REKLAMA

Dawno dawno temu, na drugim końcu świata, było sobie królestwo zwane Dębowym. Państwem tym rządził mądry i rozważny król, który był znany wśród swoich poddanych z uczciwości i sprawiedliwości.
Pewnego razu, do króla przyszli jego doradcy z pewną sprawą. Otóż umyślili oni sobie, że zbiorą pod jednym dachem i swoją pieczą, całą uzdolnioną młodzież w królestwie i stworzą Akademię Talentu. Przypadli do jego ucha i poczęli szeptać swoje rady.

– Królu nasz sprawiedliwy, znajdź posłuch dla naszej koncepcji. Chcielibyśmy mieć nadzór nad wychowaniem i nauczaniem talentów w naszej krainie, gdyż tylko my mamy dość wiedzy i mądrości, żeby tych talentów nie zmarnowano. Zgódź się o królu nasz na to, abyśmy mogli powołać do życia Akademię, prawdziwą szkołę dla geniuszy.

– Tedy wiecie – rzecze król – że mnie nie błaganiem przekonać można, tylko rozsądkiem i argumentami. Czy ktoś z was pytał ludu, jak na taką zmianę patrzy? Czy światli rektorzy naszych uczelni poprą wasz koncept?
– Nie, o królu, wiesz sam, że lud głupi i takiego pomysłu nie podchwyci! A i akademicy swego bronić będą!
– Wiecie że bez woli poddanych takich spraw nie rozstrzygam. Roześlijcie heroldów, niech w królestwie wypytają, czy szkoła taka będzie mieć kogo kształcić, czy mieszczanie i szlachta zechcą przysyłać do niej swoje dzieci. I wtedy podejmę decyzję.

Ale doradcom nie w smak było konsultować cokolwiek z mieszkańcami królestwa, sam pomysł sprawdzania wśród motłochu tych rad wywoływał ich oburzenie i króla nie posłuchali. Cichaczem wprowadzili zarządzenia, które likwidowały dotychczasowe szkoły i powołali swoją Akademię. Niestety – na ich nieszczęście – lud się jakoś o planach zwiedział i począł protestować. Kiedy tylko dotarły owe głosy do króla, wezwał on swych doradców i spytał:
– Jakże to, o światli doradcy, śmieliście zakwestionować moją wolę? Jakże to, że i wolę moich poddanych kwestionujecie? Czyżbyście rozum postradali, o mędrcy, żeby stawać przeciw woli tych, którym podlegacie?
Nic na to rzec nie mogli, bo i argumentów brakło, żeby podeprzeć ich niecne działania. A król, rozzłoszczony ich nieposłuszeństwem, zdegradował swych mędrców do roli grajków i zabawiaczy w królewskiej karczmie. Ale i tam długo miejsca nie zagrzali, bo ich talenty muzyczne równe były talentom spiskowym i musieli oni opuścić stolicę. Akademia zaś, została planem odległym i niezrealizowanym.

Jakaż to szkoda, że mądrych królów spotkać można niemal tylko w bajkach. Rzeczywistość pokazuje, że najwięcej jest władców Mądrych Po.Szkodzie.

Michał Szlęzak

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki