyli najwyraźniej niczyje, bo któż by pamiętał o jakimś tam udziale własnym.

A poważniej, nawet jeśli tylko trochę – może ograniczę swoją rozpasaną propozycję i rzucę konceptem czterech Centrów w czterech krańcach miasta? Północ Jaworzna ma już przyklepane, zachodni kierunek jest na etapie planów mrzonek, to co nam zostanie? Południe i wschód, więc robimy Przesiadkownię w Jeleniu oraz Byczynie! A tory się jakieś znajdą. A jeśli nawet nie, to sobie „wymrzonkujemy” własne, jak choćby ten eko-tramwaj swego czasu. W końcu, w myśl powiedzenia – kto bogatemu zabroni?

Chyba tylko ten popularny ostatnio Suweren, jesienią, podczas wyborów.

Michał Szlęzak

- REKLAMA -


Zewnętrzne linki