Wybieraliśmy rowerki miejskie

Miasto ma w zamiarze dołączyć do velostrady czyli drogi dla rowerów, ponoć bezkolizyjnej, sieć wypożyczalni rowerów elektrycznych. Poproszono więc aby szanowni mieszkańcy sobie na rowerkach elektrycznych po Rynku pojeździli i wskazali najlepszy z nich. I tak w sobotę i niedzielę co odważniejsi i ciekawsi wrażeń rowery elektryczne sobie testowali. Rowerki przywiozły do Jaworzna trzy firmy – dwie warszawskie Nextbike i BikeU oraz wiedeńska Sycube. Wszyscy żywo swe rowerki zachwalali.

REKLAMA

Jaworznianie ochoczo zabrali się do testowania, a my do krótkiej sondy o sensie rowerków miejskich. Entuzjazm nas zaskoczył, nikt pomysłu nie skrytykował, wszyscy uznali, że rowerki elektryczne są potrzebne.

Rowerki rowerkami ale szkopuł ile miasto zapłaci za tą całą nowoczesność, wydaje się że tani nie będzie. Podpowiadamy rozwiązania z pobliskiego podwórka – w Krakowie wypożyczalnie to dobry prywatny biznes, płacą miastu regularnie procent od zysków. A może ogłosić akcję – mieszkańcu kup sobie rower, zwrócimy ci 50% ceny, będzie taniej.

- REKLAMA -



Zewnętrzne linki

1 KOMENTARZ

  1. Od czego by tu zacząć…
    Czy velostrada będzie bezkolizyjna “ponoć” czy naprawdę, można sprawdzić w dokumentacji przetargowej. I rzeczywiście, nie będzie się przecinać z drogami dla samochodów w jednym poziomie. Ma za to inny poważny problem – ciężko tu mówić o połączeniu centrum z Osiedlem Stałym, jeśli połączona będzie tylko jego niewielka część. Ta, która znajduje się po południowej stronie DK79. Nie pomyślano o rozwiązaniu tego problemu przy przebudowie DK79, nie będzie on rozwiązany przy budowie velostrady i nie wiadomo, czy będzie on rozwiązany w ogóle.

    Kiedy czyta się o “rowerkach”, można by pomyśleć, że chodzi tylko o rowerki dziecięce. Czy może przeczytamy o dostawie autobusików elektrycznych albo otwarciu obwodnicy dla samochodzików?

    Czy “rowerki” elektryczne są potrzebne? Czyli zdaniem redakcji wystarczyłyby “rowerki” bez wspomagania? Miło widzieć taki optymizm co do naszych warunków klimatycznych i terenowych do jazdy rowerem po mieście, ale chyba każdy kto spróbuje przejechać się po większym wzniesieniu np. w upał taki jak jest obecnie dojdzie do wniosku, że silnik elektryczny to jednak przydatny wynalazek. Pozostaje jednak pytanie – czy w mieście potrzebne są “samochodziki” spalinowe? Coraz więcej miast dochodzi do wniosku, że wręcz przeciwnie.

    Systemy rowerów publicznych nie są od tego, żeby przynosiły miastu zysk bezpośrednio do budżetu i pod tym względem Kraków jest przykładem kontrowersyjnym. Miasta z reguły do takich systemów dopłacają, tak jak dopłacają do komunikacji zbiorowej. Z punktu widzenia miasta korzyści polegają na mniejszym ruchu samochodowym i mniejszym obciążeniu komunikacji publicznej. Swoją drogą, programy dopłat do zakupu prywatnych rowerów elektrycznych też mają sens (jak np. w Paryżu).