Młoda Ciężkowianka w Krakowie

We wtorek 27 czerwca po godzinie 18.00 piętrowy autokar wypełniony zawodnikami drużyn młodzieżowych LKS „Ciężkowianka” wyjechał z Ciężkowic do Krakowa. A okazja nie była byle jaka. O 21.00 na kameralnym wypełnionym po brzegi 15 tysięcznym stadionie „Cracovii” rozpoczął się drugi półfinał Młodzieżowych Mistrzostw Europy U-21.

Młodzi jaworznianie zobaczyli prawdziwą ucztę w wykonaniu młodzieżowych reprezentacji Hiszpanii i Włoch rywalizujących o awans do „wielkiego finału”. Nazywanie tego spotkania futbolem młodzieżowym byłoby zarówno dla Hiszpanów, jak i Włochów nieco obraźliwe. Tym bardziej, że takich zawodników jak Saul Niguez, Asensio, Ceballos czy Donnarumma nie ogląda się na co dzień. Również sympatie młodych zawodników „Ciężkowianki” były podzielone. Podopieczni trenera Tomasza Majki z drużyn trampkarzy i młodzików gromko wspierali Italię, zaś szkoleni przez Szymona Pieczkę orliki i żaki kibicowali Hiszpanii. Obie drużyny zagrały bardzo dojrzale, ale kibicom w Krakowie zaserwowali raczej taktyczny mecz dla koneserów niż gonitwę od bramki do bramki. Warunki początkowo dyktowali Włosi, jednak bardziej pragmatycznie zagrali Hiszpanie, którzy rozkręcali się z minuty na minutę. Paradoksalnie to zawodnicy „Squadra Azzurra” częściej atakowali i mieli groźniejsze sytuacje w pierwszej połowie. Przy tym doskonale ustawiali się w defensywie, przerywając większość kontrataków przeciwników. Okazji bramkowych również nie brakowało, ale wszystkie strzały lądowały w rękawicach Gianluigiego Donnarummy oraz Kepy Arrizabalagi. Bramki zobaczyliśmy dopiero po przerwie. Na prowadzenie „La Roja” wyprowadził Saul Niguez. Pomocnik Atletico Madryt znakomicie podłączył się do ataku, błyskawicznie podjął decyzję o strzale na skraju szesnastki i nie dał szans Donnarummie. Za moment Italii przyszło grać w dziesiątkę, bo z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciał Roberto Gagliardini. Mimo to Włosi zdołali wyrównać. Federico Bernardeschi zaskoczył Kepę, choć głównie za sprawą rykoszetu. Potem na boisku dominowali już tylko Hiszpanie, na czele z Saulem Niguezem, dając pokaz swoich ogromnych możliwości. Oczywiście w roli głównej wystąpił Niguez. Pokazał, że jest zawodnikiem światowego formatu. Grał i strzelał obiema nogami, wykańczał podania kolegów, ale też zdobył kolejne dwie cudowne bramki strzałami z dystansu. W Krakowie Niguez był zdecydowanie piłkarzem z innej półki. Półfinałowe spotkanie bardzo podobało się młodym adeptom ciężkowickiej piłki, którzy zmęczeni, ale zadowoleni dotarli po północy do Jaworzna. Nie przypuszczali wówczas, że w finale niemiecki „die Mannschaft” po golu Weisera pokona „La Roję”, a tytuł mistrzowski po raz drugi w historii Młodzieżowych Mistrzostw Europy powędruje za Odrę do naszych zachodnich sąsiadów. Finał zawodnicy „Ciężkowianki” zobaczyli już przed telewizorem na obozie sportowym w Cycowie koło Łęcznej. Zarząd LKS „Ciężkowianka” Jaworzno składa podziękowanie trenerom oraz rodzicom za pomoc oraz opiekę nad młodzieżą podczas wyjazdu do Krakowa.

- REKLAMA -
UDOSTĘPNIJ