Plac nie do zabawy

Plac zabaw przy Cyprysowej stoi pusty, bo dziecięce zabawy są zbyt głośne dla sąsiadujących z nim starszych ludzi – mieszkańców pobliskich budynków.

REKLAMA

Interwencje policji i straży miejskiej skutecznie zniechęciły rodziców dzieci do korzystania z pobliskiego placu. Ci ostatni nie zamierzają jednak dłużej tolerować walki o prawa dzieci do zabawy. Planują zbiorowe przeciwstawienie się tyranizującym osiedle przy Cyprysowej starszym osobom.

Swoją walkę z głośną zabawą dzieci argumentuje starszy mieszkaniec. Na każdy większy odgłos dziecięcych zabaw na pobliskim placu starsi sąsiedzi wzywają policję i straż miejską. Żądają ciszy, bo jak twierdzą to ich niezbywalne prawo. I choć niezbywalnym prawem dzieci i ich rodziców jest prawo do korzystania z placu zabaw, ich rodzice zmęczeni tą wieczną wojną, zwyczajnie go omijają.

Zmęczeni są też wzywani stróże prawa. Wojna, która rozpoczęła się od wybudowania placu zabaw, musi się skończyć. O swoje prawa chcą walczyć też rodzice. Jak informują na facebooku chcą się zebrać w jednym czasie z dziećmi na placu, by przekonać wezwanych stróżów prawa, jak wygląda zabawa ich dzieci, do której mają prawo.

Na chwilę obecną nie widać jednak rozwiązania, które satysfakcjonowałoby obie strony i zakończyło spór.

- REKLAMA -
Zewnętrzne linki